26.04.2010 23:02

Autor: marcin

Indigo Tree oraz The Poise Rite wystąpili na Porcie – relacja z Wrocławia

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


portwrocaaw.jpg Indigo Tree oraz The Poise Rite wystąpili na Porcie – relacja z Wrocławia

W ubiegły weekend Wrocław zamienił się w stolicę polskiej poezji. Kilkudziesięciu poetów, dziesiątki fanów i dwa zespoły, które zaprezentowały się z zupełnie różnych stron.

Port Wrocław, który w tym roku obchodził swoje 15 urodziny, to coroczny festiwal organizowany przez środowisko literackie związane z Biurem Literackim. W tym roku program ograniczono do dwóch dni, w trakcie których kilkunastu autorów zaprezentowało swoją twórczość, w unikalnych i klimatycznych wnętrzach Instytutu Im. Jerzego Grotowskiego.

Jak co roku nie zabrakło muzyki, która pomagała słowu mówionemu odpowiednio wybrzmieć. W ubiegłych latach przez imprezę przewinęli się tacy artyści jak Lech Janerka, Maciej Maleńczuk, Pustki czy Ballady i Romanse. Tym razem mogliśmy usłyszeć znakomitych ubiegłorocznych debiutantów z Indigo Tree, którzy zbudowali tło dźwiękowe dla imprezy oraz grupę The Poise Rite, którzy próbowali zmierzyć się z poezją Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego. Z jakim skutkiem?

Zacznijmy od Indigo Tree, którzy pojawili się na festiwalu w dosyć nietypowej formie. Ukryci na zapleczu sceny, przez oba dni festiwalu, praktycznie non-stop wydobywali ze swoich instrumentów delikatne dźwięki, które towarzyszyły kolejnym czytaniom wierszy. Duet, który zaczynał od muzyki eksperymentalnej, pod względem jakości prezentowanej muzyki, okazał się być najlepszym wyborem na jaki mogli pozwolić sobie organizatorzy. Było słychać, ale i też widać, że muzycy są w swoim żywiole. Słowa wierszy padające w zaciemnionej auli w połączeniu ze stonowanymi dźwiękami, robiły naprawdę spore wrażenie. Prawdopodobnie nie istnieje nic gorszego dla czytającego niż muzyka, która nie pomagają mu w prezentacji wierszy. Indigo Tree instynktownie wyczuwali granice, w których ich improwizacje mogły się poruszać, by nie przeszkadzać mówiącym. W przerwach można było usłyszeć kameralne wersje utworów znanych z debiutu oraz, o ile mnie słuch nie zmylił, zarysy nowych utworów. Miłe zaskoczenie dla tych, którzy liczyli na coś więcej. Podsumowując występ Indigo Tree przypominał ekstremalny dwudniowy koncert, rozpięty w kilkunastogodzinnym czasie. Trudno o lepszy kontakt z tą muzyką.

Festiwal zakończył występ grupy The Poise Rite, którzy pojawili się we Wrocławiu z akustycznym programem, w którym muzycy wzięli na warsztat zawiłą poezje Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego – poety, który w ubiegłym roku zdobył dwie najważniejsze polskie nagrody literackie – Nike oraz Nagrodę Literacką Gdynia. Koncert został szumnie zapowiedziany jako “Coś a’la Kings of Convenience, ale bardziej surowo”. Grupa znana z mocnego gitarowego brzmienia i anglojęzycznych tekstów sięgnęła po akustyki i niestety nie uniosła ciężaru tekstów Dyckiego. Koncert odbył się tuż po robiącym spore wrażenie czytaniu samego autora. Występ Poise Rite, pomimo sporych nadziei, okazał się wielkim nieporozumieniem. Muzycy podkładając pod wrażliwy tekst wiersza power-chordowe numery, nie mające nic z delikatności KoC, całkowicie zgubili to co wydawałoby się jest tutaj najważniejsze – sam tekst. W zasadzie każda kolejna piosenka przypominała nieudolną kopię poprzedniej, pozbawioną jakiegokolwiek wyraźnego punktu zaczepienia, żadnej szczerej emocji czy pamiętliwej melodii. “Zero, Zilch” jak mawia bohater ostatniego filmu Allena. Na przyszłość radzę omijać.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.