24.03.2010 00:04

Autor: Michał Wieczorek

Francophonic Festival dzień 1. – Speed Caravan

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


speedcaravan-band1-1.jpg Francophonic Festival dzień 1. – Speed Caravan

Oj, mocno się rozpoczął tegoroczny Francophonic.

Na początku trochę się obawiałem o frekwencję, ale na szczęście moje obawy okazały się nieuzasadnione. To znaczy, szału nie było, ale wstydu też nie. Zdziwiło mnie tylko, ze wszyscy ruszyli do miejsc siedzących, jednak na koncercie większość ludzi ruszyła się pod scenę.

Speed Caravan wyszli na scenę około 20.30 i od razu przenieśli TR pod saharyjskie słońce. Mehdi Haddab, który wyglądał bardziej, jak raper niż wirtuoz oud, swą grą przypominał Hendrixa używaniem licznych efektów i przesterowanym brzmieniem. Gdy na bisach dał zagrać na lutni jednej dziewczyna, ona zrobiła to po hendriksowsku. Zębami. Kontakt z publicznością, jak widać mieli bardzo dobry, choć prawdę mówiąc, za bardzo się nie odzywali między utworami.

Czarował nie tylko Mehdi, swoje pięć minut miał każdy z członków zespołu. Najlepiej je wykorzystał chyba Paco, basista, którego solówka momentami brzmiała bardziej, jakby była grana na “normalnej” gitarze, niż na basie. Niewiele odstawał Rocky, perkusista, który oprócz śpiewania, zajmował się także rozmowami z publicznością i zachęcaniem jej do zabawy. Hermione, która zajmowała się elektroniką, nie miała zbyt dużo miejsca do popisu. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak Simo, który był prawdziwą gwiazdą tego koncertu. Jego zawodzące wokalizy najlepiej oddawały arabski klimat i do tego świetnie grał na bębnie.

Koncert był niesamowicie energetyczny, zmuszał do tańca. Z czego skorzystała publiczność, z każdą chwilą pląsając coraz śmielej. Reagowała bardzo entuzjastycznie, więc bis był czymś oczywistym. Zaczęli go od nowego utworu, który zagrali tylko Mehdi i Paco. Brzmiał inaczej niż to, co robili do tej pory, był bardziej eksperymentalny, oddalony od arabskiej tradycji. Drugi bis był już wymuszony przez publiczność, która nie przestawała bić brawa, dopóki zespół nie pojawił się na scenie. Przyznali wtedy, że nie mają już nic przygotowanego, więc zagrali ponownie “Daddy Lolo”. Jeszcze głośniej, jeszcze szybciej i dużo dłużej niż za pierwszym razem. I dużo mocniej, oud Mehdiego brzmiał bardzo agresywnie i mocno. To było świetne zwieńczenie tego wyśmienitego koncertu.

Pierwszy koncert tegorocznej edycji Francophonic Festivalu był naprawdę mocnym otwarciem. Oby tak dalej.

Michał Wieczorek

Zobacz więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.