02.09.2009 18:21

Autor: mss

Jessie Evans – “Is It Fire?”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


jessie-evans-is-it-fire.jpg Jessie Evans – “Is It Fire?”
Fantomette Records/2009

Pierwszy solowy album urzędującej w Berlinie Amerykanki kompletnie różni się od wszystkiego, co grała do tej pory. Kompletnie poza jedną rzeczą – wciąż jest to muzyka najwyższej jakości, oryginalna i za nic mająca wszelkie schematy.

Jessie Evans, niczym kameleon, ciągle zmienia swe muzyczne barwy. Zacząła od grania w deathrockowym, pochodzącym z San Francisco Subtonix. Po rozpadzie tego zespołu założyła The Vanishing, w którym udanie łączyła post-punkowy chłód i mrok z pokręconą elektroniką, wplatając we wszystko brzmienia saksofonu. Mieszanka ta, ochrzczona wkrótce mianem “death disco”, zdobyła na całym świecie całkiem sporą popularność – głównie jednak w odpowiednio wtajemniczonych kręgach. W międzyczasie Jessie przeprowadziła się do Berlina, gdzie wraz z Bettiną Koster z legendarnej post-punkowej grupy Malaria! założyła elektroniczno-saksofonowe Autonervous. W 2006 roku zaczęła karierę solową, korzystając z pomocy wielu różnych muzyków, spośród których najdłużej towarzyszy jej Toby Dammit – były perkusista m.in. Swans i Iggy’ego Popa. W powstawaniu nowej płyty, obok wymienionego pana, towarzyszyli Jessie Evans także Budgie z Siouxsie and The Banshees i The Creatures, Martin Wenk z Calexico oraz niejaki Namosh, a całość wyprodukował Thomas Stern z Einstürzende Neubauten i Crime and The City Solution. Przyznać należy, że lista współpracowników przedstawia się całkiem interesująco i pozwala przypuszczać, że taka też będzie zawartość albumu.

Jak już wspomniałem na początku, na swoim solowym debiucie Jessie prezentuje muzykę diametralnie inną od wszystkiego, co grała wcześniej. “Is It Fire?” to hipnotyzująca mieszanka nowej fali, afro-beatu, muzyki etnicznej, popu, nowoczesnego jazzu i minimalistycznej elektroniki. Nie jest to, co prawda, tak czadowe jak Subtonix, pokręcone jak The Vanishing ani eksperymentalne jak Autonervous, ale oczarowuje od samego początku krążka aż do jego ostatnich dźwięków. Płyta urzeka ociekającą zmysłowością muzyką, która wywołuje momentalną ochotę na ekstatyczny, plemienny taniec; magnetyzuje dźwiękami saksofonu i spokojnym, przyjemnym głosem frontmanki – tak innym od szalonego wokalu znanego z The Vanishing, że aż trudno uwierzyć, że to ta sama osoba.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Polscy fani Jessie Evans już kilkukrotnie mieli okazję zobaczyć ją na żywo – ostatnio w maju bieżącego roku we Wrocławiu. Relacje osób, którym udało się dotrzeć na koncert, są jednoznaczne – Jessie na żywo to istny wulkan energii, przy którym nie sposób usiedzieć w miejscu. “Is It Fire?”, choć jest płytą bez wątpienia taneczną, pozwala mimo wszystko posiedzieć przy niej spokojnie i wyluzować się. W każdym wykonaniu muzyka ta jednak zachowuje niebywałą klasę, czaruje i nie wywołuje uczucia obojętności. Dajcie się oczarować i Wy – sprawdźcie ten album i pozostałe dokonania Jessie Evans. Gwarantuję, że nie będziecie żałować.

Michał Karpowicz

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,56 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.