15.11.2010 21:40

Autor: Michał Wieczorek

Hey Mr DJ

Kategorie: Czytelnia, Felietony, Sunday at Devil Dirt

Wykonawcy: | |


late-of-the-pier-promo.jpg Hey Mr DJ

Już w tym miesiącu Late of the Pier zagrają w Warszawie swój DJ set będąc kolejnymi muzykami, którzy odwiedzą nas w trochę niecodziennej dla siebie roli. Czy jednak do końca?

Pamiętam jeszcze jak parę lat temu granica między muzykiem, a DJ była jasna. Jeden tworzył i komponował, drugi po prostu puszczał muzę i selekcjonował. Tak mówili niektórzy. Ci, którzy słuchali choćby Avalanches wiedzą, że nie do końca tak jest. To, że skomponujecie coś przy pomocy komputera i decków, a nie gitary i klawiszy nie znaczy wcale, że jesteście twórcami gorszej kategorii. Ja, pomimo grania na gitarze od kilkunastu lat, jakoś nie umiem sobie wyobrazić, jak można z kompletnie różnych klocków sklecić coś, co będzie miało logiczny sens, a dodatkowo będzie bujało parkiet (taka w końcu również jest jedna z funkcji muzyki tworzonej przez DJ-ów).

Tymczasem coraz częściej to właśnie czynni muzycy, instrumentaliści powiedzmy raczej (bo trzymamy się tego, że DJ to też muzyk), odwieszają na ścianę gitary i w przerwach od nagrywania stają za konsoletą. The Horrors grają sylwestra w Londynie, The Dandy Warhols z kolei w ten dzień grają i koncert i after po drugiej stronie Oceanu. Złożona po części z producentów popowa Zaza często uświetnia różne nowojorskie eventy dla tamtejszych hipsterów puszczając im jako podkład do lansu m.in. polską elektronikę. Dwa Dj sety grali już u nas White Lies. Teraz przyszła pora na Late of the Pier.

Skąd w ogóle taki pomysł? Jeszcze jestem w stanie zrozumieć kapele stricte elektroniczne, które np. decki traktują jako pewnego rodzaju formę ekspresji i dodatek do klasycznych występów. Ale przećpani, do cna rockowi, Dandy Warhols? A może chodzi po prostu o chęć podzielenia się tym, czego słucha się na co dzień? Nie zapominajmy przecież, że ludzie ci też są odbiorami muzyki, którą najzwyczajniej w świecie chcą podzielić się z innymi. Tak jak wy zajarani nowym singlem uparcie wstawiacie go na Facebooka i molestujecie znajomych na imprezach puszczając go pięć razy z rzędu, kiedy już wszyscy są w takim stanie, że nie mogą was oderwać od odtwarzacza. Znacie takie przypadki, co? No właśnie. Fajnie więc by czasem było być DJ-em czy selektorem. Zatem czemu nie skorzystać z tej przyjemności i nie wcielić się czasem w taką rolę, kiedy nadarza się okazja. A że osobom znanym z kapel jest o wiele łatwiej ze względu na popularność, którą w nich zdobyli, to i coraz częściej spotykamy się z takimi przypadkami. Stąd już tylko niedaleka droga do tego, by z okazjonalnych sylwestrowych setów i występów charytatywnych przejść do regularnej trasy. Tak też zrobił zespół Late of the Pier, który tylko w listopadzie zagra 8 (!) DJ setów na całym Starym Kontynencie. Poza swoja ojczyzną wystąpią m.in. w Niemczech, Hiszpanii i w końcu w Warszawie. Panowie wkręcili się do tego stopnia, że prowadzą specjalnego bloga, a na mixcloud zamieszczają swoje sety i mixy. Warto odwiedzić te miejsca nawet jeśli nie jesteście fanami ich muzyki, bo są one kopalniami niesamowitych teledysków, ciekawych dźwięków i dziwnych remiksów (niekoniecznie autorstwa LOTP). I tak samo chyba powinno się traktować DJ sety ludzi ze znanych kapel. Jako okazję do poznania czegoś nowego i zabawy przy czymś kompletnie świeżym co zapewne jeszcze nie dotarło do laptopów i na wypalone płyty naszych rodzimych wojowników zza didżejki.

27 listopada w Warszawie sprawdzamy jak bardzo na czasie są Late of the Pier. Kto następny? Zobaczymy.

Michał Kropiński




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.