08.01.2011 01:13

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Hanne Boel – “I Think It’s Going To Rain”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


hanne-boel-i-think-its-going-to-rain.jpg Hanne Boel – “I Think It’s Going To Rain”

Stunt Records / 2010

Spotkanie z historią.

Wydany w 2010 roku album to zbiór piosenek reprezentujących różne odcinki szerokiego spektrum muzycznego. Covery takich przebojów jak “Mad World” Rolanda Orzabala (Tears for Fears), “Into My Arms” Nicka Cave’a czy “I Think It’s Going To Rain” Randiego Newmana. Nie bez powodu nazwa ostatniej piosenki posłużyła za tytuł całego albumu, wykonanie jest naprawdę dobre i oddaje ogólny nastrój. Spokojne ale jednocześnie często chwytliwe aranżacje. Obcujący z kulturą masową zwrócą przede wszystkim uwagę na “Mad World”, utwór przeżywający drugą młodość na początku XXI wieku ze względu na jego odświeżenie przez duet Michael Andrews & Gary Jules.

Głosowi akompaniuje na tym krążku jedynie fortepian, rzadko pojawia się dodatkowo trio smyczkowe. Jeżeli przywykliśmy do muzyki rozrywkowej, do obfitości producenckich inkrustacji – by nie powiedzieć efekciarstwa – to album Hanne Boel można potraktować jako odskocznię. Wokalistka świetnie operuje jednak głosem przez co wykonania nie są nudne, Dunka dzięki modulacji odpowiednio oddaje charakter poszczególnych utworów. Pomaga w tym przygrywający na klawiszach Carsten Dahl – jego popisy nie przeszkadzają, co nie znaczy, że brakuje wiodących partii solowych. Momentami możemy usłyszeć kulturalny dialog pomiędzy głosem, a fortepianem – jeden element czeka aż drugi skończy swój motyw i wyciszy się. W “Sometimes I’m Happy” Dahl pozwala sobie nawet na symultaniczne granie i wokalizowanie (da da da da), co nadaje specyficznego uroku utworowi stworzonemu w trzeciej dekadzie XX wieku.

Wokalistka wybrała piosenki, które zdobyły uznanie w muzycznym świecie. Przez oszczędne podkłady te pierwotnie różne gatunkowo hity tworzą spójny koncept. Bardzo przystępny, przebojowy początek. Odprężający, troszeczkę senny środek. A  na koniec porywające “Showbizz People” z repertuaru Steely Dan i autorska kompozycja Boel urozmaicona instrumentami smyczkowymi, czyli “Last Goodbye”. Nie chodzi tutaj o rewolucję muzyczną czy innowacje liczy się nietypowe, lecz profesjonalne podejście.

Łukasz Stasiełowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 6,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.