26.08.2010 20:30

Autor: Zylka

Isobel Campbell & Mark Lanegan – “Hawk”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


hawk_cover.jpg Isobel Campbell & Mark Lanegan – “Hawk”
Vanguard Records/2010

Przy kuflu dobrego piwa.

Moje ulubione dokonania Marka Lanegana, paradoksalnie, nie pochodzą z czasów Screaming Trees. Choć bardzo je szanuję. Pamiętacie Mad Season? Projekt Layne’a Staley’a, Mike’a McCready, Barretta Martina i Johna Bakera Saundersa. Płyta nosiła tytuł “Above”,  a w dwóch utworach gościnnie zaśpiewał właśnie Lanegan. Były to “Long Gone Day” i “I’m Above”.  Zdecydowanie najlepsze. Twórczość Isobel Campbell łykam w całości.

Belle & Sebastian to prawdziwa magia. Teraz jest tak, że Lanegan się postarzał, a Campbell skupiła się na karierze solowej. Obie te sytuacja wyszły naszym bohaterom na dobre. Połączyli talenty, wymienili doświadczenia, by teraz swobodnie wydać trzecią wspólną płytę. Bez stresu, bez większych napięć. I taka też jest ich muzyka.

“Hawk” to album nagrany z lekkością. Przez dwie osoby, które dobrze czują się w swoim towarzystwie. Utwory brzmią, jak zagrane i nagrane przy kuflu dobrego piwa i papierosie.

I w takich też okolicznościach warto ich słuchać. Niektóre, tak jak “Come Undone” czy”No Place To Fall”, rytmicznie snują się gdzieś w przestrzeni. Jedne brzmią rockiem z południa, drugie smakują rockabilly. Stylistycznie, na szczęście, jest to poukładane. Nawet folkowe ballady dobrze współgrają z resztą. Takie jak “To Hell & Back Again” i bardziej celtyckie “Eyes Of Green”. Mamy też tytułowy ponad dwuminutowy odjazd na sekcję dętą i perkusję. A po nim piosenkę, która do złudzenia przypomina “Bang Bang” śpiewaną przez Nancy Sinatrę. Ku chwale Isobel Campbell, “Sunrise” jest równie piękna. Ta kobieta jest moją małą boginią. Jest zdolna, piękna i dobrze się ubiera. Przy odrobinie większej ilości tupetu mogłaby zostać wielką gwiazdą. Tylko po co? I za to też Ją szanuję. Jest czuła, delikatna, eteryczna, a na “Hawk” czaruje głosem i osobowością. Podobnie z resztą, jak i Lanegan. Niesamowicie subtelny i ciepły. On już nie musi się spinać. On już nic nie musi. Ale chce. Album zamyka piosenka “Lately” utrzymana w konwencji gospel. Zakończenie wyśmienite. Pełne nadziei i radości. Jednym słowem, kawał dobrego gospla.

W ogóle “Hawk” to płyta oparta w dużej mierze na emocjach. Głównie tych pozytywnych.

Michał Baniowski
baniowski.wordpress.com

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 7,20 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.