26.01.2011 15:44

Autor: Michał Baniowski

Iron and Wine – “Kiss Each Other Clean”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Iron and Wine – “Kiss Each Other Clean”
Warner/2011

Dobry użytek.

W początkach kariery Iron & Wine przyrównywano do Nicka Drake’a i Neila Younga. Pod pseudonimem bowiem kryje się jeden mężczyzna, Sam Beam, którego twórczość z czasem przestała być tak oszczędna. Rozbudowane brzmienie
i bogate instrumentarium skutecznie oddalały go od pierwowzorów. Tym razem jest gdzieś po środku.

Na “Kiss Each Other Clean” podstawą oczywiście jest folkowe gitarowe granie. Subtelne i lekkie. Wokół niego budowany jest każdy poszczególny utwór. Najbliżej tej bazy jest jedynie “Godless Brother In Love” zaaranżowany na gitarę i fortepian. Poza tym bardzo dużo tu akcentów elektronicznych, jak w rozpoczynającym płytę “Walking Far From Home”, jak w “Monkeys Uptown” albo “Me And Lazarus”. To elektronika naturalnie dyskretna i jest jej sporo, w porównaniu z tym do czego Sam zdążył nas przyzwyczaić. Dalej, równie ważną rolę odgrywa sekcja dęta, którą po raz pierwszy w twórczości Iron & Wine słyszeliśmy na EP-ce z roku 2005 pt. “In The Reins”. Na nowym albumie stanowi ciekawe dopełnienie utworów. Takich piosenek jak “Big Burned Hand” i “Your Fake Name Is Good Enough For Me” już teraz sobie bez niej nie wyobrażam. Pierwszej nadaje funkowej, radosnej pulsacji, drugiemu zaś soulowego posmaku sięgającego gdzieś pod Earth Wind & Fire.

Nowy krążek Iron & Wine nie obszedł się również bez gitary elektrycznej, po którą Sam Beam kilkakrotnie sięga i robi z niej dobry użytek. Szczególnie w “Rabbit Will Run”, gdzie smutnie pojękuje w rytmie bluesa. Nie obszedł się także bez orientalnych instrumentów i różnego rodzaju przeszkadzajek. A także bez country, które ewidentnie posłużyło, jako inspiracja do stworzenia “Half Moon”. Inspiracją mogą się okazać też teksty, które powstały na ten krążek. Niemal poetyckie. Prawdziwe i szczere. Odarte z patosu, dotykające dusz. Dark canyon wall, the call and the answer / and the mare in the pasture / pitch black and baring its teeth.

Na “Kiss Each Other Clean” jest wszystko, za co Iron & Wine można kochać. Nie ma niczego za co można nienawidzić. O ile kiedyś można go było nie rozumieć, o tyle teraz wszystko jest jasne i przejrzyste. Dużo dobrej muzyki, dużo pięknych melodii i mądrych słów. Pocałujmy się!

Michał Baniowski
baniowski.wordpress.com

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 6,33 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.