27.06.2010 22:22

Autor: marcwandas

Kamp!: “Tu nie będzie żadnej rewolucji”

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


kamp_promoss.jpg Kamp!: “Tu nie będzie żadnej rewolucji”

Wywiad udzielony przed lubelskim koncertem zespołu, w Soundbarze 2.06.2010

Uwolnij Muzykę!: Jak zmieniło się wasze życie przez ostatni rok? Z praktycznie nieznanego zespołu staliście się  liderami sceny elektronicznej w Polsce…

Kamp!: Jeśli chodzi o życie prywatne to, szczerze mówiąc, zmieniło się niewiele. Nie kupiliśmy willi z basenami, nie mamy kochanek w każdym mieście do którego jeździmy. Jeśli chodzi o działanie zespołu to rzecz jasna mamy o wiele więcej koncertów, również w bardzo wielu miejscach za granicą, o czym  jeszcze rok temu tak bardzo nie myśleliśmy. Natomiast to, co nam się zdarzyło, jest niesamowite i trudno w to uwierzyć. Nigdy nie marzyliśmy, że w dosyć krótkim czasie uda nam się zyskać sporą popularność.

Uwolnij Muzykę!: No właśnie, nie byłoby tej popularności gdyby nie to, że rozdajecie swoje utwory w internecie. To pewnie często owoce ciężkiej pracy. Nie boli was to?

Kamp!: Nie możemy chyba mówić, że to nas boli, skoro sami o tym zdecydowaliśmy. Poza tym, zakładając zespół dziś trzeba się z tym liczyć. Ludzie kradną muzykę, przegrywają płyty, jest masa serwisów z darmową muzyką, tego się nie przeskoczy. Jednak wierzymy, że to nam się kiedyś zwróci. Zresztą zespoły nie zarabiają teraz na płytach, żyją z koncertów.

Uwolnij Muzykę!: Jesteście dosyć ciekawi, jeśli chodzi o wasze podejście do promocji. Zdaje się, że chcecie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – bo jednocześnie ruszacie z promocją w Polsce i za granicą. Większość zespołów- patrz np.  Myslovitz- chciało ruszyć w świat dopiero po odniesieniu sukcesu tutaj.

Kamp!: Po pierwsze, nie jesteśmy zbytnio zadowoleni z promocji w ogóle. Uważamy, że można by było ugrać tutaj o wiele więcej. Powinniśmy się zajmować tym, co umiemy robić – czyli muzyką. A teraz musimy dbać o mnóstwo innych rzeczy, z dbaniem o promocję włącznie. Tak samo bywa za granicą- teraz byliśmy w Brighton, chyba mogliśmy  ugrać tam o wiele więcej pod względem promocyjnym.

Uwolnij Muzykę!: Ale ponoć zajmuje się wami agencja PR?

Kamp!: (śmiech) Nie no, to zostało mocno podkręcone przez media. Właściwie to były bardziej kontakty koleżeńskie, a teraz to się jakoś rozmyło. Z tym że zrobił się szum, bo firma nazywała się Kostrzewa PR, wiele osób skojarzyło to z  dziennikarzem Pawłem Kostrzewą. Nie no, póki co promocją zajmujemy się sami.

Uwolnij Muzykę!: A ostatnio byliście w Szanghaju…

Kamp!: No tak, to był ogromny klub. Zresztą tam wszystko jest ogromne. Świetnie było zetknąć się z zupełnie inną kulturą. Choć można się tam łatwo zgubić – pierwszego dnia błądziliśmy trzy godziny, nie mieliśmy oprowadzacza. Jednak muzycznie było mizernie. Wyjazd jako wyjazd był fajny, jednak nic tam nie zyskaliśmy. Ludzie zupełnie nie wiedzieli, jak nas traktować. Oni nie mają tam dostępu do takiej muzyki. I to było widać – właściwie nie wiedzieli, jak się zachować. Byliśmy taką trochę atrakcją turystyczną.

Uwolnij Muzykę!: Jednak to nie był wasz jedyny wyjazd ostatnio. Często pojawiacie się w Czechach, niedawno graliście w Brighton.

Kamp!: O tak, Brno! To nasze ulubione miasto. Ludzie po bodajże pięciu koncertach znali już teksty naszych piosenek.  Tam jest zawsze świetna atmosfera na granie. A jeśli chodzi o Brighton, to byliśmy tam na dwóch koncertach. Właściwie to nie były koncerty, tylko showcase’y. Wchodzisz na 45 minut – schodzisz, ktoś inny szybko włazi na twoje miejsce.  Straszny przemiał, multum zespołów. Byliśmy też w Berlinie.  Tam organizator imprezy pomyślał, żeby dać nas na godzinę pierwszą w nocy. To była środa. Właściwie nieznany tam zespół, no i pora, o której zazwyczaj w środku tygodnia polskie kluby pustoszeją. A tu okazało się, że dopiero pod koniec naszego koncertu zaczął się robić młyn. Niesamowite. A ludzie nawet fajnie zareagowali na “Breaking a Ghost’s Heart”.

Uwolnij Muzykę!: A jeśli chodzi o feedback? Zainteresowanie organizatorów, słuchaczy po takich koncertach?

Kamp!: Feedback na pewno jest. Teraz dostajemy zaproszenia na sporo koncertów i to nie tylko w Europie. Były Niemcy, kilka razy Wielka Brytania, Rosja, do tego nawet Stany Zjednoczone. Jest tego sporo, jednak na razie czekamy, żeby spiąć to w jakiś większy wyjazd. Żeby nie było tak, że wyjeżdżamy gdzieś, gramy 45 minut i wracamy, na przykład z Wielkiej Brytanii. To jest do zrobienia, z tym że na razie stawki nie są satysfakcjonujące, i też nie ma kto tego sfinansować.  Póki co chcielibyśmy się skupić na Berlinie, bo to jest jednak imprezowe centrum Europy. Wsiadamy do samochodu i jesteśmy  po siedmiu godzinach. A usłyszy nas na pewno sporo ludzi z wielu krajów. Myślimy też o koncertach na Wyspach.

Uwolnij Muzykę!: Wiele zespołów elektronicznych ma sporo problemów z przeniesieniem energii z “taśmy” na scenę. Jak to jest w waszym przypadku? Co robicie, żeby podobać się na żywo?

Kamp!: Cóż, bierzemy ze sobą zawsze sporo sprzętu. Rzecz jasna nie wszystko ze studia, tak się póki co nie da. Jednak nie mamy chyba wielu kłopotów z graniem live. Zresztą to też dla nas przyjemność, czasem trochę pokomplikować, dodać coś do kompozycji, połączyć utwory. Zresztą teraz założyliśmy ambitny plan rozciągnięcia b-side’u nowego singla, “Distance of the modern heart”, na 10-11 minut. Niestety, teraz jeszcze nam się to nie udało i dzisiaj tego nie zagramy. Jednak takie rzeczy zawsze są twórcze i fajne.

Uwolnij Muzykę!: Wracając do singla – przy pierwszym przesłuchaniu nie mogłem uwierzyć, że to wy. Co wam strzeliło do głowy, żeby grać hity wakacji?

Kamp!: No tak, bo ludzie teraz nas tak kojarzą. A my słuchamy bardzo różnych rzeczy, tym singlem chcieliśmy to ludziom przekazać. Zresztą płyta też będzie w bardzo różnych klimatach. Po pierwszej epce i “Breaking the ghost’s heart” często pojawiały się opinie kojarzące nas z elektroniczną sceną niemiecką, trochę szwedzką. A to niekoniecznie tak jest. Zresztą pierwsze szkice na singiel mieliśmy już z rok temu.

Uwolnij Muzykę!: No właśnie, płyta. W 2002 roku ukazał się debiut CKOD. To był spory kop dla polskiej alternatywy gitarowej. Czy myślicie, że swoim debiutem nakręcicie koniunkturę w elektronice?

Kamp!: Raczej nie. Zresztą nie mamy jakichś mesjanistycznych ambicji. Gramy właściwie tylko dla siebie, nie przypisujemy sobie jakiejś wielkiej roli w polskim światku muzycznym. Jedna płyta niewiele pewnie zmieni. A w Polsce zawsze wszystko toczy się wolniej, z opóźnieniem. Zagranicą spójrz na Cut Copy. Płyta wyszła w 2008 roku i to już tam trwało od jakiegoś czasu. U nas cokolwiek dopiero zaczyna się kręcić. A jeśli chodzi o jedynkę CKOD, to też była płyta z bardzo wyrazistym i kontrowersyjnym przekazem. My tacy nie jesteśmy.

Uwolnij Muzykę!: A możecie powiedzieć cokolwiek konkretnego o debiucie?

Kamp!: Na razie rozglądamy się za dobrym producentem. Bardzo ważne dla nas jest, żeby ktoś spojrzał na naszą muzykę z boku, dorzucił trochę własnych sugestii. Owszem, moglibyśmy zrobić to sami, ale to zajęłoby nam o wiele więcej czasu. No i stracilibyśmy szansę na twórczą współpracę z kimś innym. Jeśli chodzi o kontrakt, no cóż, różne rozmowy trwają.

Uwolnij Muzykę!: Kiedy pytałem znajomych, czego chcieliby się od was dowiedzieć, często padało pytanie o to, jak zaczynać grać elektronicznie. Co byście polecali nowicjuszom?

Kamp!: Przede wszystkim wziąć się za death metalowe łojenie i growl, bo my tak zaczynalśmy (śmiech). Na serio, teraz to nie ma żadnego wpływu na naszą muzykę. Na pewno można znaleźć w sieci mnóstwo świetnych, darmowych programów. One są robione przez pasjonatów. Do tego dobrze dokupić jakiś klawisz. Nie warto jednak się łudzić, że od razu coś z tego wyjdzie. Musi minąć mnóstwo czasu od tego, jak zagracie jakiś dźwięk, który wyda się nam ładny, do choćby niedużego szkicu. Jednak niektórym udaje się zagrać nawet trochę więcej.

Rozmawiał Marcel Wandas

foto: Piotr Porębski

wyszperaj coś więcej ▼

Uwolnij Muzykę!



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.