30.03.2009 16:20

Autor: Sandra Kmieciak

Jacaszek – “Pentral”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


jacaszek__pentral.jpg Jacaszek – “Pentral”

“Pentral”, nowy album Jacaszka, sprawił mi niemałe problemy. Nie dlatego, że brakuje mi słów na opisanie go, ale dlatego, że długo szukałam sprzętu, na którym mogłabym go przesłuchać, nie robiąc jemu, ani sobie krzywdy. Zwykła wieża stereo nie udźwignie tej muzyki, kina domowego nie uznaję do słuchania muzyki, a słuchawki sprawiają, że muzyka tworzona w przestrzennych, chłodnych murach gdańskich gotyckich świątyń brzmi zbyt płytko, blisko i traci całą magię.

Gdy wreszcie udało mi się znaleźć znajomego z odpowiednim sprzętem i mieszkaniem z dobrą akustyką, dopiero wtedy doceniłam nowy album Jacaszka. Album, choć utrzymany w podobnym mroczno-minimalistycznym klimacie co “Treny”, jest od nich zupełnie odmienny. Słuchając “Trenów” miałam skojarzenia ze… sceną z “Władcy Pierścieni”, gdy bohaterowie po “śmierci” Gandalfa przybywają do miejsca, gdzie mieszkają elfy. Choć panuje tam żałoba, z ekranu płynie złoty blask, a z głośników anielski, nieziemski, delikatny śpiew. Z taką właśnie metafizyczną, złoto-kremową żałobą kojarzą mi się “Treny”.

“Pentral” natomiast trzyma mnie mocno na ziemi. Przygniata ciężarem kopuł gotyckich świątyń i pachnie kadzidłem, bardziej nasuwa skojarzenia z architekturą romańską. Powolne, spokojne, tajemnicze dźwięki, które chwilami wybuchają uderzeniem organów, a czasami wkrada się w nie wokal Stefana Cejrowskiego lub Mai Siemińskiej. Albumu należy słuchać bardzo uważnie, można znaleźć na nim wiele smaczków, które mogą łatwo umknąć. Odgłosy kroków, dzwonów, szeptów dopełniane cichymi dzwoneczkami tworzą aurę tego krążka. Jacaszek eksperymentuje z dźwiękiem jeszcze mocniej niż miało to miejsce na “Trenach” – “Pentral” to swoiste studium pogłosu. Gdybym miała to porównać do innego działania w sferze sztuki, to zestawiłabym Jacaszka z Władysławem Strzemińskim, który w cyklu swoich obrazów “Powidoki” uwieczniał na płótnie to, co zwykle najszybciej umyka spod naszych powiek, po tym jak spojrzymy na strumień światła. Jacaszek skupia się na tym, co przepuszczane jest przez nasze uszy i podobnie jak powidoki przelatuje przez nie bezrefleksyjnie. Stojąc nad przepaścią i krzycząc “echo”, oczywiście skupiamy się na echu, a nie na własnym głosie, ale będąc w katedrze i słuchając chorału gregoriańskiego, zwracamy uwagę na śpiew chóru, a nie na jego pogłos. Muzyk postanowił odwrócić ów proces i poddał pogłos solidnej obróbce, dzięki czemu “Pentral” ma tak niesamowity charakter. Wnętrza kościołów są zatem laboratorium dźwięku, miejscem do pracy nad nim, zgłębiania jego tajemnic, są oderwane od swojej pierwotnej funkcji.

Jeszcze tylko luźna refleksja na zakończenie: “Treny” idealnie nadają się do spania przy nich, budząc się w nocy można doświadczyć bardzo ekstatycznych przeżyć. Przy “Pentralu” nie radzę zasypiać, ponieważ uderzenie organów może wyrwać ze snu i przyprawić o zawał serca. Chyba, że dla kogoś właśnie to będzie ekstatycznym doznaniem…

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (24 głosów, średnio: 7,29 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.