18.07.2009 08:34

Autor: Michał Wieczorek

Jane’s Addiction w Poznaniu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów, festiwale

Wykonawcy:


OLYMPUS DIGITAL CAMERA         Jane’s Addiction w Poznaniu

Reaktywację Jane’s Addiction do niedawna rozpatrywano w kategoriach cudu. W tej samej kategorii znajdował się ich ewentualny koncert w Polsce. Jednak czasem cuda się spełniają i marzenia niewielkiej grupy polskich fanów Jane spełniły się.

Nie ukrywam, ze były to również moje marzenia. Do samego początku koncertu gdzieś w tyle głowy czaiła się obawa: “a co jeśli znów się rozpadną, właśnie teraz?”. Na szczęście te obawy były całkowicie bezpodstawne, bo na scenie panowie wyglądali, jakby nie mogli bez siebie żyć.

Zaczęli od “Three Days”, czyli z wysokiego C, monumentalnej, ponad dziesięciominutowej kompozycji. I już było wiadomo, że to będzie niezapomniany wieczór. Mimo tego, że w tym składzie grali ostatnio 17 lat temu, brzmieli, jakby od tego czasu nie upłynął nawet jeden dzień. Wszyscy byli w doskonałej formie, nikt nie zawiódł. Perry bez problemu radził sobie z forsownymi partiami wokalnymi. Dave grał jak za dawnych lat. Po prostu cudownie.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Dobre samopoczucie muzyków udzieliło się rozentuzjazmowanej publiczności, którą w większości stanowili panowie po trzydziestce, pamiętający JA sprzed lat. I oni najlepiej się bawili. Na każdą piosenkę reagowali prawie ekstatycznie, co nie umknęło uwadze Perry’ego, któremu uśmiech nie schodził z twarzy od pierwszej do ostatniej minuty koncertu. Nie obyło się również bez wychwalania publiczności oraz zaproszeń do LA i obietnicy rychłego powodu oraz dowodów miłości do Polaków. Najbardziej zapadł mi w pamięć moment, gdy Perry powiedział, że nie zna zbyt dobrze polskiego, dlatego porozumie się z nami językiem gestów. I pokazał, jak bardzo nas kocha.

Repertuar, co było wiadome od dawna, skupiał się na pierwszych trzech płytach zespołu, z całkowitym pominięciem “Strays”. Szkoda, bo to bardzo dobra płyta, mam nadzieję, że to tylko na czas tej pierwszej, wspominkowej trasy. W każdym razie zagrali same największe hity, z “Jane Says”, “Stop!” i “Been Caught Stealing” na czele. Były także takie perełki, jak “Ted… Just Admit It” z obłędnie wykrzyczanym “sex is violence“, “Mountain Song” czy “Summertime Rolls”. Zabrakło jedynie “Pigs in Zen” i “Had a Dad”, choć i tak było niesamowicie wspaniale. Do tej pory brak mi słów na opisanie tego koncertu.
Cud się zdarzył, Jane’s Addiction zagrali w Polsce. Teraz trzeba czekać na nową płytę i obiecany powrót, co chyba będzie już bardziej prawdopodobne. Chyba, że… ale nie chcę o tym myśleć.

Michał Wieczorek

Zdjęcia z koncertu autorstwa Karoliny Rasińskiej:

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.