01.12.2010 23:07

Autor: Mateusz Cudo

Film School – “Fission”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


filmschool.jpeg Film School – “Fission”
Hi-Speed Soul / 2010

Grupa z Los Angeles skręciła w bardziej popkulturowe rejony. Fanom poprzednich dwóch płyt może się to odbić nie lada czkawką. Shoegaze z domieszką alternatywnego rocka to przecież nie to samo co indie-pop jak melancholijny by nie był.

Zanim jednak nabierze się uprzedzeń i zacznie klasyfikować najnowsze dzieło grupy z Los Angeles, warto dać mu szansę. Autorzy poprzednich perełek “Film School” i “Hideout”, wydanych pod egidą kultowego Beggars Banquet, wciąż nie zapomnieli na czym polega ambitne granie. Zdecydowali się jednak odejść od wpływów space-rocka i muzyki eksperymentalnej, stąd “Fission” cechuje brak zatopionych dźwięków, tzw. ‘ścian’ gitar czy odrealnionych półszeptów. Muzycy zdecydowali się zarejestrować po prostu kilkanaście piosenek. Wartościowych piosenek, gdyż traktowanie “Waited”, “Distant Life” czy “When I’m yours” w kategorii utworów brzmi zbyt wzniośle i patetycznie. Wokale, chórki ocierają się tu momentami o kiczowatość, choć w przypadku innych jak “Sunny Day” i “Bones” bronią się o wiele lepiej. Jednocześnie cechuje je atmosfera z jakiej Film School był dotychczas mniej znany.

Zmiany na jakie zdecydował się zespół potwierdza tracklista “Fission” – próżno szukać tu instrumentalnych przerywników, jakimi były m.in “Garrison” “Meanmedian Mode” czy “Must Try Easier” na wcześniejszych wydawnictwach. Dużo bardziej znaczący jest też wokalny udział basistki Lorelei Plotczyk, kilka kompozycji należy w zasadzie tylko do niej. Na tegorocznej płycie trudno również odnaleźć ‘następców’ shoegaze’owych szlagierów jak “On&On”, “Like you know” z 2006go i “Lectric”, “Compare” z 2008go roku. Nie mamy też nigdzie namiastki przeszywającej, neurotycznej psychodelii z “11:11″. Na “Fission” jedynym utworem, który zbliża się do ich poziomu jest “Time To Listen”. Łączy w sobie melancholię i piękno gitarowych melodii, wyjątkowo nie zepchniętych na dalszy plan. Dzięki wokalowi Plotczyk brzmi on świeżo i oryginalnie. Podobnie jak “Nothing’s Mine”, które jednak zostało skomponowane na bazie klawiszy i elektroniki.

Z wyjątkiem pojedynczych, bardziej wtórnych piosenek każda z partii albumu zawiera momenty, które dowodzą nieprzeciętnych zdolności muzyków. Najbardziej intrygująca, nie licząc wspomnianego “Time To Listen”, jest jego środkowa część. “Meet Around 10″ i “Still Might” mają w sobie potencjał bycia przebojami jak i gitarową dynamikę, polot alternatywnego rocka. Szczytowym osiągnięciem takiego układu jest utwór “Direct” – soundtrack do bezkresnych autostrad Zachodniego Wybrzeża. Gdy już wydaję się że mamy Film School odrealniony jak dawniej, tendencyjny, elektroniczny ‘groove’ rozwiewa te iluzje.

O ile “Fission” nie jest przykładem kompleksu nagrania kolejnej wartościowej płyty, to jednak mając w pamięci poprzednie dokonania grupy, jest najmniej twórczym osiągnięciem. Nie wymaga wielokrotnego przesłuchania w celu odkrycia głębszego zamysłu muzyków. Z drugiej strony w czasach wszechobecnej komercji jest to materiał na tyle ambitny, którego słuchanie ma dużą wartość. Daje też dużo radości. Żal tylko, że nie tej prawdziwie shoegaze’owej.

Mateusz Cudo

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 6,67 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.