29.04.2009 08:36

Autor: marcin

Handsome Furs – koncert w Krakowie, w klubie RE

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


handsome-furs-in-train.jpg Handsome Furs – koncert  w Krakowie, w klubie RE

Krakowski koncert Handsome Furs nie zapowiadał się zbyt obiecująco. Zespół pojawiając się tamtego wieczoru na scenie Klubu RE, miał za sobą dwunastogodzinną podróż z Belgradu.

Z tego, co można było zauważyć na rozpisce wiosennej trasy po Europie, zespół nie oszczędza na czasie i gra po jednym koncercie dziennie. Wliczając czas na przebycie drogi od miasta do miasta, plus spory generator energii wyładowywany podczas koncertów, trzeba przyznać, że radzą sobie całkiem nieźle. Widać, że rock’n'rollowy tryb życia, pomimo małżeńskiego statusu w ogóle nie wydaje się im przeszkadzać. Zwłaszcza, że koncertują dosyć sporo. Swoją pierwszą trasę po Polsce odbyli niespełna pół roku temu. W kwietniu powrócili na kolejne 2 koncerty, z których pierwszy odbył się właśnie w Krakowie.

Chociaż Dan – męska połówka duetu – nie dawał tego po sobie poznać, to na jego twarzy widać było ślady ogromnego zmęczenia. Po przebiciu się przez publikę zespół rozpoczął koncert z ponad godzinnym poślizgiem. Biorąc pod uwagę fakt, że kończą grać zazwyczaj po 50 minutach (z bisami) nikt raczej nie protestował. Rozstawieni skromnie na scenie rozpoczęli swój set od odegrania kilku utworów z ostatniej płyty “Face Control”. I tak jako pierwszy zabrzmiał “Legal Tender”, później mogliśmy usłyszeć chociażby “Talking Hotel Arbat Blues”, “Evangeline” czy singlowy “I’m Confused”.  Jednoznacznie materiał z ostatniego krążka grupy dominował. Publika w okolicach 3 utworu rozgrzała się na tyle, żeby przerwy między utworami uzupełniać odpowiednią liczbą braw. Zresztą ekstatyczne reakcje obojga muzyków odbijały się na relacji z publiką. Utwory brzmiały świeżo, nieco bardziej dance-punkowo niż na płycie. Muzycy pozwalali sobie także na drobne improwizacje i urozmaicenia.

handsome-furs-3.jpg W czasie trwania utworów muzycy separowali się od siebie na scenie. Dan miał w swoich zachowaniach coś z nastolatka, który gdyby tylko wiedział, że w vanie czeka na niego kilka innych gitar, rozbiłby ją bez wachania o betonową fakturę klubu. Z kolei stojąca za panelem z elektroniką Alexei wpadała w trans, który dosyć ciężko zobrazować słowami, faktem jest, że z pewnością zapomina o miejscu w którym aktualnie się znajduje. Po zakończeniu każdego z utworów muzycy w kanadyjski sposób dziękowali kilkakrotnie w dobrze znanym nam języku. Alexei słysząc aplauz dosyć licznej publiki, przypierała do ściany z wrażenia i podsumowywała “czuję się jakbyśmy grali z najlepszymi przyjaciółmi”. Zespół bisował dwa razy, doczekał się nawet skandowania własnej nazwy, co szczerze mówiąc zdarzyło mi się pierwszy raz na krakowskim koncercie (mówię oczywiście o występach bardziej niezależnych formacji).

Podsumowując, po koncercie zespół stwierdził, że był to jeden z ich lepszych występów i jedna z lepszych publik, dla których grali. Ok, być może mówią tak wszędzie, ale coś mi mówi, że Kraków mimo wszystko odpowiednio przyjął gości z Kanady. Biorąc pod uwagę fakt, że dali z siebie naprawdę wszystko, ze strony widza można niewiele dodać, poza tym, że Handsome Furs to zdecydowanie zespół przeznaczony dla małych klubów. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić ich koncertu na wielkiej scenie. Ta energia potrzebuje małej przestrzeni, żeby skutecznie zadziałać nie tylko na uszy, ale i całe ciało.

PS Klub RE przeżywa w kwietniu prawdziwe oblężenie, jeśli chodzi o występy zagranicznych zespołów. Wszystko za sprawą serii koncertów pod szyldem Off Off, w ramach których poza Handsome Furs zagrali m.in. Mi Ami czy Experimental Dental School. Inicjatywa bardzo pozytywna, bardzo potrzebna.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.