15.07.2010 00:18

Autor: Zylka

“Funkcjonujemy jako jeden organizm” – rozmowa z Agimem Dżeljilji, dowódcą Oszibaracka

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


agim_1.jpg “Funkcjonujemy jako jeden organizm” – rozmowa z Agimem Dżeljilji, dowódcą Oszibaracka

O bałkańskich korzeniach, kondycji polskiej muzyki, zagranicznych wojażach i onirycznej naturze wiodącej na pokuszenie Patrycji, a także o tym, czego w leadzie nie ma – opowiedział mi Agim, motor napędowy wrocławskiego Oszibaracka.

UwolnijMuzykę: Nie zaczniemy od muzyki. Agim Dżiejlili to Twój pseudonimem czy jak?

Agim: Nie, nie. To jest moje prawdziwie imię i nazwisko. Mój ojciec pochodzi z tak zwanych Bałkanów, dawnej Jugosławii – stąd nazwisko. Ale imię wybrała już moja mama – Polka.

UwolnijMuzykę: Od kilku miesięcy na Waszym myspace wisiała informacja o rychłej publikacji Waszego DVD, jednak płyta ukazała się dopiero niedawno. Co takiego specjalnego przygotowaliście na ten materiał, jakieś nowe fryzury?

Agim: Wynikało to z polityki naszego wydawcy, który myślał, że przy okazji wydania tego DVD napiszemy jakiś dodatkowy singiel. My jednak jesteśmy zespołem koncepcyjnym i nie potrafimy pisać na zamówienie. Albo powstaje pewna wizja, której wynikiem jest nasz album, jako zwarta całość albo tej wizji nie ma i nie ma wtedy i płyty. Był pomysł z umieszczeniem na płycie kilku utworów odrzuconych z “Plim, Plum, Plam” jednak nie zgodziłem się na to.

UwolnijMuzykę: A co znajdziemy już w samym nagraniu?

Agim: Nie jest to do końca odtworzenie koncertu, jak większość ludzi zwykła utożsamiać sobie płyty DVD zespołów. Na etapie, na jakim znajduje się obecnie nasz zespół takie czysto koncertowe DVD powstał by po prostu nie mogło, jesteśmy zespołem stosunkowo młodym, istniejemy przecież dopiero pięć lat. takie dvd koncertowe jest, jak dla mnie, bardziej klamra podsumowująca działalność zespołu. A my póki co, jesteśmy jeszcze w pełni sil twórczych. Zależało nam bardziej na  estetyczno-formalnej formie tego wydawnictwa, na pokazaniu naszej twórczości od strony wizualno-muzycznej. Te utwory przypominają bardziej klipy niż jako taki koncert. Są one również artystyczną wizją, pewnego rodzaju transpozycja naszej muzyki na obraz.

Wizja tego DVD powstała w naszej głowie jakiś czas temu i szukałem do tego odpowiedniego reżysera. Spotkałem Bartka Blaszkę, oraz grupę producencką MEDIABRIGADE, która jest też odpowiedzialna za produkcję tego materiału. Bartek robił też film o zespole Karbido, którego fragmenty urzekły mnie swoistą poetyką. Pomyślałem, że będzie to odpowiednia osoba, która dokona transkrypcji klimatu, brzmienia zespołu Oszibarack na obraz. Myślę, że to się udało. Sporo pracowaliśmy nad story-bordem, zależało mi, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Zaangażowaliśmy w to wiele osób, świetne zdjęcia zrobił między innymi Jarek Sielecki. Oczywiście nie jest to materiał, który łamie jakieś stereotypy. Odpowiada on bardziej ciężarowi gatunkowemu jaki niesie nasza ostatnia płyta “Plim, Plum, Plam” i zdecydowanie się do niej odnosi. Znajdują się tam jednak także utwory z pierwszej płyty “Moshi, Moshi”, wykonywane za to w zupełnie inny sposób niż w pierwotnej wersji. “Liqiud Song” czy “Stop Calling Me Skinny” też są inaczej zaaranżowane.

UwolnijMuzykę: Apropos nowego materiału, płyta ukazać ma się na jesieni. Czy ponownie wcielisz się w rolę producenta?

Agim: Tak, ja sam.

UwolnijMuzykę: Nie boicie się zamknięcia się w swoich horyzontach, kategoriach myślenia o muzyce. Nie myślałeś o zaproszeniu kogoś z zewnątrz, “obcego” człowieka do współpracy?

Agim: Wiesz co, powody są dwa i to bardzo prozaiczne. Osoby, z którymi chciałbym pracować póki co są niestety poza naszym zasięgiem finansowym. drugi, to my jesteśmy zespołem funkcjonującym jako jeden organizm w duchu post-punkowym. Można by rzec, że jesteśmy taką artystyczna komuna, w pełni samowystarczalna.

UwolnijMuzykę: Jedna z nich pewnie ma swoją dziuplę kilka ulic stąd, mam na myśli Marcina Borsa.

Agim: Marcin jest moim kolegą i bardzo szanuje jego prace, natomiast on porusza się w innych obszarach niż te, które by mnie interesowały. Jest bardziej mainstreamowy. Mnie nie zależy na płycie doskonale brzmiącej, a raczej na płycie, która niosłaby jakiś inny pierwiastek ludzki.  Poza tym to czym fascynują się obecni popowi artyści i starają się przemycać do swojej muzyki, my i wielu innych już robiliśmy dawno temu. Weźmy np. cały nurt “clickowy”, to już mocno przebrzmiała formuła, ale ciesze się, że przenika do muzyki pop, choćby za sprawą Marcina.

Bors jest świetnym realizatorem, jego płyty świetnie brzmią. chyba najlepiej w kraju i nie tylko, ale my jeśli szukalibyśmy producenta, to  raczej takiej osoby, która byłaby ogniwem spajającym wizję zespołu i była jeszcze bardziej pojechana niż my sami (śmiech). Przyznam się, że były wstępne przymiarki, żeby to właśnie z Marcinem pracować, ale jak wiadomo Marcin jest zaganianą osobą. Poza tym my jako Osziabrack zbudowaliśmy własne studio Sir Brick Gecon, które funkcjonuje od lat i z chęcią z niego korzystamy.

agim_2.jpg UwolnijMuzykę: Podczas Waszego występy na Maj Music w Katowicach usłyszałem, dwie lub trzy Wasze nowy kompozycje. Wydały mi się one zdecydowanie bardziej transowe i mocniejsze od poprzednich utworów, Oszibarack planuje atak na klubowe parkiety?

Agim: Wiesz co… właściwie ta płyta nie będzie taneczna. Ona będzie rytmem nawiązywać wręcz do estetyki plemiennej. Ja osobiście nigdy nie postrzegałem naszego zespołu jako zespół taneczny. Oczywiście, że zarówno ja, Tomek jak i Patrycja wywodzimy się ze sceny didżejskiej, z kręgów tanecznej elektroniki i szeroko pojętej alternatywy, ale my zawsze chcieliśmy być ponad to. Nasza muzyka stanowi pewien zbiór naszych wspólnych inspiracji i nie odnosimy się bezpośrednio do jednego, określonego stylu. Gdyby tak było, zawitaliśmy pewnie na np. Creamfields, a tak nigdy nie zagraliśmy. Chociaż w sumie to jest problem, bo nie wiadomo czy my jesteśmy taneczni czy alternatywni, ale mnie to akurat cieszy. Dzięki temu Oszibarack ma swój własny język, nie adoruje jedynie aktualnej modzie. Powiem więcej, nasza najnowsza płyta w ogóle nie będzie modna. (smiech)

UwolnijMuzykę: Często jak na polski zespół grywacie na zachodzie. Wyspy, Francja, Niemcy… ciągnie Was tam?

Agim: Ano ciągnie, ciągnie, organizatorów też czasami (śmiech). Wiesz, to wszystko opiera się na efekcie domina. Gdy pojawisz się na kilku festiwalach, zobaczą cię inni ludzie, inni cię zapraszają i tak to się kręci.

UwolnijMuzykę: No tak, ale w Polsce jesteście takim novum, jasnym punktem naszej sceny muzycznej. Jak natomiast odnajdujecie się na zachodnich występach? Przecież podobno tam w muzyce wymyślono już wszystko.

Agim: O ile zagranica ludzie albo Cie kupują od razu ,albo wcale, to w Polsce, co byś nie zrobił to zawsze będziesz do kogoś porównywany z zachodu. Wystarczy, że dana osoba ma świadomość, że jesteś z Polski i już jest coś nie tak. Nie rozumiem tego mechanizmu. wręcz mnie to bawi (śmiech) Ja tak naprawdę czuje się obywatelem świata w sensie artystycznym i nie mam obciąże. W Polsce mamy swoja skromna publiczności, która już zna nasze numery. Jednak częstokroć pojawiają się też osoby, które nie miały styczności z naszą muzyką. I co ciekawe, w Polsce na naszych koncertach ludzie nie tańczą. Stoją i słuchają. Ktoś mógłby powiedzieć “łe, tragedia, nic się nie dzieje”, ale może akurat nasza muzyka służy do słuchania, każdy może mieć swój sposób odbioru.

W Polsce przez pierwsze trzy, cztery utwory ludzie po prostu stoją. Patrycja też buduje specyficzny klimat, oniryczny. Z resztą ona taka jest. Są dwie szkoły koncertowego szaleństwa. Jedna mówi zróbmy i zaplanujmy show, druga – bądźmy naturalni. Patrycja zdecydowanie spełnia to drugie kryterium. Ja i Tomek natomiast jesteśmy na scenie bardzo ekspansywni co wynika też poniekąd z naszego temperamentu. Poza granicami, w 90%, już od pierwszego dźwięku następuje błyskawiczna interakcja między nami a publicznością. Pchają się do sceny, są bardziej odważni, nie tworzą jakiejś ściany alienacji. Chociaż jak gramy na Open’erze, Nowej Muzyce czy Selector’ze to tam jest zawsze wyśmienita publika, ale to jest też specyfika festiwali. Chyba najtrudniej gra się nam we Wrocławiu, własnego podwórka się najbardziej boję. (śmiech)

UwolnijMuzykę: Powiedz mi, jako artysta tworzący w Polsce i wizytujący jednocześnie inne rynki muzyczne. Czy polska muzyka może być konkurencyjna, ciekawa dla zachodniego słuchacza?

Agim: W tzw. popie nie mamy najmniejszych szans. Wynika to z kilku rzeczy. Po pierwsze siła języka angielskiego. Po drugie ta mnogość ludzi z całego świata – weźmy Londyn, mix kulturowy. Tam na ulicy X gra jamajski bongosita, a róg dalej mamy basistę o korzeniach afrykańskich. Tam ta symbioza wielu kultur powoduje nową jakość, zupełnie dla nas nieosiągalną. Naszej muzyce pop brakuje tego kosmopolityzmu. Natomiast jeżeli chodzi o muzykę poza mainstreamową, alternatywną to widać pozytywne zmiany. Jeszcze pięć lat temu był problem. Ludzie jeżdżą po świecie, mają różne punkty odniesienia. Jest nowe pokolenie bardziej wytrawnych słuchaczy, bariej wymagających. Pojawia się wiele interesujących zespołów. Osobiście podoba mi się wrocławsko-lodzki Kamp!, Bartosz Szczęsny. Jest też Czubala… Sienkiewicz, SLG. To są nazwiska  rozpoznawalni na świecie.

UwolnijMuzykę: Nie mieliście planów wydania nowego albumu w którymś z zachodnich wydawnictw?

Agim: Wiesz, samo wydanie płyty nie rozwiązuje problemu. Problem to promotor, którego trzeba mieć w każdym miejscu, żeby móc funkcjonować w miarę sprawnie na innym rynku. Po drugie trzeba było by się też wyprowadzić z Polski. Inaczej nie da się robić kariery. Tam też trzeba się spotykać, tam są środowiska, tak samo jak w Polsce – to akurat się niczym nie różni. Jednak co ciekawe, kiedy byliśmy w Manchesterze wybrałem się do sklepu płytowego i tam ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem kilku eleganckich panów w muszkach, przedstawicieli wydawnictw, którzy szperali w dziale z muzyką lokalną, niezależną. A u nas… u nas tego nie ma, nikomu się nie chce ruszyć dupy. Jeszcze dochodzi nasze malkontenctwo, cokolwiek byś w Polsce nie zrobił – jest złe. A jeszcze nie daj Boże jak zaczynają dobrze o tobie mówić. Wystarczy spojrzeć na fora polskie i anglojęzyczne, szczególnie amerykańskie – choć ci przeginają z kolei w drugą stronę. Dla nich wszystko jest super i należy się uśmiechać bo akurat osoba, do której się uśmiechasz stanie się twoim szefem. W Polsce jednak ta energia ludzi skupia się na zajadliwości ludzi, którzy całymi nocami pastwią się na forach. A ludzie szczęśliwi i zadowoleni na fora nie zaglądają. (śmiech)

UwolnijMuzykę: Na koniec odbijemy trochę od tematów muzycznych. Wybacz, ale co byście nie robili z chłopakami na scenie ja widzę tylko Patrycję. Ona hipnotyzuje całą scenę. Patrycja świadomie flirtuje z publicznością? Na Maj Music spowodowała nawet starcie pomiędzy mężczyznami

Agim: To z jej powodu było?

UwolnijMuzykę: Adorowała i poróżniło to zabiegających o jej względy chłopców. (śmiech)

Agim: (śmiech) Wiesz co, myślę, że Patrycja się nad tym nie zastanawia, zawsze Oszibarack był zespołem, kolektywnie.  Jesteśmy zespołem  świadomym i pewnym własnych działań. Funkcjonujemy jako jeden organizm.

UwolnijMuzykę: Czego wypada życzyć Oszibarackowi na jesień tego roku, jakieś wymarzone gwiazdki z nieba?

Agim: Hm… kontynuacji naszych działań, dobrej promocji płyty, dużej ilości koncertów no i szczęścia!!

UwolnijMuzykę: W takim razie tego wszystkiego – życzę.

Agim: Dzięki, dzięki. Bardzo mi miło.

rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.