07.12.2009 09:42

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Everything Is Made In China – “Automatic Movements”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


everything-is-made-in-china-automatic-movements.jpg Everything Is Made In China – “Automatic Movements”

Rosjanie, którzy są przyjmowani za granicą lepiej niż w swoim własnym kraju, powracają z drugą płytą.

Pewnie niejednego mieszkańca ojczyzny matrioszki denerwuje, że wśród jego rodzimych wykonawców znajduje się świetne indie-rockowe trio, które nie jest należycie doceniane przez rodaków. U siebie Everything Is Made In China grają tylko w kilku największych miasta, takich jak Moskwa czy Sankt Petersburg, natomiast w Europie Zachodniej mogą liczyć na występy na dużych imprezach muzycznych i robić porządne trasy koncertowe. A pomyśleć, że wypłynęli na szerokie wody dzięki jednemu występowi w Polsce.

W 2008 roku Open’er spełnił zadanie, które nie leży w jego naturze: wypromował zagraniczny zespół. Sami członkowie Everything Is Made In China przyznają, że to właśnie po zagranym o 2 w nocy namiotowym koncercie, na którym publiczność znakomicie dopisała, ich kariera potoczyła się znacznie pomyślniej. Grupa zaczęła koncertować w całej Europie, goszcząc na wielu festiwalach oraz zdobywając coraz większą popularność. Naturalną koleją rzeczy było nagranie drugiego albumu.

“Automatic Movements” jest na pozór podobne do debiutanckiego “4″, ale jednak inne. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Tym razem położono nacisk na większą ilość elektroniki, kosztem mniej wyeksponowanych gitar. Piosenki nadal posiadają charakterystyczną sentymentalną nutę, a Maksim Fedorov wciąż śpiewa melancholijnym, kryjącym w sobie tęsknotę, głosem. Dominujące nad wszystkimi instrumentami partie klawiszy, niosące ze sobą powtarzane w nieskończoność melodie (“Moving Fragments” i “Blindfold)  – klimat ten sam, ale środki przekazu inne.

Pewnym novum stylistycznym w repertuarze zespołu są kawałki stanowiące kontrast dla bardziej ckliwych piosenek. W surowym “The City Of Arship One” wokalista śpiewa znacznie niżej i mniej melodyjnie, przeplatając tę szorstkość z partiami, w których jego głos współgra z wysokimi dźwiękami gitary. Tym samym tropem idzie “Held Black Clapping” z gęstą atmosferą i transowym rytmem, a także nieco ejtisowe “Sleepwaking”. Trzy ostatnie kawałki na płycie ocierają się stylistycznie o Radiohead i stanowią przemyślane zamknięcie krążka.

Wszystkie te patenty już gdzieś wcześniej słyszeliśmy, ale nie przeszkadza to czerpać z “Automatic Movements” przyjemności. Ewolucja, jaką przechodzi Everything Is Made In China, może zaprowadzić ich w bardzo ciekawe rejony. A w jakie? Pokaże nam najbliższa przyszłość, malująca się dla nich w obiecujących barwach.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,17 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.