25.07.2016 08:37

Autor: Michał Wieczorek

Gaap Kvlt – “Jinn”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Gaap Kvlt – “Jinn”
Zoharum/2016

Tajemnice.

Muzyk ukrywający się pod pseudonimem Gaap Kvlt znów wybiera się na Bliski Wschód. Wskazuje na to już tytuł i okładka. Dżinny to postaci z arabskiego folkloru, istoty będące między aniołami a ludźmi, a okładkę zdobią orientalne wzory, przywodzące na myśl ozdoby ciasno upakowanych domów w medynach arabskich miast.

Do tego samego odnoszą się tytuły utworów – “Abu Kamal” to miasto we wschodniej Syrii, tuż przy granicy z Irakiem, dziś zajęte przez Daesz; “Larache” to hiszpańska nazwa marokańskiego Al-Araisz, portowego miasta niedaleko Tangeru; wreszcie “Tangsir” to zwyczajowe określenie mieszkańca jednego z regionów południowego Iranu. Jednak muzyka nie jest tak oczywista. Owszem, album jest poświęcony pamięci Paula Bowlesa, amerykańskiego pisarza, kompozytora i etnomuzykologa. Bowles związał się Tangerem w latach 40, pozostał w nim do końca swego życia oraz nagrywał marokańskich muzyków (kilka miesięcy temu wyszedł wspaniały boks “Music of Morocco” nakładem Dust-to-Digital). W kilku momentach Gaap Kvlt korzysta z nagrań muezzinów wzywających do modlitwy, ale to tak naprawdę tyle bezpośrednich odniesień. Resztę robi klimat.

“Jinn” pali jak słońce nad rozgrzaną pustynią, pali tak, że pojawiają się fatamorgany. Pełne pogłosów i ech utwory nie dają wytchnienia. “Larache” pulsuje tętnem metropolii po zmierzchu, pulsuje ciężkim, suchym bitem. Gaap Kvlt świetnie gra na emocjach, wzbudza niepokój, nawet strach. To dźwięki czasem apokaliptyczne, jak w “Ovidius”, który chyba jest inspirowany nalotami bombowymi. Choć to album pozbawiony słów, słychać w nim grozę tego, co dzieje się w kolebce cywilizacji. Codzienność wojny, okupacji, nienawiści przebija się w prawie każdym dźwięku. Podobnie, jak Souvenir de Tanger, Gaap Kvlt w swojej twórczości zwraca uwagę na to, o czym media milczą, ale w przeciwieństwie do warszawiaka, widzi nadzieję, czego efektem jest”Vient”, przepiękny utwór zamykający album. Emanujący spokojem, kojący po prawie godzinie posępnych obrazów.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 6,83 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.