24.01.2010 14:29

Autor: Patryk

Jacek Lachowicz – “Pigs, Joys and Organs”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


lachowicz-pigs.jpg Jacek Lachowicz – “Pigs, Joys and Organs”

Czy człowiek, który współtworzył najlepszą płytę ostatniego dziesięciolecia w Polsce mógłby nie odnieść sukcesu? Czy współtwórca sukcesu Ścianki mógłby być słabym solistą?

Oczywiście, że mógłby, ale akurat Jacek Lachowicz solowo radzi sobie doskonale. Na swoim koncie ma już cztery albumy, każdy inny i na swój sposób dobry. Wcześniej przez blisko dziesięć lat grał w Ściance, z którą nagrał cztery krążki. W 2001 roku współtworzył Lenny Valentino, naszą pierwszą supergrupę z prawdziwego zdarzenia. “Uwaga! Jedzie tramwaj” to dla wielu słuchaczy najlepsza płyta ostatniego dziesięciolecia w Polsce. Dla mnie jedna z najlepszych w historii polskiej muzyki alternatywnej.

“Pigs, Joys and Organs”, czwarte solowe wydawnictwo Lachowicza zaczyna się bardzo mocno od riffów “Grind My Soul”, które przeradzają się w mocny i hipnotyczny bit, electro-punkową zabawę. Początek utworu w ogóle nie zwiastuje jego końca. Podobnie jest z całą płytą Lachowicza, nie sposób przewidzieć co się usłyszy za chwilę. To fantastycznie duży plus, bo choć album ma niespełna czterdzieści minut, to po jego przesłuchaniu czujemy się tak, że chcemy więcej i więcej, choć te dziesięć utworów jest nasycone po brzegi dźwiękami.

Wprawdzie do czynienia mamy także z dużo lżejszymi, przystępnymi utworami, ale Lachowicz sprawnie skacze po wielu muzycznych stylach, przeplatając w bardzo udany sposób różne konwencje. Największa perełka to “Joy”, która jest swoistym hołdem dla nowej fali i Joy Division – nie tylko tytułem nawiązuje do zespołu Iana Curtisa, ale także psychodelicznym “Dance, dance, dance“, niczym z “Transmission” Brytyjczyków.

“Pigs, Joys and Organs” to fantastyczna podróż po historii muzyki alternatywnej. Od bluesa, elementów country, elektronikę, po popowe piosenki i mocniejsze rock’n'rollowe granie, którego na czwartym krążku Lachowicza jest wyjątkowo dużo. Uwagę zwraca również wokal, który na “Pigs…” przybiera chyba wszystkie możliwe kształty, jest szept, jest melodia, jest też krzyk.

Patryk Siedliński

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (33 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.