05.03.2009 20:38

Autor: marcin

Handsome Furs – “Face Control”

Kategorie: Albumy zagraniczne, OFF recenzje, Recenzje

Wykonawcy:


handsome-furs-face-control.jpg Handsome Furs – “Face Control”

Montrealscy minimaliści powracają ze świeżym materiałem. Współpraca Dana i Alexei to wciąż świetny przykład na to jak łączyć gitarowy ogień z subtelną elektroniką. Tym razem inspiracją dla muzyków okazała się ubiegłoroczna trasa koncertowa po Europie Środkowej i Wschodniej.

W Polsce udało się zorganizować aż 3 występy, co było lekkim zaskoczeniem – zwłaszcza, że zespoły zza oceanu rzadko upatrywały sobie nasz kraj jako miejsce intensywnego koncertowania. Tytuł nowego albumu “Face Control” to już pozostałość po wizycie w Moskwie, a właściwie w jednym z nocnych klubów. O wejściu do niego miał decydować bramkarz oceniający klientów po delikatnie mówiąc “wyrazie twarzy”. Obraz ten nam dobrze znany z własnego podwórka widać na Kanadyjczykach zrobił wrażenie. O innych śladach podróży po wschodniej części Europy informują nas same tytuły utworów jak: “Nyet Spasiba”, “Radio Kallingrad” czy “(Passport Kontrol)”. Jeśli chodzi o ogólną warstwę muzyczną duet nie zdecydował się na wprowadzenie bałałajek czy cerkiewnych śpiewów. Co zatem słychać?

Odważną podróż w rejony dance-punkowe z mocnym naciskiem na dance. Trzeba jednak zaznaczyć, że nad wejściem do sali prób muzyków musiał wisieć napis “Grać nieważne jak – byle melodyjnie”. Z większości utworów zgromadzonych na krążku da się wydestylować porządne linie melodyczne. Niewielkie instrumentarium złożone z prostego syntezatora i gitary elektrycznej zostaje użyte w sposób w miarę wyczerpujący. Dobrym tego przykładem jest otwierający całość “Legal Tender”. Utwór rozwija się powoli przechodząc z partii wokalno-elektronicznych w rejony uzupełnianie o przesterowane partie gitary. Co tu dużo pisać, wyszedł z tego bardzo przebojowy materiał. Wystarczy wsłuchać się w “All We Want, Baby, Is Everything”, “Thy Will Be Done” czy świetny gitarowy “I’m Confuzed”. Zero przeciągania utworów w nieskończoność.

W głosie Dana jest coś zastanawiającego. Należy do tej klasy wokalistów, którzy sami z siebie wiedzą co chcą zaśpiewać – i najważniejsze – wiedzą jak to zrobić. Nie chodzi mi tutaj o warsztat, ale raczej podświadome kierowanie emocjami zawartymi w głosie. Czasem, fakt, ta ekspresja nawarstwia się na tyle, że traci na charakterystyczności, ale przeważnie brzmi całkiem przekonująco. Jak w końcowym fragmencie “Legal Tender”, gdzie wokalista śpiewa “I was dead in the motel / sun rise came from the other side / I was dead in the motel / sun light hold me“. Jego głos to bez wątpienia najbardziej charakterystyczny element grupy.

Album to dobre połączenie post-punkowej przebojowości z odrobiną elektronicznego eksperymentu. Wszystko w ramach damsko-męskiego duetu, który pomimo niewielkiej siły wizualnej radzi sobie na scenie całkiem nieźle.  W tym roku – jak już wiemy -  trasa promocyjna “Face Control” także nas nie ominie (Uwolnij Muzykę! objęło oficjalny patronat nad koncertami w Warszawie i Krakowie). Można będzie będzie samemu przekonać się o wartości duetu na żywo.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (15 głosów, średnio: 7,33 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.