28.01.2009 18:35

Autor: fl23

Gunslingers – “No More Invention”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


gunslingers-no-more-invention.jpg Gunslingers – “No More Invention”

No more invention? Nieprawda! Nie mogę wyjść z podziwu i od kilku miesięcy zacząłem wierzyć, że rock and roll jednak nie umarł.

To, że duch rock’n'rolla nigdy nie umrze jest jasne, wystarczy posłuchać pierwszego lepszego singla z Boysnoize Records i zanurzyć się w grubych bitach współczesnej odmiany rock’n'rolla, ale przecież nie o to chodzi. Nie chodzi też o mnóstwo stoner-rockowych, neopsychodelicznych czy jak ich tam zwał młodych zespołów, których jest mnóstwo. Czasami można wygrzebać wśród nich prawdziwe perełki, ale to nadal nie to samo co kiedyś. Muzycy dzisiaj biorą coraz mniej narkotyków i są coraz bardziej osłuchani. Ani jedno ani drugie nie sprzyja robieniu świeżej, rockowej muzyki. Gdzieś we Francji, troje młodych ludzi założyło Gunslingers – zespół nawiązujący do największych osiągnięć rocka z całego świata, czyli inaczej mówiąc z Japonii i Ameryki. Bo Gunslingers to reinkarnacja Henry’ego Flynta zmutowanego z Frankiem Zappą w skórze Acid Mother Temple, a to wszystko z dużą domieszką LSD i improwizacji, których nie powstydziłby się sam Jimi Hendrix.

Gunslingers to tylko gitara, bas i perkusja, a raczej tak jak mówią członkowie zespołu – orgiastyczna gitara, hipnotyczny, kastrujący thunderbass i profetyczna perkusja-maczeta, do tego wokalista, który brzmi jak pierwszy lepszy głos amerykańskiego zespołu college’owego z lat 50-tych. Wokal jest jednym z największych zalet zespołu – mimo że nie rozumiem ani jednego słowa z tego, co śpiewa Gregory Raimo. Rozumiem tylko “Stay away from rock’n'roll” z najdłuższego i jednego z najlepszych utworów na płycie. “Lighter Slinger Festival” jest kwintesencją tego albumu – jeśli tempo ma się zmieniać, to tylko na szybsze, jeśli ma być więcej solówek, to tylko bardziej chaotyczne, jeśli wokalista ma coś śpiewać to jeszcze bardziej niezrozumiale… Później jest coraz szybciej, przez rozedrgane, narkotyczne “San Pedro Halucination”, ciężkie, ocierające się o melodyjny metal “The Beheaded Motorbiker’s Head” zaczynające się od inwokacji do niosącego światło księcia ciemności, Lucyfera aż po nowoczesne boogie-woogie “Auschwitz Boogie”. Skąd tytuł nie pytajcie, bo nie rozumiem ani słowa z tej piosenki, ale na wszelki wypadek mogę wszystkich zapewnić, że Gunslingers nie są zespołem nazistowskim.

“No More Invention” to dla mnie najciekawsza rockowa płyta ostatniej dekady, mam nadzieję, że niedługo coś się poruszy w muzyce i zamiast wyjątkowo odtwórczych zespołów po wszystkich stronach rockowych barykad zaczną powstawać nowe ciekawe zespoły takie jak nasi francuscy mesjasze. Naprawdę chciałbym, żeby Gunslingers byli zespołem mesjanistycznym, mam nadzieję, że nie przeszkodzi w tym ich duża muzyczna specyficzność. Może podczas trasy w Ameryce?

Filip Lech

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 7,80 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.