01.03.2010 01:14

Autor: marcin

Joanna Newsom – “Have One On Me”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje, robocza

Wykonawcy:


joanna_newsom_haveoneonme.jpg Joanna Newsom – “Have One On Me”
Drag City/2010

Joanna swoim kolejnym wydawnictwem wywołała niemałe zamieszanie. Fani spragnieni wieści o nowej płycie, dostali w prezencie 3-płytowy album, który stanowi nie lada wyzwanie. Kto dziś ma wystarczającą cierpliwość na taką porcję muzyki?

Kto choć raz zetknął się z brytyjską prasą muzyczną wie, jak wiele miejsca poświęca się promowaniu “gwiazd” – najczęściej niestety jednego sezonu. Widać miałem niezłe szczęście, kiedy w moje ręce trafił jeden z numerów pisma Uncut, do którego dołączono składankę z kilkunastoma singlami promującymi nowości wydawnicze. Z całego zestawu lansującego głównie młodą muzykę gitarową, jeden utwór zrobił na mnie szczególne wrażenie. Nie wiem jakim cudem tuż za The Subways znalazła się ona, ale jej utwór “Cosmia” pochodzący z wydanej w 2006 roku płyty “Ys” był czymś zupełnie różnym od reszty. Jak się okazało ten sam magazyn poświęcił artystce spory artykuł, który w zestawieniu z muzyką dawał do zrozumienia, że oto w muzycznym świecie zdominowanym przez brzmienie gitar, pojawiła się ona, uzdolniona harfistka, która swoim fantastycznym głosem oraz unikalną grą na archaicznym instrumencie, zjawia się na scenie alternatywnej trochę, jak przybysz nie z tego świata. Na albumie “Ys” znalazło się pięć rozbudowanych utworów, do których dodatkowe aranżacje sporządził Van Dyke Parks (wcześniej współpracował także z The Byrds, Beach Boys i Ringo Starrem). O wyjątkowości tych utworów stanowiła nie tylko ich rozkwitająca wielopiętrowa forma, ale także teksty, które podobnie jak muzyka były poddane władzy dziwnej emocjonalnej siły. Poetyckie słowa składały się na 10-minutowe opowieści pełne niejednoznaczności i uroku. Całość podpisana nazwiskiem Newsom.

Pa pointed out to me, for the hundredth time tonight
The way the ladle leads to a dirt-red bullet of light
Squint skyward and listen
Loving him, we move within his borders
Just asterisms in the stars’ set order

“Emily”

Album “Ys nie był oczywiście pierwszym wydawnictwem artystki. Dwa lata wcześniej Joanna wydała swój debiutancki materiał zatytułowany “The Milk-Eyed Mender”. Krążek gromadził utwory powstałe we wczesnym okresie działalności. Niektóre z utworów pojawiły się wydanych wcześniej płytach demo. 22-letnia wówczas artystka zebrała za niego szereg pozytywnych recenzji. Krążek był debiutem w pełnym tego słowa znaczeniu. Utwory na nim zawarte były skrojone do skromnych piosenkowych rozmiarów i kontynuowały nieśmiałą drogę kompozytorską zapoczątkowaną na wcześniejszych nieoficjalnych wydawnictwach. Na pełne otwarcie trzeba było poczekać dwa lata. Z pewnością sporo doświadczenia artystka pozyskała podczas wspólnej trasy promującej album, na którą ruszyła z Devendrą Banhartem, Willem Oldhamem oraz zespołem Vetiver. Nie da się ukryć, że pomimo pewnych wspólnych korzeni, każdy z tych artystów przetwarza folk na swój własny sposób. Z zazdrością myślę o tym, do jakich muzycznych konfrontacji dochodziło podczas tej wspólnej podróży po Stanach. Jej fragmenty zostały uwiecznione w filmie “The Family Jams” (pisaliśmy o nim tutaj). Wraz z “Ys” artystka wyrosła na samodzielną gwiazdę. Stała się na tyle rozpoznawalna, że mogła porzucić dryfowanie wokół starszych kolegów i ruszyć w samotną podróż.

And all those lonely nights down by the river
I was brought my bread and water by the kith and the kin
Now in the quiet hour when I am sleepin’
I cannot keep the night from comin’ In

“Cosmia”

Na nowy krążek Joanny przyszło nam czekać cztery lata. W międzyczasie ukazał się mały rarytas – EP “Joanna Newsom and the Ys Street Band”. Ta niewielka klimatyczna płyta zawierała premierowy utwór “Colleen” oraz dwie starsze kompozycje (“Clam, Crab, Cockle, Cowrie”, “Cosmia”) w nowych kameralnych aranżacjach. Materiał został zarejestrowany w trzy dni, po dosyć skomplikowanych przejściach zdrowotnych artystki, w trakcie których musiała odwołać kilka swoich występów. Wraz z początkiem 2010 roku wiadomo było, że Newsom wyda swój trzeci pełnoprawny album. Odpowiedź na pytanie kiedy to nastąpi przyniosły poszlaki publikowane na stronie wydawcy. Ostatecznie premierę “Have One On Me” zapowiedziano na 23 lutego. Singlowy utwór “‘81″ stanowił niemałe zaskoczenie, trwa bowiem niecałe 4-minuty, co zdarzało się artystce rzadko. Czyżby pójście na łatwiznę? Czy nowy album będzie powrotem do skromnego piosenkowego grania? Te obawy szybko rozwiała kolejna informacja po której wiadomo już było, że w skład “Have One On Me” wejdą 3 płyty.

then there was a silence you took to mean something:
mean, run, sing

“Only Skin”

“Have One On Me” to 3 płyty CD, 18 utworów i blisko 3 godziny obcowania z głosem Newsom oraz wykorzystywanym przez nią instrumentarium. Można spytać jaki jest sens wystawiania słuchacza na taką próbę? Być może jak za dawnych czasów Joanna zapragnęła umieścić na albumie komplet utworów, które powstały w trakcie sesji nagraniowej. Nie z jej winy średnia długość jednego utworu wynosi 7 minut, stąd ograniczenia techniczne popchnęły ją do tego odważnego dla niej samej jako artystki, a także dla wytwórni Drag City jako inwestora całego przedsięwzięcia kroku, w ramach którego wydała to 3-płytowe wydawnictwo. Oczywiście Newsom nie jest debiutantką i na długo przed wydaniem nowego albumu, wiadomo było, że album będzie sporym wydarzeniem, które potencjalnie powinno się zwrócić. Pora jednak porzucić liczby i chłodne kalkulacje, bo te akurat mają najmniej wspólnego z twórczością Newsom. Odpowiedź na postawione na początku akapitu pytanie nasuwa się sama po przesłuchaniu albumu. Należy schylić czoła przed artystycznym zamysłem Joanny, która mając sobie za nic wspomniane przeciwności, nagrała i wydała dzieło będące wyrazem jej artystycznych ambicji i celów.

No one knows what is coming, or
who will harvest what we have sown,
or how I’ve been dulling, and dumbing,
in the service of the heart alone,

“Easy”

Czy można ten materiał objąć całościowo? Rzeczywiście, wyrokując o każdej z płyt wchodzących w skład wydawnictwa, jesteśmy skazania na minięcie istotnego elementu tkwiącego w tej muzyce. Można ewentualnie nakreślić pełną luk mapę, którą, dla uzyskania pełnego obrazu krążka, każdy powinien wziąć w ręce i uzupełnić na własną rękę, ewentualnie skreślając dotychczasowe błędne wskazówki. Wymaga ona od słuchacza przejścia na nieco inny poziom odbioru, w ramach którego damy się ponieść niezliczonym melodiom i dźwiękom, które zatrą w nas poczucie potrzeby początku i końca. W rzeczywistości sprawa jednak nie wygląda, aż tak beznadziejnie. Kto dobrze zapoznał się z “The Milk-Eyed Mender” oraz “Ys” nie powinien czuć się tutaj nieswojo. Powiedziałbym nawet, że “Have One On Me” w większym stopniu kontynuuje brzmienie ugładzonej debiutanckiej płyty artystki niż jej nieokiełznanej następczyni. Już pierwszy singiel “‘81 ” wskazywał na to, że materiał będzie bardziej przystępny. W otwierającym całość “Easy” spokojnie rozwijająca się melodia zostaje wsparta dźwiękiem fortepianu oraz sekcji rytmicznej. Początek dynamiczny i bardzo obiecujący. Podobny schemat pojawi się tutaj niejednokrotnie, zazwyczaj jako remedium po serii utworów spokojniejszych i bardziej wyciszonych (m.in. “Good Intentions Paving Company”, “Soft As Chalk”). Utwory te wypadają świetnie, lekko jazzując nadają całości zadziornego charakteru.

The unending amends you made
Are enough for one life, be done
I believe in innocence, little darling, start again
I believe in everyone

“‘81″

Obawiałem się, że artystka nie da rady utrzymać równego poziomu na długości całego materiału, zwłaszcza jeśli chodzi o utwory wymagające większego skupienia. Myliłem się i z wielką satysfakcją muszę stwierdzić, że to właśnie kilkuminutowe kompozycje, nastawione na wyciszenie stanowią o sile tego krążka. Zamykające pierwszą płytę “No Provenance” oraz “Baby Birch” to utwory pełne szczególnego rodzaju napięcia, które można wydostać jedynie balansując między ciszą, a niepokojącym śpiewem. Ostatni z utworów, zamykający pierwszy krążek, ma charakter teatralnego antraktu. Czujemy, że coś się kończy, jednak przed nami czeka bliżej nieokreślony ciąg dalszy. Pulsująca melodia zapętla się i powoli wycisza, a nam pozostaje sięgnąć po kolejny krążek. Tutaj na uwagę zasługują przede wszystkim utwory wpisujące się w podany przed chwilą schemat – mam na myśli nostalgiczne “In Kalifornia” oraz “Go Long”. Co ciekawe w kilku momentach wyraźnie  pobrzmiewają folkowe inspiracje artystki. Słychać to zwłaszcza w aranżacjach “Jackrabbits” czy “Ribbon Bows”. Newsom uciekając w rejony marzycielsko-barokowe wydawać by się mogło całkowicie zrezygnowała z ujawniania swoich czysto amerykańskich inspiracji. Kiedy jednak wsłuchać się w niektóre z utworów, wyraźnie słychać także i tę stronę wpływów. Są one również obecne w kształcie tekstów, które w większością traktują o nieporozumieniach na linii damsko-męskiej. Album zamyka piękna ballada “Does Not Suffice” odegrana wyłącznie na czarno-białych klawiszach, z drobnym udziałem niewinnie brzmiących skrzypiec. Następująca po niej cisza, pozostawia słuchacza z dosyć dziwnym przeczuciu, że Joanna mogłaby dograć tutaj jeszcze kilka kolejnych kilkunastominutowych utworów.

it was a dark dream, darlin’, it’s over
the firebreather is beneath the clover

“Only Skin”

Można wytknąć tej płycie, że zamiast kooperować ze słuchaczem podając mu przyswajalną porcję muzyki, zarzuca go ogromem materiału, który po dłuższym czasie zlewa się w jeden nieprzerwany ciąg dźwięków. Zarzut ten z pewnością miałby sens, gdyby Newsom zdarzyła się na “Have One On Me” jedna wyraźna wpadka. Jednak album trzyma poziom od początku do końca i trudno szukać w nim momentów słabych czy zbędnych. Teraz wiadomo dlaczego ten rozległy materiał nie potrzebował selekcji i aż prosił się, by mógł ukazać się w całości. No i oto jest.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (16 głosów, średnio: 7,25 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.