03.09.2009 18:09

Autor: fl23

In The Country – “Whiteout”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


in-the-country-whiteout.jpg In The Country – “Whiteout”
Rune Gramoffon/2009

Morten Qvenild, lider In The Country, zdobył właśnie nagrodę festiwalu w Kongsberg – być może najbardziej prestiżową nagrodę jazzową w Skandynawii, a ich nowa płyta promowana jest jako opus magnum twórczości zespołu. Brzmi całkiem obiecująco.

In The Country, zespół od zawsze związany z norweską Rune Gramoffon, jest jedną z wizytówek bardziej “ludzkiej”, melodyjnej i mniej eksperymentalnej strony wytwórni. Na pierwszej płycie, wyprodukowanej przez Arve Henriksena, mogliśmy znaleźć prawie wszystko – przede wszystkim wolne, rozlewające się jazzowe kompozycje, wzbogacone ambientem. Płytę kończy skromne wykonanie arii Lascia ch’io pianga z opery Riandlo Händla – muszę przyznać, że gdyby nie ten utwór, to raczej nigdy nie wróciłbym już do twórczości tej grupy. Kolejna płyta, równie powolna i rozlazła była wyraźnie inspirowana rockiem progresywnym, w dwóch utworach gościnnie wystąpił legendarny nowojorski gitarzysta Marc Ribot, który dał się tu poznać jako (o dziwo) ponowne wcielenie Jima Hendrixa.

Po dwóch udanych (wyjątkowo udanych, ale jeszcze nie oszałamiająco udanych) krążkach na stronach Rune Gramoffon możemy przeczytać o magnum opus zespołu, o “płycie epickiej, ambitnej i nagranej na wielką skalę”. Opus magnum nie należy do terminów nadużywanych, raczej nie na co dzień słyszymy takie deklaracje. Slogan reklamowy wytwórni czy jednak coś więcej?

Na “Whiteout” wszystkie dźwięki ciągną się powoli – powolne są akordy wygrywane na fortepianie, basista leniwie szarpie za struny kontrabasu, perkusja wolno wygrywa rytm. Pierwsze dwa utwory (“From The Shore”,”Kungen” – już same tytuły mówią nam trochę o klimacie płyty) wprowadzają nas do najbardziej ożywionej części krążka, przypominającą poprzednie wydawnictwo zespołu – “Losing Stones, Collecting Bones” – jest tu wszystko, od popowych i progresywnych brzmień po tango. Po apokaliptycznym finale “Ursa Major” rozpoczyna się część “epicka”, przez ostatnie 40 minut mamy do czynienia z bardzo dojrzałą muzyką. “Dead Wather” zaczyna się opieszale, wręcz pogrzebowo, przez parę minut powtarza się kilka dźwięków, które w końcu przechodzą w spokojną improwizację. Aż w końcu krążek kończy utwór “Mother”, w którym pojawia się wokal – znowu nie można odpędzić się od skojarzeń z rockiem lat 60./70. Wszystko kończy się kosmiczną solówką na syntezatorze (będącą poniekąd rozwinięciem finału “Ursa Major”), a Ci którzy nie wyjmą płyty z odtwarzacza, po kilku minutach ciszy usłyszą w prezencie dodatkowy utwór-zakończenie, wręcz – allargando.

Każdy ma takie opus magnum, na jakie zasłużył, a zespół Qvenilda zasłużył zdecydowanie na więcej. Dlatego cierpliwie poczekam, tak samo jak cierpliwie trzeba poznawać twórczość tej grupy…

Filip Lech

PS Na koniec nieśmiałe porównanie, trochę absurdalne. Rozwój In The Country bardzo kojarzy mi się z tym jak rozwijała się inna grupa, w której kiedyś udzielał się Morten Qvenild – Jaga Jazzist.

PPS W większości recenzji płyt ze Skandynawii autor wspomina o fiordach, górach, morzu, mgle i tak dalej, wszystko to można odnieść też do twórczości In The Country.

Skład zespołu:

Morten Qvenild – fortepian, fortepian elektryczny (Fender Rhodes), syntezator, wokal
Roger Arntzen – kontrabas, wokal
Andreas Mjos – gitara, wibrafon, marimba, skrzypce, instrumenty perkusyjne
Pol Hausken – instrumenty perkusyjne, wokal

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.