26.01.2011 15:08

Autor: Kuba

Godspeed You! Black Emperor w Poznaniu – relacja

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


gybe.jpg Godspeed You! Black Emperor w Poznaniu – relacja

O tym, jak żywa legenda post-rocka w ciągu dwóch godzin sprawia, że żyjemy tylko muzyką.

Do Polski przyjeżdża coraz to więcej zagranicznych wykonawców, lecz co się dzieje, gdy zjawia się ktoś, kto energetyzuje całe podziemie z powodu swojej reaktywacji? Co, jeśli żywa legenda powraca na scenę po latach nieobecności, by znowu wstrząsnąć salami swoim monumentalnym brzmieniem? Dzieje się istne szaleństwo, co niewątpliwie miało miejsce w poznańskim Eskulapie, a to za sprawą gigantów post-rocka, twórców niemal filmowych kompozycji, mistrzów groteskowego klimatu  – kanadyjskiego Godspeed You! Black Emperor.

Ale od początku. Pomimo dość wysokiej ceny biletów przed klubem zebrał się dość duży tłum spragnionych wrażeń ludzi. Kolejce nie było końca, a ciągle dochodzili nowi. Na szczęście po 25-minutowym czekaniu w przyjemnym mrozie dotarłem do środka, gdzie czekała na mnie kolejna kolejka – do szatni. Organizacja niestety kiepska.

Po półgodzinnej obsuwie na scenie pojawił się support w postaci Total Life – samotnego twórcy, którego można określić artystą noise’owo-drone’owego. Niestety hałas przeważał w jego przeraźliwie długim secie trwającym 20 minut. Czasem gdzieś wypłynął jakiś beat, czasem dało radę usłyszeć coś więcej, niż ciągnące się szumy i zapętlone trzaski na poziomie głośności startującego samolotu.

Główna gwiazda natomiast nakręcała atmosferę już zaraz po zejściu Total Life, gdyż z głośników zaczęło sączyć się delikatne buczenie trwające około kwadransa. W tym czasie techniczni robili delikatne, kosmetyczne poprawki atakując światłem latarek całą scenę. Chwila skupienia i znani, lubiani Kanadyjczycy pojawili się na scenie. Wspólne strojenie się po chwili przekształciło się w “Hope Drone” przechodzące niemal natychmiast w genialne “Moya” uderzające już od samego początku swoim poziomem, gracją i dopracowaniem.

Dalej zespół sięgnął po utwory z całej swojej dyskografii. Było nieopublikowane “Albanian”, delikatne outro “09-15-00″,”Dead Metheny” z hipnotyczną gitarą, “Storm” z pokładem wybuchowej energii czy “World Police and Friendly Fire”, czyli mroczne skrzypce, brudna i intensywna melodia chwytająca mocno za serce. Zaś genialne zakończenie koncertu fragmentem “East Hastings” zwanym “Sad Mafioso” było chyba najlepszym sposobem na zwieńczenie tak świetnego występu.  Oprócz muzyki ważnym elementem były przepiękne wizualizacje autorstwa Karl’a Lemieux, które nadawały monumentalnego wydźwięku, filmowej przestrzeni i wspaniałego klimatu i naturalnie, wzbogacały wrażenia percepcyjne widza. Po prostu cieszyły oczy.

Godspeed You! Black Emperor na poznańskim koncercie niewątpliwie pokazał klasę. Pokazał, że po powrocie po latach można wejść na scenę, poruszyć tłumy i utrzymać bez problemu status legendy. Byli w Polsce po raz pierwszy i niestety ostatni, jak można przypuszczać. Ale może przez to wszystko podejście do wspomnień z tego koncertu będzie jeszcze bardziej wyjątkowe. Był to jak na razie pretendent do wydarzeń roku, dla mnie był to także jeden z koncertów życia. Z serii takich, których emocje i fragmenty zapamiętanych chwil chcemy zatrzymać jak najdłużej.

Kuba Serafin

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.