05.04.2009 18:19

Autor: Sandra Kmieciak

Kaada – “Junkyard Nostalgias”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


kaada.jpg Kaada – “Junkyard Nostalgias”

Na “Junkyard Nostalgias”, nowy album norweskiego muzyka Kaady, polowałam od 23 lutego, czyli od dnia oficjalnej premiery. Kiedy wreszcie udało mi się go zdobyć, stchórzyłam i nie odważyłam się włożyć krążka do odtwarzacza przez 3 dni. Bo co jeśli ten wyczekany, upragniony album mocno zawiedzie moje oczekiwania? Aż wreszcie ciekawość zwyciężyła…

Krążek zakręcił się w odtwarzaczu, a ja zasiadłam w fotelu, przygotowana na metafizyczne uniesienia, jakich zwykle dostarcza mi słuchanie Kaady. Hmmm… To może najpierw napiszę kilka słów o powstaniu “Junkyard Nostalgias”. Otóż historię tę wyczytałam tutaj i przyznam, że nieco mnie rozbawiła. Sama idea płyty zadedykowanej naszym rodakom ciężko pracującym na obczyźnie, aby Norwegia rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej, może i jest ok, ale sposób w jaki muzyk wypowiada się o swoich inspiracjach, brzmi tak, jakby nie odwiedzał Polski w ubiegłym roku, ale jeszcze w zamierzchłym PRLu (przyjrzyjcie się okładce albumu). “Naprawdę chciałbym zobaczyć, jak pewnego dnia jakiś zwykły, wąsaty polski rzemieślnik, słucha tego na walkmanie, a w oczach ma łzy wzruszenia[...] Wyobrażam sobie, jak w Polsce Helga (?!) wybiega na powitanie swojego zmęczonego męża z otwartymi ramionami i powiewającą na wietrze sukienką“.

Wypowiedzi o polskich emigrantach mieszkających w Norwegii wydają mi się nieco nierealne, ale nie byłam, nie widziałam, nie wiem. Choć John Erik Kaada też podobno nie widział. Nie widział, ale płytę zadedykował. “Junkyard Nostalgias” “jest brzmieniem tęsknoty za domem, za matką (za rodziną), za Polską“. Kiedy ja usłyszałam ją po raz pierwszy, siedząc w wyżej już wspomnianym fotelu, a za oknami mając przesuwające się obrazki współczesnej, bynajmniej dalekiej od romantyzmu i sentymentalizmu Polski, gdybym nie znała historii o powstaniu albumu, motywacjach, które skłoniły muzyka do nagrania go, pomyślałabym, że to druga część albumu “Romances”, nagranego pięć lat temu wraz z Mikem Pattonem, liderem Faith No More. Na powstanie “Romansów” wpływ miały jednak nieco inne źródła: Mahler, Chopin, Brahms czy Liszt, a tytuły utworów zaczerpnięte zostały z osiemnastowiecznych francuskich pieśni. Jak na tak różne inspiracje oba krążki brzmią nad wyraz podobnie.

Kaada “Junkyard Nostalgias” określa jako typową polską muzykę nieco zapośredniczoną przez norweski punkt widzenia. Moje ucho określiłoby ją raczej jako norweski punkt widzenia z bardzo odległymi polskimi inspiracjami, trudnymi do wyłapania nawet przez Polaka. I nie przeczę, że może słychać tu tęsknotę, melancholię, szczyptę nadziei, ale dla mnie klimat płyty jest bardziej bajkowy. Co prawda nie kojarzy mi się z soundtrackiem do cukierkowej bajki Disney’a, ale bardziej do mrocznych animacji Tima Burtona, choć rola jego naczelnego kompozytora obsadzona jest już przez Danny’ego Elfmana, którego muzyka nie pokrywa się brzmieniowo zbyt mocno z dokonaniami Kaady. Jednak podobnie jak bajki Burtona, jest równie mroczna, co magiczna. Ma w sobie urok, któremu trudno się oprzeć, nawet jeśli zna się wszystkie wcześniejsze dokonania muzyka, zarówno jako samego Kaady, jak i w zespole Cloroform oraz w kolaboracji z Pattonem. Muzyk także chyba zdaje sobie sprawę z tego, że jego kompozycje brzmią bardzo filmowo, gdyż ostatnio zajmuje się głównie tworzeniem soundtracków do norweskich produkcji.

Jak mogę podsumować “Junkyard Nostalgias”? Przyznam, że brak mi argumentów, którymi mogłabym przekonać do niego tych, którzy wcześniej Kaady nie lubili, a znowuż tych, którzy lubili i słuchali nie muszę przekonywać, wystarczy powiedzieć, że nic ich na tym krążku nie zaskoczy. Można to odebrać zarówno jako zarzut, jak i pochwałę. Dla jednych będzie to trzymanie się własnego misternie wykształconego stylu, dla innych kopia innych krążków.

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 7,75 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.