19.05.2010 20:10

Autor: Michał Wieczorek

“I See The Sign” – koncert Sama Amidona w Powiększeniu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów


samamidon22.jpg “I See The Sign” – koncert Sama Amidona w Powiększeniu

Jeśli jeszcze ktoś miał wątpliwości, jaki jest najlepszy repertuarowo klub w Warszawie, po tym koncercie na pewno je stracił. Powiększenie nie ma w tym roku konkurenta.

Jeszcze kilka godzin przed koncertem nie było wiadomo, czy w ogóle się odbędzie. Wiadomo, niespokojny wulkan o bardzo długiej nazwie zmienił wszystkie plany. Także plany lata, bo chodzą plotki, że w tym roku (podobnie jak w 1816) zostanie ono po prostu odwołane. W każdym razie Samowi nie straszne było zagrożenie, zresztą zdradził swój sposób na ominięcie niebezpieczeństw i latanie nawet w takich warunkach. Ale to tajemnica, więc, niestety, nie podzielę się nią z Wami.

Przed Samem wystąpił zarośnięty Hiszpan, ukrywający się pod pseudonimem Summer Recreation Camp. Przez moment myślałem, że będzie to coś w stylu Her Only Presence, ale bardzo się pomyliłem. Muzyka SRC jest bardzo eksperymentalna, oparta na loopach, słychać silne inspiracje Animal Collective i solowymi dziełami Panda Beara. Niestety, dużo nudniejsze, pierwsze dwa utwory były całkiem ciekawe, jednak trzeci i ostatni mocno mnie znudził.

Za to koncert Sama to sama magia. Od początku do końca. Na scenie był sam, jedynie z gitarą i banjo, więc była szansa usłyszeć, jak brzmią grane przez niego piosenki bez studyjnego sznytu, bez tych wszystkich dodatków. Brzmią jeszcze piękniej niż na płytach. Są surowe, prawdziwe, piękne, czasem zabawne, czasem wzruszające. Nie myślałem nigdy, że piosenka R. Kelly’ego tak mną wstrząśnie, a tu proszę “Relief” w wykonaniu Sama było najmocniejszym i najbardziej emocjonalnym momentem tego koncertu, mimo tego, że ta piosenka nie do końca ma sensowne słowa. Ale nic to, i tak było przepięknie. I nawet wspólne śpiewanie jakoś wyszło. A skoro już przy tym jesteśmy, na scenie z Samem w pewnym momencie były cztery dziewczęta, które zaintonowały starą, amerykańską piosenkę a capella. Wyszło im to pięknie. I było to zupełnym zaskoczeniem.

Wieczór w Powiększeniu był zaprawdę magiczny. Życzę sobie więcej takich wieczorów. I jeśli mogę, to proszę szefów klubu o rozważenie koncertu Williama Elliotta Whitmore’a jeśli pojawi się taka możliwość, ale to tak na marginesie, bo koncert Sama Amidona był jednym z najlepszych w tym roku.

Michał Wieczorek

Zobacz więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.