23.10.2008 02:04

Autor: Sandra Kmieciak

Free Form Festival 2008 – relacja

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


koop-01.jpg Free Form Festival 2008            

Życie jak wiadomo jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiadomo na jaką się trafi. Potwierdzeniem tej reguły są często koncerty. Zupełnie przypadkiem możemy trafić na wspaniałe wydarzenie, które na długo zapadnie nam w pamięć, ale też koncert, na który czekam z utęsknieniem i odliczmy minuty dzielące nas od niego może okazać się klapą, która pewnie też zapadnie w pamięci, ale nie będzie miłym wspomnieniem. Jaki był 4. Free Form Festival? Czy był słodką pralinką z najlepszej, najdoskonalszej czekolady czy jedynie kiepskim wyrobem czekoladopodobnym?

Na to pytanie nie ma poprawnych odpowiedzi. Nie pomogą koła ratunkowe i telefony do przyjaciół. Festiwal organizowany przez Good Music Productions trudno nazwać tanim wyrobem czekoladopodobnym, bo nie był ani tani ani czekoladopodobny. Czekolada była, ale zgagę po niej czuję do dzisiaj. Czym tak zraził mnie do siebie festiwal, który trzy tygodnie wcześniej tak chwaliłam i polecałam? Złe wrażenie w moim subiektywnym wypadku jest spowodowane klamrą w jaką zamknęło się dla mnie to wydarzenie: zaczęło się od pomyłki organizatorów, która wyraźnie uwydatniła mi niedociągnięcia w wewnętrznych strukturach osób związanych z festiwalem i kiepski obieg informacji. Co więcej – gdy chciałam dodzwonić się do osoby, która rzekomo była za to odpowiedzialna, mogłam jedynie porozmawiać z panią o głębokim, seksownym głosie informującą mnie, że “abonent jest chwilowo niedostępny”. Proszę państwa, takie rzeczy są niedopuszczalne, żeby podczas wydarzenia festiwalowego nie można było dodzwonić się do organizatorów.

Dając w końcu za wygraną i w głębi ducha ciesząc się, że w ogóle weszłam na teren Fabryki Trzciny i że już, już za chwilkę, za moment doznam wspaniałych muzycznych przeżyć. Ku mojemu zdziwieniu po prawie pustych salach błąkała się garstka osób, trochę podpierało ściany w Denaturacie, kilka oglądało pokaz shortów. Dowiedziałam się jednak, że dzień wcześniej o tej godzinie było podobnie (muszę w tym miejscu dodać, że odwiedziłam event drugiego dnia jego trwania, 18 października). Dołączyłam do ludzi słuchających Wojtka Grabka, następnie przeniosłam się do Galerii obejrzeć wystawę artystów związanych ze stroną digart.pl. I tu kolejne zdziwienie: wystawa składała się z zaledwie kilku grafik i zdjęć, nie liczyłam, ale było ich góra 10. Szkoda, ponieważ na digarcie można znaleźć dużo perełek, które warto byłoby pokazać. Pocieszyłam się oglądając brytyjskie animacje, najlepsze teledyski i krótkometrażówki. Ich wybór był bardzo trafny, pokazywały to, co najlepsze w każdej z wyżej wymienionych dziedzin. W między czasie zajrzałam co dzieje się na scenie myspace i przyznam, że rządzący nią w tym momencie The Soundlite zgromadził wokół siebie liczniejszą publiczność, która mniej lub lepiej bawiła się, ale widać było wreszcie jakiś ruch, więcej ludzi sprawiło, że poruszyło się zatęchłe powietrze wypełniające mury Fabryki.

sko-05.jpg O 20.30 większość ruszyła do Auli, która szybko wypełniła się, a jeszcze po chwili rozbrzmiała dźwiękami wydawanymi przez Sonnar Kollektiv Orchester. Koncert był balsamem na moje zbolałe przez Festiwal serce. Publiczność szalała pod sceną, a oni grali, grali, grali. I do tego pięknie grali! Delikatne jazzowe brzmienia przeplatały się z utworami o szybszym tempie i natężeniu dźwięków, trójka wokalistów pojawiała się i znikała za każdym razem nadając kompozycjom niesamowity charakter i barwę. Koncert oceniam na szóstkę z plusem. Nie ma to jak żywe instrumenty o czym przekonałam się porównując SKO z następną gwiazdą wieczoru, szwedzkim zespołem Koop. Też było ładnie, ale to ładnie nasuwa konotacje z takimi innymi określeniami jak “przyzwoicie” czy “porządnie”. Ot, po bożemu. Elektronika na tyle mieszała się z żywymi instrumentami, że momentami trudno było ją odróżnić. Ciężko mówić w przypadku takiego koncertu o playbacku, ale utwory 100% elektroniczne kiedy na scenie zostawali tylko Oscar Simonsson i Magnus Zingmark budziły podejrzenia kiedy wracała reszta zespołu i grała równie poprawnie. Grali krócej niż SKO, ale pozostawili po swoim koncercie przyjemne wrażenie, które wymazywało z pamięci publiczności prawie godzinne opóźnienie, podczas którego przez pół godziny pod zamkniętymi drzwiami, w małym, dusznym, gorącym korytarzyku stali stłoczeni najbardziej oczekujący tegoż koncertu. W pewnym momencie w ruch poszła plotka, iż zespół wcale nie przyjechał. To oczekiwanie było ową klamrą zamykającą nieprzyjemne doświadczenia podczas Festiwalu. Reszta nocy minęła już spokojnie i bez nerwów przy brzmieniu The Penelopes i Furii Futrzaków. Sporo osób rozeszło się po koncercie Koop, więc koncertami można było podelektować się. Plus dla organizatorów za rozstawienie po salach tak dużej ilości ochrony, która w miły i życzliwy sposób informowała gdzie co można znaleźć, ponieważ z oznaczeniami był problem. O ile nie trudno było domyślić się gdzie jest Denaturat albo Galeria, o tyle problem pojawił się z Aulą. Oraz z przystankiem nocnego autobusu, ale na szczęście bardzo miły pan narysował nawet mapkę jak do niego dotrzeć.

Podsumowując: na plus podczas Festiwalu wypadł koncert SKO, Koop, informacja co, gdzie, kiedy, stoisko oferujące wydawnictwa zespołów grających podczas festiwalu, scena myspace oraz pokazy multimedialne i video art. Minus: mała wystawa digart.pl, opóźnienie koncertu Koop i bałagan w organizacji. Na szczęście ów minus nie dotykał większości osób odwiedzających wydarzenie, więc można przyjąć, że to tylko moja otwarta dygresja w tę stronę. Sobotni wieczór i noc spędzoną w Fabryce Trzciny podczas Free Form Festival uważam za udaną i mam nadzieję, że przyszłoroczna edycja po poprawieniu tych kilku błędów będzie jeszcze lepsza.

Sandra Kmieciak 

Fotorelacja autorstwa Gosi Lewandowskiej z pierwszego dnia festiwalu:

Ladytron

Fotorelacja autorstwa Sandry Kmieciak z drugiego dnia festiwalu:

Koop

Sonar Kollektiv Orchester

Videoturisten

 

wyszperaj coś więcej ▼

 




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.