28.10.2009 16:36

Autor: Gosia

Islands – “Vapours”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


islands-vapours.jpg Islands – “Vapours”
Anti-/2009

Islands are forever, wiecie? Tak przynajmniej sugeruje adres internetowy strony zespołu. Ja raczej powiedziałabym, że Nick Diamonds jako król-słońce is forever, bo cały zespół po raz kolejny zmienił skład. No cóż, co wydawnictwo to inny zespół. Można by na to przymrużyć oko, gdyby przynajmniej płyta była świetna. No właśnie, gdyby!

No bo jak można nazwać świetnym album, który wydaje się trzymać poziom i sprawia wrażenie całkiem porządnej produkcji dopiero po miesiącu przesłuchiwań. Przy pierwszych moich sam na sam z “Vapours”, płyta ta była dla mnie niczym więcej jak zbiorem muzycznych “dziwactw”. I to nie dziwactw spod znaku Aphex Twin’a, a raczej koślawych piosenek, które się trochę nie trzymają kupy. Na szczęście teraz mogę odetchnąć z ulgą, bo pozbierałam myśli i dotarło do mnie, że nie jest aż tak źle, a może nawet jest całkiem dobrze. Być może przejrzenie na oczy zabrało mi tyle czasu, bo nie mogłam pogodzić się z faktem, że brakuje mi smyczków braci Chow, smyczków, które nadawały tak wiele uroku piosenkom Islands. Co więcej, chyba trochę obwiniałam Nicka za zmianę obsady, bowiem pozbył się on składu, który ze wszystkich personalnych transferów lubiłam najbardziej.

Muzycznie “Vapours” jest płytą gorszą od poprzedniczek. Jest uboższa w ozdobniki i emocje. Więcej jest tu natomiast elektroniki, w tym elektronicznego zestawu perkusyjnego. Ale być może taką drogę ewolucji obrali sobie muzycy (a może tylko jeden muzyk?). Ja nie narzekam, bo elektronika jest moim konikiem i miło widzieć, że ulubiony zespół, któremu jednak zawsze bliżej było do gitar, tak chętnie sięga po cuda techniki. Zwiastunem zmian mógł być już “Creeper” z “Arm’s Way”, ale na samym “Vapours” aż roi się od piosenek “z bitem”. Takie “No, You Don’t”, “Shining” czy “Devout” są najlepszym tego dowodem. I muszę przyznać, że całkiem zgrabnie wychodzi im łączenie brzmień gitarowych z samplerem i klawiszem, bo to właśnie te trzy utwory są najjaśniejszymi punktami płyty. Ale i czysto gitarowo radzą sobie panowie całkiem nieźle. “Disarming The Car Bomb”, które brzmi trochę jak słabsza siostra utworów z “Arm’s Way” czy nastrojowe “Everything Is Under Control”, które zamyka całość, przemawiają na plus płyty. Inaczej jest w przypadku utworu “Heartbeat”, na temat którego wypowiedział się nawet sam Jay-Z nazywając ją “najgorszą piosenką jaką w życiu słyszał”. I ja niestety muszę przyznać panu Jay’owi dużo racji. Nie mam pojęcia co podkusiło Nicka do użycia tego koszmarnego efektu na wokalu. Kaleczy to moje uszy, poważnie! Bardzo zły zabieg. Bez tego “udziwnienia” utwór ten naprawdę miał szansę być całkiem zgrabnym, delikatnym dziełem.

Co by o tej płycie nie mówić, to dla (takich jak ja) fanek wszystkich nickowych westchnięć, “wokaliz” i zawyć jest to miód na uszy i choćby dlatego mogłabym jej słuchać non stop. Jednak “Vapours” jako trzecia płyta zespołu, będzie numerem trzecim w moim rankingu ulubionych płyt Islands.

Nick Diamonds słynie ze swojego pracoholizmu i być może trochę wyczerpał się twórczo. I mimo że wizja jego zniknięcia ze sceny muzycznej choć na chwilę przeraża mnie, to może Nick powinien udać się na wakacje. Wszak ze swojego ostatniego wyjazdu na Hawaje przywiózł prawdziwą perełkę w postaci płyty Reefer.

Małgorzata Lewandowska

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,33 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.