02.10.2008 18:28

Autor: przemek

Free Form Festival 2008

Kategorie: Aktualności

Wykonawcy: | |


Free Form Festival 2008

Dobrze ukryta w uliczkach warszawskiej Pragi, trudno dostępna dla nowicjuszy, dla których stolica ogranicza się do Marszałkowskiej i Nowego Światu, mieszcząca się w niepozornym szarym budynku przy ulicy Otwockiej 14. Centrum Artystyczne Fabryka Trzciny, a w nim jeden z najmodniejszych klubów Warszawy. Miejsce, w którym trzeba bywać. Wylansowane nie tylko dzięki reklamie pewnego wina, ale głównie dzięki doskonałej, wysmakowanej, idealnie dobieranej muzyce, która towarzyszy klubowi od samego początku jego istnienia. Przekonać się o tym możecie 17 i 18 października podczas czwartej już edycji Free Form Festival.

Bezsprzecznie gwiazdami tegorocznej edycji będzie brytyjski zespół Ladytron oraz szwedzki duet Koop. Wystąpią także Sonar Kollektiv Orchester z Niemiec i fiński The Five Corners Quintet. Fanom jazzu nie musimy ich przedstawiać. W programie Festiwalu oprócz wydarzeń muzycznych znajdują się: live acty, sety djskie, pokazy audiowizualne, filmy krótko i pełnometrażowe, video art, reportaże, dokumenty oraz ekspozycje młodego polskiego design’u. Wydarzeniem już od pierwszej edycji zajmuje się Good Music Productions i chyba jedyne co można im zarzucić, to brak strony internetowej podającej pełne, konkretne informacje na temat Festiwalu. Strona na dwa tygodnie przed wydarzeniem nadal jest w budowie. Myślę jednak, że najbardziej zainteresowanym to nie przeszkadza i już mają zarezerwowany październikowy weekend na to muzyczne święto. W piątek 17 października będziemy mogli posłuchać Ladytron oraz The Five Corners Quintet natomiast w sobotę Koop i Sonar Kollektiv Orchester. Przyjrzyjmy się zatem gwiazdom Free Form Festival bliżej.

koop.jpg Koop (od szwedzkiego kooperation – współpraca) istnieje od 1995 roku, ale wydał do tej pory tylko trzy płyty. Ale za to jakie… Oscar Simonsson i Magnus Zingmark każdą z tych płyt pokazują, że doskonale znają się na muzyce i wiedzą jak zaczarować czas, aby ten nie imał się jazzu i żeby szacowny staruszek zawsze brzmiał młodo i świeżo. “Sons of Koop” wydana w 1997 roku przepełniona jest elektrycznymi dźwiękami, które układają się w jazzowo-chilloutowe kompozycje. W podobnym klimacie utrzymany jest album “Waltz for Koop”, ktory w odstępie dwóch lat ukazał się w dwóch wersjach. Dużym krokiem naprzód jest natomiast najnowszy, wydany w 2006 roku krążek “Koop Island”. Jego stylistyka krąży pomiędzy znakomitym jazzem lat trzydziestych, swingiem, trip hopem i szczyptą brzmień latynoskich. Doskonałe połączenie, które wspomagane jest przez sporą liczbę “żywych” instrumentów i piękny wokal Yikimi Nagano, Earl Zinger, Mikael Sundin oraz Ane Brun. Jeśli mało wam takiego opisu zapraszam na stronę zespołu gdzie możecie wysłuchać pięknego utworu “Come To Me”, który podobno o chłopakach z zespołu mówi wszystko.

sonar-kollektiv-orchestra.jpg Sonar Kollektiv Orchester mają do naszego kraju zdecydowanie krótszą drogę niż Koop, ponieważ dotrą z Niemiec. Podobnie jednak jak Szwedzi odwiedzą Polskę po raz pierwszy (choć część uczestników projektu już u nas była, i to nawet w Fabryce Trzciny). W tym wypadku nie dziwi to jednak, bowiem projekt SKO powstał dopiero w ubiegłym roku z okazji dziesięciolecia wytwórni Sonar Kollektiv. Jego pomysłodawcą jest Volker Meitz, który zaprosił do współpracy m.in. pięciu wokalistów: Sthera Cowens, Wilsona Michaels, Georga Levin, Lisę Basseng, Saschę Gootschalk i Clarę Hill oraz kwartet smyczkowy i sekcję rytmiczną. Łącznie piętnaście osób. W maju światło dzienne ujrzała płyta stworzona przez muzyków tego projektu pt. “Guaranteed Niceness”. Płyta piękna, ale niełatwa w odbiorze, przeznaczona dla wielbicieli jazzu w jego bardziej klasycznym, chłodnym wydaniu. Znalazły się na niej najlepsze, najsłynniejsze utwory, które wyszły spod skrzydła Sonar Kollektiv np. “Africa”, “(I Got) Somebody New” albo “Atlantic”. Jazz zupełnie inny od tego, który proponuje nam Koop, pozbawiony tak rozległego elektronicznego brzmienia, które zastąpione zostało delikatnymi smyczkami i elektryzującym saksofonem. Nie jest to jednak składanka z gatunku “The best of…”. “Guaranteed Niceness” tworzy zupełnie nową jakość, której warto będzie przyjrzeć się z bliska podczas koncertu.

tfcq-bw-at-the-park.jpg The Five Corners Quintet jest sensacją fińskiej sceny nu jazzowej. Zespół powstał dzięki inicjatywie kompozytora, producenta, członka najsłynniejszego nu jazzowego fińskiego kolektywu Nu Sprit Helsinki- Tuomasa Kallio oraz Antti Eerikäinen- menadżera wytwórni płytowej. Koncepcja na muzykę, jaką grupa ma tworzyć jest prosta: jazz inspirowany stylem muzyki lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, który można przetworzyć na parkiecie. Pomysł prosty ale jakże skuteczny, uznanie znalazł nawet w dalekiej Japonii, gdzie okrzyknięty został odkryciem roku 2005. W rodzimej Finlandii debiutancki album “Chasin’ The Jazz Gone By” nie schodził z listy najlepszych albumów przez 11 tygodni. Zachwyca się nimi Gilles Peterson. Ich muzyka pełna jest pozytywnej energii, podczas koncertów fiński kwintet, czasem sekstet, a podobno zdarzały się przypadki, że jeszcze większy zespół, potrafi oczarować sobą publiczność. Bez skomplikowanej maszynerii, bez obładowania elektroniką, bez DJ’ów. Prosto i z klasą. Taką muzykę lubimy!

ladytron.jpg Na koniec perełka – Ladytron. Elektro pop w mistrzowskim wykonaniu, które zachwyca nas już od dziewięciu lat. A wszystko zaczęło się tam, skąd przynajmniej jeden wielki zespół już wystartował – w Liverpoolu. Latem 1999 roku Reuben Wu i Daniel Hunt spotkali wokalistkę Helen Marnie i urodzoną w Bułgarii Mirę Aroyo. Nazwę dla grupy zaczerpnęli z jednego z utworów zespołu Roxy Music. Jeszcze w tym samym roku na rynek japoński wypuścili EPkę “Miss Black and Her Friends”. Następny krok postawili w 2001 roku płytą “604″. Od tego czasu wydali cztery płyty, najnowszą “Velocifero” na początku czerwca tego roku. Electroclashowe, chwytliwe melodie. Utwory bardzo rytmiczne, mocne, pulsujące przez co na trwałe wbijają się w podświadomość i każą do siebie wracać. Zmysłowy wokal nawołujący do pląsania na parkiecie nie tylko stałych bywalców modnych klubów. Na domówkach lepiej chować drogie dywany, bowiem przy takich kawałkach jak “Destroy Everything You Touch”, “He Took Her to a Movie” czy “Runaway” albo “Deep Blue” nikt nie usiedzi spokojnie pod ścianą, nawet jeśli taka muzyka nie kręci go w dni powszednie. Bo trzeba przyznać bez bicia, że nie każdy musi pokochać Ladytron miłością szczerą i wieczną. Na dłuższą metę ich muzyka może być nieco męcząca. Warto jednak zapoznać się z nią, aby tym lepiej bawić się na warszawskim koncercie. Oby Fabryka Trzciny wytrzymała tak ogromne uderzenie energii!

Sandra Kmieciak

Free Form Festival 2008

17-18 października 2008
Warszawa, Fabryka Trzciny, ul. Otwocka 14
http://www.freeformfestival.pl/

Bilety:
karnet dwudniowy:
110 zł
130 zł od 15 września do daty festiwalu (ilość ograniczona)
bilet jednodniowy:
65 zł
75 zł od 1 października
85 zł w dniu festiwalu

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.