01.10.2009 17:13

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Koncert Heligoland w gdańskim Kafe Delfin

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Heligoland (6).JPG Koncert Heligoland w gdańskim Kafe Delfin

Są Australijczykami, mieszkają w Paryżu, nagrali płytę z członkiem Cocteau Twins, Robinem Guthrie, a ich debiutancki album “Shift These Thoughts” zebrał pochwały w samym The Wire. Brzmi obiecująco.

Nie ukrywam, że miałem wobec Heligolandu pewne oczekiwania. Dodatkowo apetyt mi zaostrzyły zasłyszane pozytywne opinie o ich poprzednich koncertach w naszym kraju. Na samym początku czekała mnie miła niespodzianka. Obecność perkusji, basu, gitary akustycznej i elektrycznej zapowiadała coś więcej niż sztampowe, żeby nie powiedzieć nudne, akustyczne brzdąkanie. Wyrazy podziwu dla grupy za to, że dzielnie zmieściła się na miniaturowej scenie kameralnego Kafe Delfin. Przez pierwsze kilkanaście minut koncertu zespół co rusz zaskakiwał. Wokal Karen Vogt przyjemnie kojarzył się z barwą głosu Tori Amos, gitarzysta wykorzystujący całą gammę efektów, ścianę dźwięku itp. podlewał wszystkie kompozycje post-rockowym sosem. Całość zgrabnie łączyła sekcja rytmiczna wraz z akustyczną gitarą, na której grała wokalistka. I tak oto słuchacze przyjemnie płynęli w tych folkowych piosenkach, które swoją subtelnością ocierały się charakterem o dokonania Cocteau Twins.

Niestety mniej więcej w połowie koncertu okazało się, że nie jest tak różowo. Kolejne kompozycje niebezpiecznie popadały w ten sam schemat, co zaowocowało zerkaniem na wyświetlacz komórki. Sytuację ratowały sporadycznie pojawiające się szybsze kawałki, dające nadzieję, że koncert dostanie w odpowiednim momencie kopa energii. Okazały się one płonne, bowiem zespół niewiele kompozycji wzbogacił o szybsze tempo. Żałuję też, że potencjał, jaki posiada w sile swojego głosu Karen Vogt, nie został lepiej wykorzystany. Piosenki śpiewane cały czas z tą samą manierą zaczęły się niebezpiecznie zlewać w jedno.

Z jednej strony Heligoland zaprezentował ciekawy styl, nieograniczający się tylko do bezmyślnego naśladowania amerykańskich singer-songwriterów. Z drugiej – brak werwy i pomysłu na to, jak ten styl rozwinąć, przez co chwilami w ich koncert wkradała się monotonia. W systemie szkolnym: naciągane 4-.

Krzysztof Kowalczyk

Zdjęcia są autorstwa Katarzyny Turskiej:

Heligoland (13).JPG

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.