12.10.2010 13:31

Autor: Łukasz Stasiełowicz

IncarNations – “Radio Retro”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy: | | |


incarnations-radio-retro.jpg IncarNations – “Radio Retro”
Kayax / 2010

Duet znany przede wszystkim z aktywności w Kapeli ze wsi Warszawa wydał pierwszy album pod szyldem IncarNations. Owa para to Maja Kleszcz i Wojciech Krzak. Współpracowali już wielokrotnie z muzykami różnych narodowości, jednak do tej pory poprzestawali na pojedynczych utworach. “Radio Retro” zbudowane jest natomiast wokół pewnego konceptu. Stare, dobre polskie radiowe hity. Przeboje, które w latach swej świetności nie mogły liczyć na cyfrową promocję. Odświeżone, zmodyfikowane wersje trafiły na płytę, którą już teraz można uznać za jedną z najciekawszych polskich propozycji roku 2010.

Odejście z projektu, który jest ceniony poza granicami Polski było odważną decyzją. Idea omawianego albumu już implicite redukuje grupę docelową. O ile w przypadku folkowych kompozycji wzbogaconych o interesujące wokalizy język nie odgrywa znaczącej roli, nie zniechęca obcokrajowców, to w przypadku popularnych piosenek tekst i możliwość jego zrozumienia są często aspektami kluczowymi. Ponadto wielu osobom wyrażenie retro kojarzy się z czymś kiczowatym, wstydliwym. Zaprzeczenie konsumpcjonistycznego kultu nowości. Przed dwojgiem artystów więc spore wyzwanie.

Autorem większości tekstów jest Bogdan Loebl (pan od “Kiedy byłem małym chłopcem“), choć są także 3 wyjątki – wśród nich wiersz Kazimierza Przerwy-Tetmajera (“Mów do mnie jeszcze”). Za warstwę instrumentalną w głównej mierze odpowiedzialny jest Wojciech Krzak, wspomagany przez zaproszonych gości. Materiał zgromadzony na tym wydawnictwie to efekt zaledwie dwóch sesji nagraniowych. Amalgamat gatunkowy. Atoli oczekujący na powracające w ostatnich latach wszechobecne syntezatory rozczarują się. Mieszanka w wykonaniu incarNations to synteza jazzu, soulu, bluesa czy szeroko definiowanego folku. Dominuje spokojna rytmika. Chociaż pierwotne podejście zespołu Bolter do utworu “Daj mi tę noc” nie było szaleńczo prędkie to jednak zamieszczona na krążku wersja duetu pod względem agogiki jest bardzo powolna. Żaden to jednak zarzut, boć w podobnym tempie utrzymane są pozostałe kompozycje. Taka była intencja autorów.

Wokalnie Maja Kleszcz tylko momentami przypomina personę słyszaną na nagraniach Kapeli ze wsi Warszawa. Krzykliwy, ludowy śpiew nie wpisywałby się najlepiej w spokojne tło muzyczne. Wokalistka wypracowała tutaj inny rozpoznawalny styl. Prozodia, czyli akcent czy intonacja, dzierży miano jednego z najbardziej wyrazistych aspektów albumu. Pauzy w niespodziewanych momentach oraz modyfikowane melodie wokaliz utwierdzają słuchacza w przekonaniu, iż słynny feeling jest immanentną częścią poszczególnych piosenek. Maja Kleszcz zwyczajnie wczuwa się w kompozycje dodając im kolejnego wymiaru. Niektóre kompozycje noszą jednak ślady folkowych zawodzeń. Jedni uznają to za cechę irytującą, psującą ogólne wrażenie. Inni natomiast będą cieszyli się z wyjątkowego podejścia, możliwości odkrywania śladów zostawianych być może nawet nieświadomie.

Uwagę przykuwają szczególnie pierwsze kompozycje, które zaliczają się do tych bardziej przystępnych. Emocjonalny wokal przy “Wiarę przywróć mi” doskonale prezentuje się w towarzystwie wyciszonych instrumentów, te jednak przebijają się chwilami jako np. motywy klawiszowe. Zresztą każdy z muzyków dostał na albumie popisowe fragmenty na wyłączność. Sekcja rytmiczna niejednokrotnie zyskuje atencję. Analogicznie klarnet, brzmiący tutaj wyjątkowo łagodnie, ale dzięki temu doskonale. Ostatnia, a zarazem najdłuższa kompozycja “Uśnij mi uśnij” jest psychodeliczna w swej oniryczności. Tam też szczególnie silne są reminiscencje dokonań duetu w ramach Kapeli.

Przytoczone tytuły wyraźnie wskazują element wspólny poszczególnych piosenek – miłość. Interpretowana jest jednak miłość na wiele sposobów. Autorom zależało szczególnie na podkreśleniu znaczenia tekstu. Ostateczny wybór utworów potęguje tylko wrażenie spoistości krążka. Wydanie oceny podsumowującej “Radio Retro” wymaga przewidywania. Jeżeli incarNations poprzestaną na jednym albumie utrzymanym w takiej stylistyce, to omawianą płytę winno się bardziej cenić. Natomiast jeśli doczekamy się następców, powielających teksty i klimat muzyczny, pociągnie to za sobą najprawdopodobniej niepochlebne recenzje dla tych przyszłych nagrań. Jeden album zawsze będzie otoczony gęstszą otoczką wyjątkowości, aniżeli kilka. Nie wpływa to mimo wszystko na pozytywny dla duetu werdykt. Zdania są podzielone, lecz jedną z silniejszych tendencji w ocenie albumu jest krytykowanie jego… długości. Czy duet na koncertach będzie improwizować, coverować, a może pojawią się utwory zwiastujące następny krążek? Niezależnie od odpowiedzi na powyższe pytanie Maja Kleszcz wraz z Wojciechem Krzakiem obronili się, o ich przyszłość w branży muzycznej oraz jakość nagrań nie musimy się teraz obawiać.

Łukasz Stasiełowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (29 głosów, średnio: 8,10 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.