13.05.2010 01:51

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Jónsi – “Go”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: | | |


jonsi_go.jpeg Jónsi – “Go”
Parlophone/2010

…czyli jak sprzedać tę “magiczną Islandię” po raz setny.

Nie żebym miał coś do Islandii, ale rozumiecie – mam czasem wrażenie, jakbym odwiedził ten kraj już dziesiątki razy. Moda na kulturę, a przede wszystkim na tajemniczą i romantyczną aurę tego niewielkiego państewka już mi, i zapewne nie tylko mi, trochę się przejadła. Był taki moment, że wypadało słuchać Sigur Rós lub múm (co bardziej wtajemniczeni dodadzą np. Kira Kira i Mugisona), obejrzeć “Nói Albinói” i mieć plany podróży w tamte strony. W związku z tym dość sceptycznie podszedłem do solowej płyty Jónsiego.

“Riceboy Sleeps” Jónsi & Alex było przyjemnym, niezobowiązującym ambientowym plumkaniem, z takimi perełkami jak “Happiness”. Muszę uczciwie przyznać, że nie traktowałem tej płyty jako poważniejszego projektu, co zresztą wyszło “Riceboy Sleeps” na zdrowie. “Go” to coś zgoła odmiennego. Solowy projekt człowieka będącego głosem i wizerunkiem Sigur Rós to świetna okazja, aby powtórzyć te same patenty. Po części tak właśnie się stało, a ja mimo tej świadomości ponownie jak głupi olałem mankamenty i dałem się nabrać na piosenki rodem z baśniowego świata.

Taneczność to naczelna cecha “Go”, co z resztą nietrudno wywnioskować słysząc singlowe “Go Do”. Bardzo wyrazisty rytm, mnóstwo drobnych smaczków w rodzaju porwanych sampli wokali (“Sinking Friendships”) i przebogata aranżacja w postaci, fletów, smyczków, pianina oraz całego dobrodziejstwa, z którego zasłynęło Sigur Rós. Rzecz jasna, jest też charakterystyczny falset przedstawiający świat za pomocą piosenek pisanych z perspektywy rozmarzonego chłopca – jako twórca tekstów, Jón ?ór “Jónsi” Birgisson to taki Piotruś Pan.

Jónsi nie zaprezentował nam nic nowego, ale i tak znów chwyta za serce w pompatycznych momentach, jak w “Tornado”, kiedy przy akompaniamencie pianina śpiewa “I wonder if I’m allowed ever to see”. I nie szkodzi, że momentami ociera się o autoplagiat. Wiecie – Islandia, falset, piękne melodie – to nadal działa.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 7,21 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.