16.08.2009 20:19

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Julian Plenti – “Julian Plenti is… Skycraper”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: |


julian-plenty-is-skyscraper.jpg Julian Plenti – “Julian Plenti is… Skycraper”
Matador/Be (Indigo)/2009

Po trzech płytach Interpolu Paul Banks stał się – chcąc, nie chcąc – jednym z najbardziej charakterystycznych wokalistów mijającej dekady, ucieleśnieniem nowojorskiej dekadencji i szyku, a także obiektem westchnień tysięcy fanek. Na “Julian Plenti is… Skycraper” pokazuje także, jakim jest naprawdę muzykiem.

Solowe projekty członków znanych zespołów zazwyczaj kończą się na dwa sposoby: pierwszy polega na tym, że nie da się solowego albumu rozróżnić od dokonań macierzystej grupy, drugi zaś to pójście własną drogą, co jest odważnym posunięciem. Czasem, sądząc po skutkach niektórych eksperymentów, zbyt odważnym. Tymczasem Banks, ukrywający się pod pseudonimem Jualin Plenti, zrobił wszystkim psikusa, bawiąc się na krążku zarówno jedną jak i drugą konwencją.

Zanim jeszcze ogłoszono pierwszy singiel z “Julian Plenti is… Skycraper” w ciemno obstawiałem “Games For Days”. Mocno interpolowy klimat, plus jeden z najbardziej tanecznych refrenów, jakie ostatnio słyszałem, wyłaniający się z kompletnie nie tanecznej zwrotki – miłośnicy “Slow Hands” będą w niebie. Jak możecie się przekonać od kilku dni, moje proroctwo było trafione. Podobnie jest z otwierającym płytę “Only If You Run”, które z powodzeniem znalazło by swoje miejsce na “Turn on the Bright Lights”. Lecz kiedy już zaczynamy czuć się jak w domu i podejrzewać Banksa o muzyczny epigonizm, napotykamy “Fun That We Have”, które poprzez sporą ilość syntezatorów, zaczyna dryfować również w innym kierunku.

“Skycraper” to posępna i patetyczna ballada, jakiej spodziewałem się po tej płycie. Gitara akustyczna, skrzypce i fortepian stopniowo budują podniosłą atmosferę, aby w połowie piosenki nowojorczyk mógł zacząć śpiewać swoim niskim, zmysłowym głosem “Shake me, shake me, skycraper”. Z kolei “Madrid Song”, pomimo bogatej aranżacji “żywych” instrumentów ma w sobie coś z ambientowego chłodu. Następujące po sobie “No Chance Survivial” i “Unwind”, udowadniają, że nawet w erze iPoda warto jest słuchać albumów w całości. Najpierw słodka melodia gitary elektrycznej przeplata się z surowym kontrabasem, po czym dostajemy kopa w postaci elektronicznego hymnu, wspomaganego siłą trąbki. Swoją drogą, nie przypominam sobie, kiedy ostatnim razem słyszałem w alternatywno-rockowym kawałku solówkę kontrabasu.

Jest zarówno gitarowo, melancholijnie i mrocznie, jak też eksperymentalnie, elektronicznie, a nawet tanecznie. Jeszcze nie minęło dość czasu by ferować zdecydowane wyroki, ale wygląda na to, że “Julian Plenti is… Skycraper” stanie się jedną z najlepszych rzeczy, jakie przydarzyły się w tym roku. Teraz jasne jest, że Banks to nie tylko głos Iana Curtisa i garnitury od Armaniego, ale także i kompozytorski talent.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (27 głosów, średnio: 7,04 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.