26.04.2011 20:11

Autor: Monika Pomijan

God Is an Astronaut – “Age of the Fifth Sun”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


giaa_2010.jpg God Is an Astronaut – “Age of the Fifth Sun”
Revive Records/2010

Nowi Astronauci, ale to już było.

God Is an Astronaut to dziś jeden ze sztandarowych zespołów post-rockowych. I jednocześnie ten, który udowadnia, że wciąż może tworzyć dobrą muzykę. Pomimo ogólnego przekonania, że post-rock już od dłuższego czasu jest wtórny. Debiutował dawno, bo w 2002 roku, ale płyta “The End of the Beginning” została przyjęta bardzo dobrze. I już trzy lata później trójka Irlandczyków wydała swój kolejny album zatytułowany “All Is Violent, All Is Bright”, który osobiście uważam za najlepszy (cóż innego tak działa na wyobraźnię, jak np. “Suicide by Star” lub “Fire Flies and Empty Skies”?). W 2007 wydając “Far From Refuge” i rok potem “God Is an Astronaut” umocnili się tylko na pozycji niecodziennych magików emocji. Ich muzyka nie ma nic wspólnego z eterycznością Sigur Rós, ani głęboką tajemniczością Mogwai, pozostałych dwóch post-rockowych sztandarów. Jednak jest na tyle niepowtarzalna, że zna i kocha ją cały świat. Astronauci przemierzają miejsca niedostępne, czasem niepokojące, a bywa że również przerażające. Nigdy nie tracą jednak tego ukojenia, jakie ma nieść ich muzyka. Czy również jest tak w przypadku nowego albumu?

Może i płycie “Age of the Fifth Sun” daleko do chociażby debiutu (nie mówiąc o “All Is Violent, All Is Bright”), ale nie można powiedzieć, że jest zła. Słychać wprawdzie na niej znajome echa z wcześniejszych albumów, niemniej ten jest przede wszystkim spójny. Piosenki ładnie przechodzą jedna w drugą, nie tracąc przy tym nic ze swojej integralności. Nie ma w nich jednak nic specjalnie zaskakującego, po prostu przyjemnie się ich słucha. Urzekają klimatem, który Astronauci wytworzyli już na pierwszej płycie, a potem tylko go dopracowywali. My jednak wiemy, że stać ich na więcej, niż tylko urocze “Golden Sky”, tęskne “Dark Rift” czy tajemnicze “Worlds In Collision”. Nowy album nie jest więc żadną innowacją, ale fani i zespołu, i gatunku na pewno mogą, a nawet powinni po niego sięgnąć. Wszyscy przecież tęskniliśmy za niepokojącym ukojeniem, jakie zawsze paradoksalnie niesie nam cała twórczość God Is an Astronaut.

Monika Pomijan

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,50 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.