29.05.2017 12:36

Autor: Michał Stępniak

Gorillaz – “Humanz”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Gorillaz – “Humanz”
Warner Bros./Parlophone/2017

Płyta na koniec świata.

Gorillaz to niewątpliwie jeden z największych fenomenów muzycznych i okołomuzycznych XXI wieku. Po siedmiu latach przerwy (nagraną na iPadzie “The Fall” nie zaliczam do pełnoprawnej dyskografii zespołu) spowodowanej między innymi niesnaskami między Damonem Albarnem a Jamie Hawlettem, pojawia się “Humanz”. Tak jak można się było spodziewać – wokół albumu narobiono szumu już kilka tygodni przed premierą. W tym przypadku chodziło przede wszystkim o otoczkę multimedialną, w tym zwracano uwagę na interaktywny i przeprowadzany “na żywo” wywiad z animowanymi postaciami, aplikację mobilną i zapowiedź koncertu, który zostanie zaprezentowany w technologii 360 stopni. W końcu nadeszła jednak muzyka i o zdecydowanie mniej istotnych rzeczach można było zapomnieć.

Nie było zapewne dla fanów większym zaskoczeniem, że Albarn w 2017 roku będzie chciał poruszyć tematy polityczne. Punktem wyjścia jest wyobrażenie sobie momentu, kiedy wszystko staje nagle na głowie. Nie trzeba było wielu podchodów, by znaleźć potwierdzenie, iż Albarnowi w tym przypadku chodziło o wybór Trumpa na prezydenta USA. “Humanz” ma być więc imaginacją imprezy, w czasie której wszyscy dobrze się bawią, a za murami klubu pali i kończy się świat.

Albarn zaprosił do współpracy ludzi z różnych muzycznych światów. Rezultatem jest totalny miszmasz, a “Humanz” sprawia niekiedy wrażenie mixtape’u. Posiada to swoje zalety i wady. Z jednej strony płyta intryguje, nie nudzi, a duże jej fragmenty stanowić mogą idealny podkład do szalonej zabawy. Z drugiej jednak strony “Humanz” nie jest w stanie zahipnotyzować, wbić w fotel od pierwszej do ostatniej sekundy. Żaden z gości w zasadzie nie wyskakuje ze swojej bajki i równocześnie nikt nie proponuje czegoś niezapomnianego i zwalającego totalnie z nóg (tym bardziej szkoda, że Morrissey mimo początkowego wyrażenia chęci wzięcia udziału w nagraniu, w końcu odmówił).

Na “Humanz” dominują czarne brzmienia, co niewątpliwie ma związek z tym, iż dla zaproszonych gości dźwięki te są codziennością. Jest więc hip-hop i r&b, w których czołową rolę odgrywają Grace Jones, Kelela, De La Soul, Danny Brown, Benjamin Clementine. Najwięcej mówi się o gościnnym udziale Noela Gallaghera, ale tutaj raczej chodzi bardziej o symbolikę niż wrażenia estetyczne.

Można narzekać, że na “Humanz” brakuje przeboju, który mógłby stać się na kilka dni wymarzonym towarzyszem codzienności. Być może należałoby oczekiwać piosenek o większej dawce emocjonalności, bo nawet śpiewane takich podniosłych zdań jak: We got the power to be loving each other/No matter what happens, we’ve got the power to do that raczej nie jest w stanie wytoczyć łez z oczu. Brakuje też piękna, które przenikało np. “On Melancholy Hill”. W wielu momentach brakuje samego Damona Albarna, który dał się zdominować przez zaproszonych i chyba zbyt licznych gości. Gorillaz na pewno jednak nie zawiedli, ale poprzednie albumy ustawiły poprzeczkę tak wysoko, że jej przeskoczenie byłoby wyczynem porównywalnym z pobiciem rekordu świata. Nie udało się. “Humanz” to płyta świetna, choć do doskonałości nieco jednak zabrakło.

Michał Stępniak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 5,14 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.