04.04.2010 01:07

Autor: Patryk Gochniewski

Kraj, w którym umiera kultura – wywiad z Krzysztofem “Grabażem” Grabowskim

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


grabaz-fot-saawomir-nakoneczny.jpg Kraj, w którym umiera kultura

O nowej płycie, o Polsce i o tym, w jakim stanie jest obecnie rodzima kultura rozmawiamy z Krzysztofem “Grabażem” Grabowskim. Jednym z najwybitniejszych poetów polskiego rocka oraz liderem zespołu Strachy Na Lachy.

Uwolnij Muzykę!: Strasznie smutna jest nowa płyta Strachów.

Krzysztof Grabowski: Dokładnie to samo powiedziała mi moja żona. Po przesłuchaniu “Dodekafonii” uznała, że chyba powinna się zapisać do jakiegoś psychoterapeuty (śmiech).

Uwolnij Muzykę!: Słuchając uważnie trudno nie odnieść wrażenia, że teksty są o Polsce. Polsce, którą kochasz, w której żyjesz, ale także o Polsce, która Ci nie odpowiada. Pełnej żółci, gniewu i sporu o IPN-owskie teczki.

Krzysztof Grabowski: Trafiłeś w samo sedno. Dokładnie tak. Nic więcej tutaj dodać nie mogę.

Uwolnij Muzykę!: Jaka zatem powinna być Polska, w której chciałby mieszkać Grabaż?

Krzysztof Grabowski: Chciałbym żeby była bardziej ludzka, żeby miała czas dla swoich obywateli, a nie zajmowała się rzeczami, które tak naprawdę nie są istotne dla obywateli, tylko są im jako takie właśnie wmawiane. Chciałbym, aby był to kraj, który nie kopie ludzi, tylko im pomaga. Nawet w tych najdrobniejszych sprawach.

Uwolnij Muzykę!: Na “Dodekafonii” znajduję analogie do utworu “Bułgarskie Centrum Chujozy”. Też traktował o Polsce.

Krzysztof Grabowski: Wiesz co? Nie do końca. “Bułgarskie Centrum Chujozy” było raczej kawałkiem przeciwko komercjalizacji życia. A z tematem “Polska” bardzo długo nie miałem do czynienia. Na dobrą sprawę ostatni tekst o tym, jaki popełniłem był “Bal u Senatora ‘93″, czyli już spory kawałek czasu temu.

Uwolnij Muzykę!: Ale teraz to tego tematu wróciłeś. Pięć lat – tyle czasu potrzebowałeś, aby ze Strachami nagrać autorski materiał, gdyż poprzednie dwie płyty były z coverami. Jak długo odkuwałeś się z twórczego betonu?

Krzysztof Grabowski: Trzy i pół roku. Tyle dokładnie mi zajęło odkucie się z tego betonu właśnie. Ale zarówno “Autora”, jak i “Zakazane Piosenki” uznaję za płyty Strachów, a nie za płyty z coverami. Są to równorzędne pozycje z pozostałymi krążkami.

Uwolnij Muzykę!: Łatwo przyszło ci napisanie tych jedenastu utworów?

Krzysztof Grabowski: Dwa tygodnie w listopadzie 2008 roku.

Uwolnij Muzykę!: Szybko.

Krzysztof Grabowski: Musiało to we mnie gdzieś głęboko siedzieć skoro w tak krótkim czasie udało mi się napisać te teksty. Trzeba było w końcu pozbyć się choć części rozgoryczenia. No i tak powstało kilkanaście premierowych utworów.

grabaz-2-fot-saawomir-nakoneczny.jpg Uwolnij Muzykę!: “Dodekafonia” to płyta, z której jesteś w końcu w stu procentach zadowolony? Bo za każdym razem jak z tobą rozmawiałem o innych krążkach, to zawsze kręciłeś nosem, że to nie do końca tak miało być.

Krzysztof Grabowski: Teraz myślę, że tak. Jestem zadowolony. W ogóle tworzenie płyty w zespole wymaga pójścia na kompromis. Jedni są bardziej przygotowani na nagranie, inni mniej. Wszystko zaczęło się od demo. Po prostu siadłem przed chłopakami z gitarą i zagrałem. No i się zaczęło: każdy z nich miał inną wizję tego, jak powinny brzmieć poszczególne utwory. Był nawet moment kiedy stworzył się spory kwas. Ale w końcu doszliśmy do porozumienia.

Uwolnij Muzykę!: Odnoszę wrażenie, że “Dodekafonię” bardziej należy rozpatrywać w kategoriach tekstowo-społecznych niż muzycznych.

Krzysztof Grabowski: Dlaczego? Coś nie tak z muzyką?

Uwolnij Muzykę!: Nie, wszystko w porządku. Jednak słuchając tych tekstów trudno nie oprzeć się wrażeniu, że chcesz dotrzeć do świadomości ludzi, że nie jest wcale tak kolorowo. Że to przede wszystkim od nich zależy ukształtowanie takiej rzeczywistości, w jakiej chcieliby żyć.

Krzysztof Grabowski: Oczywiście. W ogóle celem każdego artysty – nieważne czy jest będzie to muzyk czy rzeźbiarz – jest dotarcie do umysłów ludzi i spowodowanie tego, żeby trochę ruszyli swoimi mózgowiami. Może się z przekazem zgadzać lub nie. Gorzej jeśli pozostanie obojętny.

Uwolnij Muzykę!: Wróćmy do muzyki. Jak odnosisz się do głosów twierdzących, że część płyty to “chamskie dicho”?

Krzysztof Grabowski: Pan Bóg kocha wszystkich tak samo. Nawet jeśli są idiotami. Przecież nie jesteśmy pierwszym zespołem, ani nie są to pierwsze nasze utwory, w których są wykorzystywane taneczne rytmy. Dla mnie określenie “disco” nie jest obrazą. Jest pełno świetnych utworów disco, których z przyjemnością słucham. Tak samo jak jest pełno punkowych, przy których zbiera mi się na wymioty. Żonglowanie konwencjami jest dobre. Bo nie zamykasz się w jednej szufladzie. Pomaga to w tworzeniu, rozwijaniu się. W ogóle muzyka według mnie nie dzieli się na gatunki. Muzyka jest albo dobra albo zła. I to w tym wszystkim chodzi. Czasem należy stanąć z boku i spojrzeć chłodno, bo pod wpływem emocji można stwierdzić wiele głupot, które najczęściej mijają się z prawdą.

Uwolnij Muzykę!: A jakie to uczucie – po tak długiej scenicznej egzystencji – kiedy po trzech dniach od premiery płyta pokrywa się złotem?

Krzysztof Grabowski: Zajebiste. Ale żeby to osiągnąć trzeba się do tego dobrze przygotować. Na to nie ma wpływu sceniczny staż. Ale też duże ukłony należą się wytwórni, która zwłaszcza teraz – w czasach kryzysu, beznadziejnej świadomości ludzi o prawach autorskich oraz ich podejściu do nabywania muzyki – umiała tak rozpropagować “Dodekafonię”, że spotkała się z dobrym przyjęciem.

Uwolnij Muzykę!: Co z Pidżamą Porno? Nie tęsknisz za nią tak samo jak jej fani?

Krzysztof Grabowski: Cóż, tęsknota uszlachetnia?

Uwolnij Muzykę!: Dobrze. To spójrzmy na problem twojej branży trochę szerzej. Jaki wpływ – twoim zdaniem – mają media na rozwój popkultury?

Krzysztof Grabowski: Decydujący i destrukcyjny. W mediach istnieje pojęcie przeciętności, przez co siłą rzeczy poziom kultury jest czymś żenującym. Dochodzimy do tego, że jako naród, zbliżamy się do poziomu imbecylizmu. Media konkretnie na to się właśnie kierują. Toczy się nieustanna walka. W związku z tym przebicie się przez te masy jest ciężkie, a czasem wręcz niemożliwe. Ludzie funkcjonują dla nikogo i powstaje sytuacja niedoruchania. To jest cena kapitalizmu w mediach.

Uwolnij Muzykę!: Czyli nie ma ratunku? Naprawdę nie doszukujesz się żadnych pozytywów w relacjach media-kultura?

Krzysztof Grabowski: Wiadomo, jak dobrze poszukasz to znajdziesz coś interesującego. Ale nie chodzi o to, żeby odkopywać te rzeczy. One powinny być na wierzchu. Jednak jeśli uważasz się za średniaka, to wszystko jest w porządku. Bo ludzie, a przynajmniej większość z nich, lubią mieć wszystko podane na tacy. Nieważne jakie to jest. Jeśli łatwe do zdobycia, to biorą to. I to jest wielki dramat. Popkultura zawiera rzeczy nijakie, ale też wielkie. Szkoda jednak, że to te pierwsze stały się ostatnio maszyną nakręcającą tryby. Najprostszy przykład: byłem ostatnio w Gdyni i postanowiłem pójść do kina. Byłem akurat na Skwerze Kościuszki, to wszedłem do Multikina. Myślisz, że była chociaż jedna godna uwagi pozycja? Same filmy dla dzieci, komedie romantyczne i “Avatar”. Nie pamiętam kiedy ostatnio był wybór między szmirą, a czymś dobrym. A przecież o to w popkulturze chodzi. O wybór. A nie o narzucanie. Niestety, żyjemy w kraju, gdzie kultura wysoka umiera.

rozmawiał: Patryk Gochniewski

fot. Sławomir Nakoneczny

Zobacz więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.