05.04.2010 22:17

Autor: Kamila

Goldfrapp – “Head First”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


goldfrapp-head-first.jpg Goldfrapp – “Head First”
Mute Records/2010

“Head First” to najnowszy album grupy Goldfrapp, już piąty w dorobku brytyjskiego duetu. Muzyka z tej płyty może być dobrym tłem do miłej pogawędki z przyjaciółmi, wiosennych porządków w ogródku czy podróży samochodem, ale niestety, nie zapewni głębszych muzycznych doznań.

Słuchając lekkich, popowych, banalnych piosenek, które znalazły się na “Head First”, ciężko uwierzyć, że dekadę temu Alison Goldfrapp i Will Gregory zadebiutowali wydając tak oryginalne dzieło, jak “Felt Mountain”. Ta spójna, mroczna, wysublimowana, ocierająca się o trip-hop płyta zwróciła uwagę krytyków, którzy od tej pory bacznie przyglądali się dokonaniom Goldfrapp. A trzeba przyznać, że ich muzyczna ścieżka była dosyć osobliwa. Kolejnym albumem, “Black Cherry”, zaskoczyli słuchaczy zupełnie odmienną, popowo-taneczną stylistyką. Były to jednak, co warte podkreślenia w kontekście rozważań nad muzyką z najnowszej płyty, odważne, eksperymentalne kompozycje. “Supernature” był kolejnym krokiem w tym kierunku. Goldfrapp stali się solidną marką wśród twórców nowoczesnego i ambitnego disco. Energetyczne melodie poparte były ciekawym brzmieniem, wykorzystującym tym razem również gitary. Następny krążek – “Seventh Tree” – pełen był baśniowych ballad, przesiąkniętych sielankową atmosferą wsi, a uroku dodawały tu takie elementy jak dźwięki harfy czy śpiew ptaków.

Wreszcie przyszła pora na “Head First”… Łatwy i przyjemny pop, dużo pozytywnych dźwięków, stylistyka lat 80. Przy dobrych pomysłach na piosenki i ciekawych aranżacjach, mogłaby to być kolejna ciekawa propozycja dla bardziej wymagających słuchaczy, którzy słysząc słowo “pop”, zanim z wyrazem obrzydzenia uciekną gdzie pieprz rośnie, sami sprawdzają, co zacz bestia. “Head First” to natomiast zestaw 11 prostych, chwilami wręcz pretensjonalnych, kompozycji. Otwierające płytę “Rocket” daje jeszcze nadzieje na usłyszenie, podczas kilkudziesięciu minut obcowania z najmłodszym dzieckiem Alison i Wila, czegoś interesującego. Wesoła melodia, syntezatorowe dźwięki oraz refren, w którym Alison śpiewa ” Oo-ooh I got a rocket Oo-ooh you’re going on it Oo-ooh you’re never coming back” (tych ochów i achów jest na płycie sporo), mają charakter lekko pastiszowy i można przypuszczać, że duet świadomie bawi się tą konwencją landrynkowej stylistyki, na co może wskazywać również okładka płyty. Słuchając jednak kolejnych utworów, spośród których zwykle, niestety, wieje nudą, odnieść można wrażenie, że Goldfrapp zrezygnowali z bardziej ambitnego podejścia do tworzenia muzyki.

Oczywiście, nie można powiedzieć, że “Head First” to całkowicie nieudana płyta, bowiem zdarzają się tu dosyć fajne momenty. W porównaniu jednak do tego, czym raczyli nas członkowie Goldfrapp przez 10 lat swojej działalności, wspomniane już, przebojowe “Rocket”, ciekawy i oddający atmosferę synthpopowego szaleństwa lat 80. początek “Believer” czy klimatyczne “Hunt”, to dla mnie zbyt mało, by zachwycić się tą płytą.

Kamila Madajczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 7,71 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.