16.04.2009 14:44

Autor: Stjarna

Hetane – “Machines”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


hetane_machines.jpg Hetane – “Machines”

W marcu 2009 roku polski rynek muzyczny zaszczyciła swoją obecnością kolejna mocna muzycznie grupa z Wrocławia – Hetane. Piszę, kolejna, bo ciut wcześniej objawiły się światu takie kapele jak Öszibarack, Miloopa czy L.U.C.

W pięcioosobowym zespole Hetane rządzi wokalistka i autorka tekstów Magda “Lijen” Oleś. Artystka może Wam być znana z gościnnego udziału na płycie “In” Agressivy 69 czy z “Reghiny” Closterkellera. Samo Hetane zaś po raz pierwszy mogliście mieć okazję usłyszeć na składance Piotra Kaczkowskiego, Minimax.pl.

Tyle tytułem notki biograficznej. Przechodząc do sedna: “Machines” to debiut. Bardzo dobry debiut. Fascynujące w tej płycie jest wszystko: począwszy od nazwy, poprzez wokal, na elektronice i analogowych instrumentach kończąc. Omamia, wciąga, wprowadza w odmienne stany świadomości. Wyraża i dyktuje emocje. Na płycie dominuje transowość i plemienność, a stąd już tylko krok do muzycznego obłędu. Stworzony intuicyjnie album “Machines” to soczyste bogato brzmiące loopy, miarowe rzężenia gitar i przesterowany chrypiący głos Magdy, ale industrialno-trip-hopowe tematy łagodzą iście plemienne, szamańskie brzmienia instrumentów analogowych (cytra) i przedmiotów codziennego użytku, takich jak kubek, szklanka, łyżka, talerz. Mrok, szatan i… mruczenie kota. Być może to niewyobrażalne, wprost niewiarygodne, ale wszystkie nagrania na ten zachwycający innością, siłą, pasją tworzenia krążek muzyce Hetane zrealizowali w domowych warunkach wynajętego mieszkania. Wstępne miksy i produkcja brzmienia również powstały w domowych pieleszach. Czuć, widać i przede wszystkim słychać, że “Machines” to płyta autorska. Hetane nikogo ani niczego nie kopiują, nie są następcami Rolling Stones, ani kolejnym objawieniem rockowej sceny gitarowej w Polsce. I dzięki Ci za to Boże!

Hetane już dziś mają własny styl i sznyt, który rozpoznać można po charakterystycznym głosie wokalistki, ale także po ciężarze gatunkowym wykonywanej przez nich muzyki. Odgłosy zardzewiałego żelastwa i teksty osadzone w tajemniczym osobistym świecie Magdy opowiadające o maszynach, duchach i pierwotnych instynktach uderzają w tę najczulszą strunę mojego jestestwa i sposobu odbierania i rozumienia muzyki. W strunę intymności, dzięki której słuchając “Machines” mogę utożsamić się z tą płytą, przeżyć ją i w pełni docenić. Polecam ją nie jako chwilowe muzyczne zjawisko, ale jako pełnoprawny doskonale muzycznie rozplanowany i zrealizowany krążek. Pierwszych sześć utworów może wydać się Wam znajomych, chociażby z Minimax.pl czy projektu płytowego “Wyspiański Wyzwala”, natomiast ja polecam utwory pozostałe z naciskiem na perfekcyjnie budującą nastrój grozy balladę “Find The Lost Ghosts” oraz singiel “Wild Woman” w wersji bathroom – jest o niebo lepszy od oryginału.

Ewa Kuba

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (41 głosów, średnio: 7,71 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.