11.09.2010 08:00

Autor: Zylka

Eliza Doolittle – “Eliza Doolittle”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


eliza_doolittle_cover.jpg Eliza Doolittle – “Eliza Doolittle”
Parlophone Records/2010

Szczerze się szczerzyć.

Naturalne, długie włosy, oszczędny makijaż, kolorowy t-shirt, krótkie spodenki i adidasy w oryginalnym wzorze. Tak mniej więcej przedstawia się konsekwentny styl Elizy Doolittle. Jak najbardziej wdzięczny i adekwatny do wieku. A, że kobietom podobno w metryki się nie zagląda, powiem jedynie, że jest to jeszcze młode dziewczę. I mi się to bardzo podoba. W sensie taka beztroska i bezpretensjonalność.

“Compared to the greatest people I see/I’m just me” (“Nobody”). Dobrze, że ktoś taki jeszcze się uchował. Szczególnie jeżeli ten ktoś jest utalentowany i nagrywa niezłą debiutancką płytę. Pozazdrościć. Aktywnie tworzy od dwunastego roku życia, a pierwszy podpis pod kontraktem złożyła, gdy ukończyła lat szesnaście. Do tej pory nie przybyło Jej wiele więcej, zatem, słuchając “Elizy Doolittle”, stwierdzam, że wszystko toczy się zgodnie z harmonijnym rozwojem dziecka.

Piosenki na płycie są takie, jakie być powinny. Radosne. Panienka Doolittle w każdej z nich szczerze się do słuchacza szczerzy. Bo któż ma się cieszyć jak nie młodzi? “Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy/Młodości! dodaj mi skrzydła!/Niech nad martwym wzlecę światem/W rajską dziedzinę ułudy/Kędy zapał tworzy cudy/Nowości potrząsa kwiatem/I obleka w nadziei złote malowidła” pisał Adam Mickiewicz. Słynący ze słabości do kobiet, gdyby dzisiaj żył, zapewne zalecałby się do Elizy Doolittle.

W swoich inspiracjach artystka romantyzmu jednak nie sięga. Ogranicza się do wieku dwudziestego. A konkretnie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Może też trochę wcześniej. Jest bardzo stylowa. Gdzieś z pogranicza ówczesnych musicali z Genem Kelly a twórczością Dusty Springfield. Sporo też soulu spod znaku Fats Domino czy Otisa Reddinga. Teraz śmiało można nazwać to retro popem.  To, co do Doolitlle przekonuje jeszcze bardziej, to jej świadomość. Sztuki oraz samej siebie.

W “Pack Up” wokalistka na spółkę z tajemniczym mężczyzną śpiewają: “Pack up your troubles, get your old grin back/Don’t worry ’bout the cavalry/I don’t care what the whisperers say/’cause they whisper too loud for me”. Z kolei w “Missing” już w pojedynkę: “I am Doolittle but I do a lot/I try to do the best with what I’ve got/Sometimes nobody notices at all/If I stood on a chair, I’d be taller”. To samo tyczy się utworów. Aranżacje są oszczędne, by wynieść zwiewny śpiew Elizy. Przewaga treści nad formą.

Ma dziewczyna poukładane.  A niby taka gówniara.

Michał Baniowski

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 7,40 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.