10.05.2010 20:49

Autor: Kamila

Groove Armada – “Black Light”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Groove Armada – “Black Light”
Cooking Vinyl/2010

groove-armada-black-light.jpg “Black Light” to przewrotny tytuł najnowszej płyty zespołu Groove Armada, który zwiastuje fakt, że na tym krążku nic nie jest takie, jakiego byśmy się po szóstym wydawnictwie zespołu spodziewali.

Groove Armada podczas swojej ponad dziesięcioletniej działalności sztukę tworzenia ambitnej, oryginalnej a przy tym porywającej do tańca muzyki opanowała do perfekcji. Twórczość duetu Andy Cato & Tom Findlay gościła na parkietach klubów na całym świecie i wielkich festiwalowych scenach. To Groove Armada wytyczała trendy i inspirowała innych artystów. Tymczasem, słuchając “Black Light”, okazuje się, że zespół tworząc muzykę, która się na tej płycie znalazła, szukał natchnienia na listach przebojów. Zaowocowało to zbyt jednoznacznymi skojarzeniami z zespołami, które w ostatnich latach stały się nowymi objawieniami na szeroko pojętej, alternatywnej scenie muzycznej: MGMT i Empire Of The Sun. Wokalista drugiego z nich, Nick Littlemore pojawił się zresztą w czterech z 11 utworów, które liczy sobie “Black Light”. Gitarowy riff w balladzie “Just For Tonight”, będącej jedną z najładniejszych melodii na krążku, do złudzenia przypomina ten z hitu “We Are The People” Australijczyków. Gitarowego grania jest tu sporo, ponieważ kolejnym zaskoczeniem jest zwrócenie się Groove Armady w stronę rocka, choć jest to, wbrew temu czego można by się spodziewać po otwierającym płytę “Look Me In The Eye Sister”, jedynie delikatny flirt z ostrzejszymi brzmieniami.

Groove Armady, która zamiast wytyczać trendy, tym razem się im poddała, nie ominęła również moda na stylistykę lat 80. Dlatego rock i elektronika kierują się czasem w stronę łagodnego popu, jak w singlowym “I Won’t Kneel” z udziałem wokalistki Saint Saviour, a zamykające płytę, dosyć wciągające “History” pobrzmiewa nawet echami synthpopu w stylu wczesnego Depeche Mode czy New Order. To, że Groove Armada zdaje sobie sprawę z tych stylistycznych i zespołowych konotacji nie ulega wątpliwości. Świadczyć może o tym chociażby fakt gościnnego udziału gwiazdy lat 70. i 80. Bryan’a Ferry’ego, który swoim charakterystycznym, pełnym emocji wokalem ozdabia dosyć beznamiętne “Shameless”. Być może zresztą ten kontrast głosu wokalisty Roxy Music i przepełnionej otępiającym beatem aranżacji był zamierzeniem grupy. I właśnie tych założeń i obliczeń jest na “Black Light” zbyt wiele natomiast zdecydowanie brakuje tu wciągających melodii z fantazją, której wcześniej członkom Groove Armady nie brakowało. A jeśli chodziło jedynie o zaskoczenie słuchaczy nowymi brzmieniami, to efekt ten prawdopodobnie został przez zespół osiągnięty.

Kamila Madajczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 7,75 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.