29.12.2010 01:20

Autor: marcin

Fran Healy – “Wreckorder”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: |


fran_healy_-_wreckorder.jpg Fran Healy – “Wreckorder”
WreckordLabel / 2010

Frontman Travis w solowej odsłonie. Bez wielkich zmian, za to z solidną porcją świetnych piosenek.

To zastanawiające dlaczego tacy muzycy jak Fran Healy, odpowiadający za większość repertuaru swoich macierzystych grup, zabierają się za nagrywanie płyt solowych. Być może solowy album jest motywowany chęcią sprawdzenia się na nieco innym repertuarze, niż ten na stałe zrośnięty z danym zespołem? Dodatkowo, jak wiadomo każdy długoletni związek z czasem potrzebuje odświeżenia. Na polu muzycznym wygląda to zazwyczaj tak, że zespół znika na jakiś czas ze sceny, by podgrzać atmosferę wokół mniej lub bardziej odsuniętego w czasie reunionu, a w międzyczasie jego członkowie poświęcają się innym zajęciom. W skrajnych przypadkach nagranie solowego krążka ma służyć wyłącznie podbudowaniu ego artysty, które nie zawsze zostaje należycie dopieszczone przez fanów.

Którą z tych dróg wybrał Fran? Ostatnią proponuję wykreślić na starcie. Chociaż muzyk nie doczekał się sławy i rozgłosu na poziomie swojego młodszego kolegi z Coldplay, to jednak każdy przeciętny słuchacz muzyki około-gitarowej rozpoznaje ponadczasową melodię z “Why Does It Alwasy Rain On Me”. Zresztą tę kwestię celnie ujmuje tytuł trzeciego krążka grupy “The Invisible Band” – w jednym z wywiadów Healy przyznał z zadowoleniem, że wprawdzie zespół posiada kilka rozpoznawalnych numerów, jednak członkowie grupy są anonimowi, co wcale im nie przeszkadza.

Dwie pierwsze możliwości o których wspomniałem rysują się już bardziej realnie. Bo chociaż w trakcie odsłuchu “Wreckorder” początkowe piosenki brzmią jak ciąg dalszy wspomnianego “The Invisible Band” czy “The Boy With No Name”, to jednak na płycie znalazło się kilka utworów, które w mniejszym lub większym stopniu odstają od stylu, który na stałe zrósł się z Travis. Tak jest z utrzymanymi w klimacie musicalowym “Moonshine”, “As It Comes”, pełnym niepokoju “Shadow Boxing” czy całkowicie odstającym od reszty, bonusowym, nieco żartobliwym utworze “Robot”, utrzymanym w kruatrockowym klimacie. Fran kilka lat temu przeniósł się z Glasgow do Berlina, stąd też skojarzenie z niemiecką awangardą wydaje się być jak najbardziej na miejscu.

Muzyk umieścił na okładce własne zdjęcie, poprzez które chciał zaznaczyć, że nie jest już dwudziestokilkuletnim chłopakiem, ale powoli zbliża się do czterdziestki. Jednak pomimo zewnętrznej metamorfozy, jego utwory odsyłają do tych samych szczerych emocji. Jednym z najciekawszych momentów “Wreckorder” jest utwór “Sing Me To Sleep” w którym swojego głosu użyczyła Neko Case. Fran niejednokrotnie przyznawał się, że fascynuje go kobieca wrażliwość. Duet z Neko to ciekawy efekt tych poszukiwań, w refrenie oba głosy spotykają się i zlewają w jeden. Równie pięknie brzmi “Anything” oparty an delikatnej sekcji rytmicznej i partiach smyczków. Singlowy “Buttercups” wypada dosyć blado, do złudzenia przypomina kilka innych numerów Travis, jak “Battleships” czy “Follow The Light”. Być może to niezauważalne, ale brakuje odrobinę gitarowych aranżacji Andy’ego Dunlopa, który w ciekawy sposób urozmaicał utwory napisane przez Healy’a.

Krążek nie zaskakuje, jednak z pewnością zadowoli fanów dotychczasowych dokonań Travis. “Wreckorder” to świetna okazja, by po raz kolejny przenieść się do krainy subtelnych melodii i dźwięków, które są znakiem rozpoznawczym frontmana Travis.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 6,60 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.