31.07.2010 09:53

Autor: Zylka

Jazz Monster, Jazzurekcja i cały ten jazzgot – relacja z ENH 2010

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów


W ramach festiwalu filmowego Era Nowe Horyzonty, pan Gutek uraczył nas nie tylko dużą ilością produkcji spod znaku X Muzy, ale i zapewnił coś dla melomanów.

era_marys.jpg

Po koncercie Mike Pattona, w zeszłym tygodniu, poniedziałek stanął pod znakiem totalnego muzycznego misz-maszu.
Na bilecie było napisane: Pink Freud, O.S.T.R., Wojtek Waglewski, Bajzel, więc pomyślałam, że Pink Freud jakoś przetrwam, a potem już będzie fajnie. Formacji na Pe, obawiałam się ze względu na jazz, który kojarzy mi się ze zblazowanymi panami w garniturach, grający nieprzyswajalną przeze mnie muzykę w gęstych oparach dymu i z publicznością bijącą brawo w zupełnie niezrozumiałych dla mnie momentach. Ale tego wieczora nic nie było takie, jakbym się tego spodziewała.

Pink Freud, w lekko zmienionym tego wieczora składzie (operatorowi puzonu w tym czasie powiększała się rodzina) zagrał trzy utwory, po czym zaprosił na scenę gościa: pierwszego MC polskiej sceny, Jana Pawła, lat dwa i cztery miesiące. Jan przyprowadził tatę: O.S.T.R. ogarniał mikrofon, młody podrygiwał na cenie i przewracał statywy. I jeśli uważałam do tej pory, ze hip-hop z jazzem nie ma prawa zaistnieć (i proszę mi nie wypominać “Jazzurekcji” z 2004 roku, gdzie jazzu można zaznać, co najwyżej w ostatnim i jakby się uparł pierwszym utworze!), to okazało się, że wczoraj zaistniał, i było to zaistnienie bardzo ciekawie brzmiące! Pink Freud nie zrezygnował z tego, co umie robić najlepiej, czyli, eksperymentowania, tworzenia dźwięków, które im w duszy grają, bez ograniczeń, bez limitu pomysłowości, bez oglądania się na utarte schematy. Jeden z najpopularniejszych polskich składów jazzowych pokazał, że pomiędzy wszelkimi klasycznymi instrumentami jazzmanów i elektroniką i całą muzyką, jaką się da za pomocą nich stworzyć, nie obce im też hip-hopowe brzmienia. OSTR (że nie wspomnę o Janie) natomiast na swój sposób się w ten klimat genialnie wpasował i było mu tam bardzo dobrze ze zmodyfikowaną muzycznie wersją “Kochana Polsko”, czy “Odzyskamy hip-hop” z kolejnym już gościem na scenie – Wojtkiem Waglewskim. Oczywiście nie zabrakło fristajlu, zabawy MC z publicznością i dedykacji kawałków dla ZUSu, KRUSu “i gdzie się tam jeszcze ubezpieczacie”.

Waglewski natomiast (przyjęty najgłośniejszymi brawami), pomimo, że najbardziej znany gość tego wieczoru, przyjął rolę najskromniejszą. Nie dał się namówić na wokal, choć publika prosiła. Nie wyszedł nawet na środek sceny, zatrzymując się tuż przy wejściu, a jego gitara moim zdaniem ginęła gdzieś w przestrzeni w i tak dużej już ilości dźwięków.

Pink Freud był niekwestionowanym pierwszym zespołem tego wieczoru. Panowie są specami od robienia atmosfery na koncertach. Publika bawi się, jak im zespół zagra, a i zespół , co widać było w czasie koncertu, bawił się tworzeniem dźwięków i mieszaniem zaistniałych na scenie muzycznych różnorodności.
Koncert z takim składem gości, był niestety wydarzeniem bezprecedensowym. Ostatnia płyta zespołu, “Monster Of Jazz” wyszła wiosną i  Wojtek, Tomasz i Kuba od premiery cały czas są w trasie koncertowej. Najbliższy występ zespołu będzie miał miejsce na OFF Festiwalu w Katowicach.

Marysia Grudowska


foto: Marysia Grudowska




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.