10.01.2009 22:38

Autor: sendar

Freak Of Nature – “Fabryka zła”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


fabrykazla.jpg Freak Of Nature – “Fabryka zła”

Freak Of Nature to ciekawe zjawisko na polskiej scenie muzycznej. Po bardzo dobrze przyjętym debiutanckim “Neurotic States” z 2005 roku, zespół został okrzyknięty “polskim Radiohead”, by już w niewiele ponad rok od zaistnienia zawiesić działalność. I po kolejnym roku ją wznowić. Nowy początek zaowocował zmianą składu i niemal dwuletnią pracą nad albumem. I tą pracę na “Fabryce zła” słychać.

Jeżeli ktoś pamięta ich pierwszy album, a w szczególności znakomity “Palace Of Rainy Sky”, to może się troszeczkę zdziwić. Bo Freak Of Nature odchodzi od “brytyjskiej” stylizacji. Radiohead już tu nie słychać. W zasadzie ciężko materiał z “Fabryki zła” do czegoś porównać. A jeśli już, to do… Freak Of Nature, bo to, co nowy krążek łączy z debiutanckim, to na pewno wyraziste gitary, które na niczym nie straciły i stanowią bodaj najbardziej charakterystyczną część muzyki F.O.N. Poza tym, ale może to ze względu na fakt, że album nagrany jest w całości po polsku, odnajduję w tym albumie ducha nagrań Voo Voo, Homo Twist (a może bardziej Maleńczuka) czy Gawlińskiego solo (ale podkreślam, ducha, bo przyrównanie ich do siebie to jednak małe nadużycie).

W takim razie, skoro nie gramy już po “brytyjsku”, to jak? “Fabryka zła” to przede wszystkim spora dawka solidnego, klasycznego wręcz, rocka.  Wyraziste gitary, które potrafią być tak ciężkie, jak i nostalgiczne. Smaczku dodaje wykorzystanie na tym albumie takich instrumentów jak harfa, sitar czy mandolina – bardzo ciekawe urozmaicenie, które dodaje muzyce oryginalności. Jednak rock to nie wszystko. To, co może być znakiem firmowym płyty (a może i już samego zespołu), to wprowadzenie elementów kabaretu (taki powiew inności i świeżości). A żeby nie było nudno, to jeszcze mamy udział rapera Duże Pe  (m.in. Masala) w “Unikaj takich miejsc”. A przede wszystkim – wokal! Ar został chyba stworzony, by być wokalistą rockowym.

Osobnym działem są jeszcze teksty. Ich autora chciałbym osobiście poznać: to musi być osoba o sporym doświadczeniu i mądrości życiowej. Bo w tekstach odnajdziemy po prostu życie. I to raczej ciemniejszą jego stronę. Sporo w nich nostalgii, trochę autoironii, rozważań nad samym sobą, traconej miłości… Liryka na równi z muzyką buduje klimat tego albumu i takie piosenki jak “Być jak Albert Fish” czy “Nickolson Waltz” są tego najlepszym dowodem.

“Fabryka zła” spodoba się przede wszystkim osobom, które mają już dość brytyjsko-amerykańskiego indie rocka i jemu podobnych stylizacji. Osobom tęskniącym za solidnością muzyki i tekstu, za wyrazistością brzmienia. Niestety, nie wróżę albumowi medialnego sukcesu, bo choć jak najbardziej zasługuje na szerokie jego zaprezentowanie, to w realiach polskiego szołbiznesu zaistnieć nie ma szans. A może to i dobrze…

Marcin Szczepanek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (19 głosów, średnio: 6,32 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.