26.03.2010 00:28

Autor: Michał Wieczorek

Francophonic Festival dzień 2. – Gaba Kulka, Berry, Mademoiselle Karen

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


mkaren.jpg Francophonic Festival dzień 2. – Gaba Kulka, Berry, Mademoiselle Karen

Drugi dzień tegorocznego Francophonicu był dniem należącym do kobiet. Należał także do Stodoły, co było kompletnym nieporozumieniem.

Nie wiem, kto wymyślił ten koncert w Stodole. Nie wiem, kto wymyślił, że będą miejsca siedzące i stojące. Wiem natomiast, że te dwa fakty wpłynęły na odbiór tego koncertu. Negatywnie. Atmosfery w strefie stojącej nie było żadnej. Ludzie gadali straszliwie, łazili do baru, przepychali się, a przecież to były ciche koncerty. No i Stodoła nie jest miejscem do takich koncertów. Dość na razie tych narzekań, przejdźmy do czegoś lepszego, czyli do samej muzyki.

Karen towarzyszyli tylko dwaj muzycy: Hans i Jakob, co sprawiło, że piosenki zabrzmiały surowiej niż na płycie, ale niczego nie straciły ze swojego uroku. Karen połączyła większość piosenek w historię Samotnej Lei, bohaterki jednej z jej piosenek. Co jakiś czas sięgała po ogromny saksofon barytonowy, większy chyba od niej samej, grała też na rozmaitych przeszkadzajkach i saksofonie sopranowym. Panowie również co chwilę wymieniali się instrumentami, grali na kontrabasie, trąbie, gitarze, syntezatorze, czyli, choć surowo, to nie było ubogo brzmieniowo. W dwóch piosenkach na klawiszach zagrała Gaba Kulka. Szkoda tylko, ze zabrakło “Ouaf, Ouaf”, ale i tak było świetnie. Trochę psychodelicznie, bardzo kabaretowo, bardzo francusko.

Po Karen zagrała Berry, jedyna rodowita Francuzka tego dnia. Jej koncert trochę rozczarował, a przede wszystkim jej spokojne, leniwe, melancholijne piosenki nie pasowały do Stodoły. O wiele lepiej sprawdziłby się jakiś teatr, choćby TR Warszawa, w którym dzień wcześniej zagrał Speed Caravan. A w Stodole magia tych piosenek gdzieś uleciała. Choć Berry starała się jak mogła, jej koncert trochę przynudzał.

Na końcu zagrała Kulka. Zaczęła od piosenki po francusku, w której wspierała ją Karen. Potem posypały się już piosenki Gabrieli. Przeważały rzeczy z “Hat, Rabbit”. Mimo niedogodności, Gabriela próbowała nawiązać kontakt z publiczności i, o dziwo, nawet nieźle jej to wychodziło. Świetnie wypadł cover Mylene Farmer. Był drapieżny i zadziorny, może Gaba powinna się spróbować w takiej stylistyce. Największe owacje zebrały “Niejasności” i cover “Creep” Radiohead, zagrany dla wszystkich, którzy chcieli być wtedy również we Wrocławiu. Nic dziwnego, że wszyscy tak oklaskiwali ten utwór, bo Gaba zagrała go wyśmienicie. A potem była tylko jedna piosenka, mój ukochany “Pilot” zagrany z rockową mocą i energią. Jak to zwykle bywa, koncert Kulki był wyśmienity i uratował wieczór, nawet gadający ludzie tak bardzo nie denerwowali.

Jak na razie Francophonic wypada całkiem udanie, a wpadka ze Stodoły niech nie pójdzie w niepamięć i nie zostanie powtórzona w przyszłym roku.

Michał Wieczorek

Zobacz więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.