18.12.2009 01:14

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Hans Jörg – “3 Hz” EP

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


hans-jarg-3-hz-ep.jpg Hans Jörg – “3 Hz” EP

Nazwa Hans Jörg brzmi jak miarowy tupot podkutych glanów o betonowe podłoże. I jeszcze nazwa debiutanckiej epki – “3 Hz”. Będzie ciężka punkowa rzeź albo ewentualnie cold wave’owe mięso, pomyślałem.

…i to nic, że pod tym niemieckim imieniem kryje się bramkarz Bayernu Monachium. Najważniejsze, że owe dwa wyrazy  odegrały swoją rolę, wzbudzającą moje zainteresowanie.

Chłopaki pochodzą z Bydgoszczy, więc automatycznie na myśl przychodzi najbardziej znany ostatnio reprezentant  tamtejszej sceny, George Dorn Screams. Choć styl twórców “Snow Lovers Are Dancing” w porównaniu z twórczością naszych debiutantów to zupełnie inna bajka, znajdziemy jeden wspólny mianownik dla obu grup: melancholia. Coś specyficznego musi wisieć w bydgoskim powietrzu, że muzyka powstająca w tym mieście ma w sobie nutę niepewności i mglistą tajemnicę. Sami członkowie Hans Jörg jako swoją główną inspirację wskazują właśnie przestrzeń miejską.

Pierwsze sekundy otwierającego epkę “3 Hz” i momentalnie pojawia się na mojej twarzy szeroki uśmiech. Już widzę oczami wyobraźni, jak piszę w nagłówku tej recenzji “Panie i Panowie, mamy rodzimy Interpol”. Świetna, niestandardowa sekcja rytmiczna, z połamanym basem i charakterystyczną, transową gitarą – wszystko jest na swoim miejscu. A potem dostaję od rzeczywistości policzek, w postaci wokalu. Barwa głosu Kacpra Linge idealnie pasuje do nastroju panującego w ich piosenkach, ale umiejętności panowania nad strunami głosowymi i “brytyjski” akcent już nie bardzo. Nie jest tragicznie, po kilku przesłuchaniach można przywyknąć do tego mankamentu.

“Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju.”, mówi we fragmencie nagrania gen. Jaruzelski, w tle słychać miarową stopę, a ja omal nie wybucham śmiechem słysząc tak oto rozpoczynający się utwór “13.12.81″. Już bardziej dosłownie się nie dało? Sam utwór i jego tekst są całkiem niezłą próbą zmierzenia się z tematem, ale nieszczęsny generał i tytuł kawałka kojarzą się z ubogim naśladownictwem Lao Che. Teksty są nierówne, ale zdarzają się gdzieniegdzie iskierki nadziei, jak w zamykających krążek “Interferencjach”.

“Zostało mi jeszcze dwadzieścia nocnych klubów, trzy i pół tysiąca kamienic” – to mógłby być polski Paul Banks. Ale nie jest. Jak na razie. Potencjał jest spory, bo konsekwentne budowanie klimatu wokół tematyki miasta jest ciekawym pomysłem, dającym duże pole do popisu. Co dalej się z tego wykluje, czas pokaże.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (25 głosów, średnio: 7,44 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.