07.02.2017 15:35

Autor: Michał Wieczorek

Japandroids – “Near to the Wild Heart of Life”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Japandroids – “Near to the Wild Heart of Life”
ANTI-/2017

Niby to samo, ale nie do końca.

Czarnobiały portret Briana Kinga i Davida Prowse’a na okładce. W środku osiem piosenek, trzydzieści kilka minut muzyki. Wydaje się, że “Near to the Wild Heart of Life”, trzecia płyta Japandroids, wydana po prawie pięcioletniej przerwie będzie dokładnie tak sama, jak jej poprzedniczki. Bombastyczna, pędząca na złamanie karku.

I – cytując klasyka – niby tak jest, ale nie do końca. Wystarczy przyjrzeć się dokładniej. King i Prowse dali się sfotografować w studiu, podczas sesji, a nie przypadkowych sytuacjach, jak to było poprzednio. Jak sami przyznają, “Near to the Wild Heart of Life” to pierwszy prawdziwy studyjny album zespołu. To znaczy, że Japandroids w studiu nie równa się Japandroids na scenie. Trzeba jednak przyznać, że single wybrali tak, by nie wystraszyć najbardziej ortodoksyjnych fanów, i kawałek tytułowy, i “No Known Drink or Drug” mogłyby znaleźć się na “Celebration Rock” bez żadnych problemów.

Pozostałe sześć piosenek zaskakuje. Przede wszystkim brzmieniowo – pojawiają się syntezatory, gitary akustyczne, efekty i odgrywają w kilku z nich kluczową rolę. Springsteenowskie “North East South West” nie byłoby tak heartlandrockowe, gdyby nie gitara akustyczna właśnie. “Arc of Bar” – najdłuższy fragment płyty, wokół którego orbituje cała płyta – połowę swojej epickości czerpie z chórków i wszechobecnych, podniosłych dźwięków syntezatorów.

King i Prowse pozwolili sobie na drobne eksperymenty w samej kompozycji piosenek. Więcej tu spokojnych momentów, więcej drobiazgów, które przyciągają uwagę. Trochę mniej tego pędzenia na złamanie karku, które bardziej objawia się w tekstach niż w muzyce. Jednak nie zawsze to się sprawdza, “I’m Sorry (For Not Finding You Sooner)” wydaje się być zupełnie niepotrzebna, jest zbyt powolna, przeprodukowana, wyprana z jakichkolwiek silniejszych emocji.

Japandroids na swojej trzeciej płycie nadal afirmują życie, jednak z innych pozycji niż wcześniej. Marzenia o dziewczynach w bikini i francuskich ślicznotkach zastąpiły uroki stałego związku, nostalgia za przeszłością ustąpiła świadomości przemijania. Życie w trasie trochę bardziej męczy, przebywanie w domu bardziej cieszy. Muzycznie trochę stracili pazur, złagodzili brzmienie, brud “Post-Nothing“ jest odległym wspomnieniem. Nie smuci to jednak, bo King i Prowse nagrali zestaw mocnych piosenek, jak zwykle łączących punk z heartland rockiem, choć tego drugiego z każdą płytą jest coraz więcej. Pozostaje tylko czekać, aż rzucą Springsteena z jego tronu.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.