28.11.2008 21:24

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Jacek Bieleński – “Bielas”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


bielas.jpg Jacek Bieleński – “Bielas”

“Jacek Bieleński to swoisty artystyczny fenomen miasta Łodzi. Poeta, tekściarz, kompozytor, prozaik, scenarzysta filmowy, aktor.” Taką notkę o Jacku Bieleńskim, bohaterze dzisiejszej recenzji, można przeczytać na stronie Biodro Records.

Można tam też wyczytać, że jest to “polski muzyczny odpowiednik Toma Waitsa i literacki odpowiednik Charlesa Bukowskiego.” Gdyby facet przy okazji jeździł regularnie na rowerze, pewnie jeszcze napisaliby, że to polski Lance Armstrong. Polskim Tomem Waitsem można nazwać Kazika Staszewskiego, ale nie człowieka piszącego teksty w rodzaju: “Ch*j wie skąd się wzięły, może z nieba spłynęły. Nad ranem przyszły, siadły, nie wyszły.” To cytat z otwierającej album “Bielas” kompozycji “Gołe Były”. Niestety, potem wcale nie jest lepiej.

Bardzo lubię poezję we wszelakiej formie, a zwłaszcza taką, która jest sprytnie wpleciona w muzykę. Czasem odpowiednio zastosowany wulgaryzm potrafi nadać prostym słowom zaskakujące znaczenie. Kiedy Grabaż czy Maria Peszek wplatają przekleństwa do swoich piosenek, nawet najbardziej obsceniczne słowo potrafi stać się częścią specyficznej poezji. Lecz z pewnością wymaga to dużego talentu. “A było tak blisko, a jest już tak daleko. Zapier$%#* gość z walizką, pociąg nie poczekał” – jak widać, nie wszyscy posiadają odpowiednie wyczucie. Jacek Bieleński bardzo by chciał, aby jego utwory były czymś, czym wcale nie są.

Piszę to z żalem, ponieważ nie wszystkie pomysły na płycie są kiepskie. Ciekawie prezentuje się “Jeszcze będzie”, w którym można usłyszeć śpiew stylizowany na gwarę góralską. “Padłlew” to dość zabawny tekst o problemie pewnego Zoo ze zdechłym lwem, a “Miasto warczy” jest ponurym i abstrakcyjnym opisem nocnego świata z punktu widzenia psa. Strona muzyczna albumu, będąca połączeniem elektroniki z jazzem, trzyma określony poziom. Cały czas mamy do czynienia z samplami robiącymi za perkusję, którym zazwyczaj towarzyszy gitara elektryczna lub trąbka. Ale co z tego jeśli w muzyce, jaką tworzy Bieleński na tym wydawnictwie, najbardziej liczą się słowa. W sumie otrzymujemy 3 niezłe piosenki na 9 zawartych na krążku. Resztę dopowiedzcie sobie sami.

Wniosek płynie z tego prosty. Jeśli jesteś postacią prowadzącą bardzo szeroką działalność artystyczną, to spodziewaj się, że część twoich projektów może okazać się kompletnym niewypałem. Nie każdy jest Tymonem Tymańskim lub Kazikiem i nie każdy może się poszczycić dobrze wypadającym na wielu frontach dorobkiem twórczym. Płyta “Bielas” Jacka Bieleńskiego jest na to najlepszym dowodem.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (29 głosów, średnio: 5,76 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.