Relacje z polskich i zagranicznych festiwali muzycznych.

31.10.2008 02:02

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Kaiser Chiefs – “Off With Their Heads”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


offwiththeirheads.jpgKaiser Chiefs – “Off With Their Heads”

35 tysięcy ludzi – taką ilości publiki zebrało Kaiser Chiefs na tegorocznym koncercie w swoim rodzinnym Leeds. To imponująca liczba jak na zespół, który wówczas miał na koncie zaledwie 2 płyty. Od kogoś dającego takie koncerty można wymagać naprawdę sporo.

I takie też wymagania miałem wobec ich trzeciego albumu. Skończył się okres patrzenia przez palce na ich twórczość. O ile  przy “Yours Truly, Angry Mob” wystarczyło stworzyć po prostu lepszą wersją “Employment”, o tyle “Off With Their Heads” powinno już wyznaczać jakąś nową jakość. Oczekiwałem jeśli nie wyraźnej ewolucji, to przynajmniej płyty wypełnionej po brzegi radiowymi hitami, które będę mógł nucić na ulicy.

Wydaje mi się, że zawartość “Off With Their Heads” to wypadkowa stylu wszystkich artystów jakich członkowie grupy słuchali w czasach liceum i domieszki własnej inwencji. I tak oto dowiadujemy się, że chłopaki słuchali dużo The Beatles i The Who, ponieważ refren w “Tomato In The Rain” mógłby śpiewać Paul McCartney, a partia keyboardów zawarta tam jest podobna do sławnego, klawiszowego intro z “Won’t Get Fooled Again”. W osłupienie wprawiło mnie “Good Days, Bad Days”. Wypisz, wymaluj, późna twórczość The Clash z ich ciągotami w kierunku reggae. I jeszcze ten wokal, tak wyraźnie inspirowany sposobem śpiewania Joe Strummera. Świetnie, że ktoś jeszcze pamięta o tym okresie twórczym ojców punka.

Ostatnio w muzyce można zauważyć trend powracania do klimatu lat 80-tych i czerpania pełnymi garściami z brzmienia, które pojawiło się w czasie nowej fali. Tyczy się to również nowego wydawnictwa Kaiser Chiefs. Mimo tego, że Nick Hodgson, perkusista i kompozytor grupy, odżegnywał się w jednym z wywiadów od takich inspiracji, to klimat tamtej dekady wyraźnie dominuje w “Off With Their Heads”. Piosenka “You Want History”, niezależnie od zamiarów jej twórców, jest najlepszym na to dowodem.

A więc jest ciekawie i różnorodnie. Jednak problem w tym, że ciężko jest mówić o tym albumie jako o zbiorze potencjalnych hitów. OK, kilka kawałków, z “Never Miss A Beat” na czele, jest rzeczywiście chwytliwych. Jednak nie jest to poziom poprzednich dwóch płyt. Brakuje mi utworów z gitarowym feelingiem w rodzaju “I Predict A Riot” oraz “Ruby”. Kaiser Chiefs to zespół, od którego oczekuje się singli zdobywających listy przebojów. Niestety mam wrażenie, że na tym krążku nie ma zbyt wielu refrenów, które można by nucić zabijając sąsiada.

“Off With Their Heads” jest trudnym do oceny albumem. Doceniam pracę jaką członkowie zespołu włożyli w ten materiał. Postawili sobie za cel nie tworzyć czegoś odtwórczego, nie odcinać kuponów od ich dotychczasowego dorobku. Ale mimo starań kompozycje na “Off With Their Heads” są mało przebojowe. Płyta pozostawia uczucie niedosytu i zapewne za tydzień nie będę już po nią sięgał. A szkoda.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 6,00 / 10)

Zobacz więcej:

Wszystkie artykuły o:

Nowości w działach: Albumy zagraniczne, Recenzje

Ranking albumów


 


2 komentarzy do “Kaiser Chiefs – “Off With Their Heads””

  1. Kamiru mówi:

    Kolejny młody zespół stacza się z albumu na album ;-( przykre ale prawdziwe. Tej płycie brakuje wszystkiego – od przebojowości zaczynając, przez chwytliwe kawałki – płyta wydaje się mdła i podobna jako całość, mam nadzieję że przynajmniej Franz Ferdinand nagra w miarę dobry nowy album.

  2. anca mówi:

    jeszcze nie słuchałam tego albumu. natomiast mam dygresję na temat zespołu. pierwsza płyta nie podobała mi się, nic odkrywczego, do tego ta najbardziej denerwująca piosenka została użyta w jakiejś reklamie i strasznie mnie irytowało słyszenie jej dużo więcej razy niż bym tego sobie życzyła… byłam na ich koncercie na Coke Live – jakoś też się nie mogłam wczuć. Chociaż pamiętam, że zagrali piosenkę promującą najnowszy krążek i ta akurat wpadła mi w ucho.

Napisz odpowiedź




Uwolnijmuzyke.pl - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2009 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.