30.03.2010 20:06

Autor: marcin

Iowa Super Soccer – “Stories Without Happy Ending”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


iowa-stories.jpg Iowa Super Soccer – “Stories Without Happy Ending”
Gustaff Records/2010

Nasi najbardziej uzdolnieni kontynuatorzy Neila Younga oraz Mojave 3 doczekali się drugiej płyty. W rozszerzonym składzie, z dobrą koncertową passą w roku 2009, grupa wydała zestaw 12 nowych piosenek – piosenek, w pełnym tego słowa znaczeniu.

Album “Lullabies To KeepYour Eses Closed”, wydany nakładem Gustaff Records, okazał się być najbardziej zaskakującym, a zarazem najbardziej niedocenionym polskim albumem roku 2008. Ten zestaw 11 różnorodnych piosenek, tak dalekich od tradycyjnego “mysłowickiego” brzmienia, wprawdzie został dostrzeżony przez krajowe i zagraniczne media (laureat hiszpańskiego festiwalu Pop Art w kategorii Objawienie Europejskie), jednak grupa dawała niewiele koncertów, przez co początkowy rozgłos szybko ucichł. Sytuacja zmieniła się wraz z kolejnym rokiem, kiedy grupa mocno postawiła na działalność koncertową. Ta droga zaprowadziła ich m.in. na sceny festiwali Open’er, Off, Globaltica czy Ars Cameralis. Ubiegły rok upłynął zespołowi także na dopracowywaniu materiału na drugą płytę. Nowe utwory, sporadycznie pojawiające się na koncertach, prezentowały zespół od bardziej dynamicznej i optymistycznej strony. Na jesień grupa zamknęła się w studiu, by zarejestrować nowy materiał.

Główny założyciel zespołu oraz autor utworów Michał Skrzydło nie poraża kompozycyjną wirtuozerią, jednak bez wątpienia potrafi intuicyjnie wydobyć z gitary dokładnie te dźwięki, o które w danych chwili mu chodzi. Jak sam stwierdził w jednym z wywiadów - proste nieskomplikowane melodie zawsze mnie pociągały. Ta prostota, połączona z ciekawymi aranżacjami oraz głosem Natalii Baranowskiej, była tym co wyróżniało zespół na tle innych polskich grup korzystających z języka angielskiego oraz inspiracji muzycznych płynących zza oceanu. Losy drugiej płyty, jak i samego zespołu, w pewnym momencie stanęły pod znakiem zapytania. Pamiętam pewien występ, odbywający się w kilka miesięcy po debiucie w krakowskim Klubie Pod Jaszczurami. Zespół, występujący jeszcze w starym 5-osobowym składzie, dał fenomenalny koncert dla zaledwie kilkunastu osób. Przy jednym z nowych utworów, Michał Skrzydło stwierdził, że jeśli kiedykolwiek nagrają drugi album to utwór z pewnością się na nim znajdzie. Później grupa koncertowała na tyle sporadycznie, że pojawiły się głosy o problemach w zespole. Ostatecznie, jak widać, grupa postawiła na kontynuowanie muzycznej kariery. Z jakim skutkiem?

Nowa płyta zespołu zatytułowana “Stories Without Happy Ending” ukazał się w połowie marca. Została nagrana w 7-osobowym składzie, poszerzonym o sekcję smyczkową, która na stałe zagościła w zespole. Płytę zwiastuje utwór “My World” – przearanżowana i zdynamizowana wersja utworu “Wild World” znanego z drugiej EP zespołu. Jest on w pewnym sensie wyznacznikiem całego albumu. O ile początkowa, wolniejsza wersja utworu, nasycona była delikatnymi wokalami i aranżacjami, zarejestrowanymi w wyciszonym duchu lo-fi, o tyle teraz dostajemy mocny utwór, który swoją dynamiką oraz wyrazistym refrenem spełnia wszystkie wymagania dobrego singla. Taki jest cały ten album. Poza kilkoma wyjątkami (“Someone Like You”, “Little Joe”), zespół praktycznie zrezygnował z utworów nastawionych na budowanie nastroju (jak “She”, “Let Me Die” czy “Tony”), na rzecz zwartych i solidnych piosenek. Nie da się ukryć, że to przejście spłyciło nieco brzmienie grupy, którą solidnie ceniłem za budowanie w swoich utworach nastrojowości, której próżno szukać wśród innych polskich zespołów. Jednocześnie nowym utworom ISS nie można zarzucić, że wyszły słabo. To nadal, przede wszystkim, dobre piosenki.

Nowe utwory Iowa Super Soccer dużo śmielej przedstawiają zespół od tej “jasnej” strony. Optymistyczne dźwięki towarzyszą wspomnianemu utworowi singlowemu, a także takim piosenkom jak “Wake Up”, “Mr. Lonely” oraz świetnemu, przypominającego dokonania Neila Younga, utworowi “Rolling Around”, który zamyka cały album. Takiej dawki lekkich melodii zespół jak dotąd nie zgromadził na żadnym wydawnictwie. Na tym tle bardzo wyraźnie wypadają dwa numery, które swoją zadziornością celują w klimat, który towarzyszył utworowi “The River”. Mowa tu o “Oh, My Heart” oraz nieco wolniejszym “Scary Book”. Pierwszy z nich kończy mocna i dynamiczna fala dźwięków, natomiast drugi ukazuje głos Natalii Baranowskiej w zupełnie nowej odsłonie, mrocznej i brzmiącej bardzo zimnofalowo. Głos tej młodej, wyłowionej znikąd wokalistki uległ od ostatniego czasu sporej metamorfozie. Na nowym albumie wypada dużo pewniej i ciekawiej, słychać, że Natalia stara się zmieniać barwę w zależności od klimatu utworu – zwłaszcza w pustynnym “Sunday Comes” oraz utworze z najwyraźniejszym refrenem na płycie “When You Return”. Całość dopełniają utrzymane w klimacie pierwszej płyty “Little Joe” oraz “Suzanne”.

Na swoim nowym krążku grupa postawiła przede wszystkim na dobre piosenki. Całość materiału brzmi pewniej i solidniej niż na debiucie, z wyraźnym naciskiem na dobrą melodię oraz urozmaicenie dźwiękowego obrazu przez rozszerzone instrumentarium. Grupa nadal pozostaje jedynym krajowym zespołem, który w prostej linii stoi najbliżej legend amerykańskiego folku. Autentycznie.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (19 głosów, średnio: 7,42 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.