15.03.2010 23:07

Autor: Patryk

Frightened Rabbit – “The Winter of Mixed Drinks”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


frabbit452.jpg Frightened Rabbit – “The Winter of Mixed Drinks”
Fat Cat/2010

Najbardziej amerykańscy ze Szkotów nagrali trzecią płytę. Jaka jest? To bardzo ciężkie pytanie, ale na pewno jest dobra.

Szkoci z Frightened Rabbit swoją przygodę rozpoczęli w 2003 roku od… solowego projektu Scotta Hutchisona, który dołożył jeszcze dwóch członków i w maju 2006 nagrał debiutancką płytę “Sing the Greys”, bardzo surową i folk-popową, później zremiksowaną i zremasterowaną przez Fat Cat Records. Również sumptem tej wytwórni FR wydali swój drugi album “The Midnight Organ Fight”, który szybko został okrzyknięty jednym z lepszych na Wyspach, ale także w Polsce, o czym świadczy zaproszenie na Off Festival w zeszłym roku.

Trzecia płyta zaczyna się bardzo dobrze. “Things” wprowadza odpowiedni nastrój oczekiwania na kolejne kawałki. Z kolei “Swim Until You Can’t See Land” to pierwszorzędny singiel, może nie na miarę “Fast Blood”, ale przy okazji warto dodać, że zespół ewoluował od “The Midnight Organ Fight” i czasami porównywanie do poprzedniego materiału traci sens. Dlatego też na numerze dwa na płycie znajdziemy bardzo podniosłą atmosferę, smyczki i chórek w tle. Większe pole manewru umożliwił piąty członek zespołu – Gordon Skene (wcześniej w Make Model).

Środek płyty, drugi singiel “Nothing Like You”, to chyba najlepszy moment na albumie, przy okazji najlepiej wykorzystujący wokal Hutchisona. Po nim dziwny twór w postaci “Man/Bag of Sand”, czyli spowolniona i zmieniona wersja “Swim Until You Can’t See Land”. Ów twór to najgorszy moment na płycie, ale też chyba jedyny tak bardzo widoczny. Cały materiał jest bardzo równy, ciężko doszukać się minusów czy słabości.

A wspomniane słabości czasami mogły razić na “The Midnight Organ Fight”, która miała swoje bardziej emocjonalne momenty (“The Modern Leper”!), ale też chwile przestoju, czasami zwyczajnej nudy. Z drugiej strony, przy ogólnej wysokiej formie zespołu, i te przestoje miały swój niepowtarzalny urok. Trójka jest zdecydowanie lepiej wyprodukowana, więcej się na niej dzieje, dużo lepiej słucha.

Dlatego też jasno stawiam sprawę – “The Winter of Mixed Drinks” to  ewolucja w dobrym kierunku. Nawet jeśli zespołowi zarzuca się czerpanie z Coldplay czy U2, zespołom bardziej mainstreamowym, to jeśli czerpią dobre wzorce, to co w tym złego? Tym bardziej, że od pierwszej do ostatniej sekundy wszystko brzmi folkowo, rockowo i charakterystycznie, tak w stylu… Frightened Rabbit.

Patryk Siedliński

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Zobacz więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 5,80 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.