23.01.2011 23:21

Autor: Łukasz Stasiełowicz

John Zorn – “Femina”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


john-zorn-femina.jpg John Zorn – “Femina”
Tzadik / 2009

Zorn w objęciach niewiast.

Femina to po łacinie kobieta. Album jest swoistym hołdem Zorna dla płci pięknej. Simone de Beauvoir, Sylvia Plath czy Yoko Ono to niektóre z artystycznych inspiracji przywoływanych podczas tych 35 minut muzyki. Za wykonanie poszczególnych kompozycji odpowiedzialne są zresztą także kobiety.

Zaledwie cztery utwory. Kolaże. Spokojne fragmenty przerywane dysonansem – słuchacz w trakcie pierwszych kontaktów nie jest pewien kiedy nastąpi kolejna drastyczna zmiana, transport do innej sceny. Dialektyczne zestawianie przeciwieństw. Zorn wprowadza chaos do rajskiej otoczki, mrok zwalcza sielską atmosferą – tworząc wrażenie immanentnej integralności tych wydawałoby się tak odległych konstruktów. Kompozytor osiąga ten efekt za pomocą różnych środków: krzyki, harfa, klaskanie, klawisze, monologi, instrumenty smyczkowe i elektronika.

Głównym zarzutem wysuwanym wobec krążka jest jego długość. Pomimo okresowego bombardowania systemu audytywnego kolejnymi drażniącymi bodźcami, płyta to przyjemna – przez to przemijanie subiektywnie wydaje się szybsze. Amerykanin czuwając nad odpowiednim charakterem kompozycji tworzy coś na kształt pociętego filmu. Zapoznaje nas z pewnym środowiskiem, by po chwili bez jakiegokolwiek ostrzeżenia przenieść nas do zupełnie innej rzeczywistości. Odnalezienie się w nowym otoczeniu może zająć trochę czasu. Jednak chwilami zanim zdążymy się zaadaptować następuje kolejna teleportacja. Równie nagle urywa się materiał, zwiastując koniec podróży.

Dzięki zmienności o nudzie nie może być mowy. Atoli ten brak jednolitości, brak konsystencji niektórym osobom na pewno nie przypadnie do gustu. Jednocześnie, choć nie jest to w żadnym wypadku przełomowa pozycja w ogromnym artystycznym dorobku Zorna, oddaje przynajmniej część dotychczasowych śladów zostawionych przez niego. W eksperymentalny sposób łączy folk, jazz czy ambient z estetyką gatunków z przedrostkiem noise.

Łukasz Stasiełowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 6,80 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.