17.10.2008 19:17

Autor: fl23

Elephant9 – “Dodovoodoo”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


elephant9-dodovoodoo.jpg Elephant9 – “Dodovoodoo”

Duch Jimiego Hendrixa, Sun Ra i kilku innych wielkich muzyków spotkał się w 2008 gdzieś w chłodnej, białej Norwegii. Stole Storlokken na klawiszach (Hammonda! i Wurlitzera też!), Nikolai Eilertsen na basie i perkusista Torstein Lofthus – trzech doświadczonych muzyków jazzowych przeniosło nas gdzieś do małych, amerykańskich zadymionych klubów – na podłodze leży mnóstwo pustych butelek i zużytych strzykawek, a publiczność miota się w dziwnym transie. Prawdziwy seans spirytystyczny.

To niepowtarzalne wydarzenie zostało uwiecznione na taśmie analogowej – muzycy zadbali nawet o to, żeby zapis tego wydarzenia był autentyczny. Rozpoczyna się niewiarygodnie i od razu zostajemy wepchnięci w sam środek wiru. Wpadająca do głowy psychodeliczna melodia, świdrująca perkusja, pulsujące organy, ciała niebieskie i wolna miłość. Przez całą płytę muzycy dochodzą do tego, co chcieli osiągnąć ich ojcowie zażywając LSD i ćwicząc jogę. Co chwila na nowo wchodzimy w ekstatyczny stany, doprowadzani tam delikatniejszymi partiami na klawiszach.

Przełomem są eteryczne “Hymne”, gdzie organy Storlokkena zabierają nas w inną przestrzeń. Później już wszystko jest kilkukrotnie zwolnione, myśli już nie przepływają tak szybko… Ale to chyba normalne przy użyciu psychodelików i wielu umarło, żeby tego doświadczyć. I już do końca płyty Elephant9 zafundowało nam porządny trip ze wskrzeszonymi dźwiękami.

Najpiękniejsze jest to, że w tej muzyce nie ma żadnego nadęcia – a muzycy na co dzień trudzą się free-jazzem i innymi formami muzyki eksperymentalnej. Nie wyobrażam sobie, żeby ta płyta mogła mi się w najbliższym czasie znudzić – takiej dawki prawdziwej energii nie słyszałem od dawna. Jestem pewny, że płyta nie oddaje nawet połowy tego co muzycy przekazują na koncertach. Materiał na krążek był nagrywany na żywo, ale miejsce na płycie mimo wszystko ogranicza – muzycy nie mogli rozwinąć się w swoich solówkach – wędrówkach w inne wymiary.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Dawno nic mną tak nie wstrząsnęło! Gdzieś głęboko we mnie tkwił smutek, że Woodstock już był i to se ne vrati. Hendrix umarł, Janis Joplin też, a niedawno nawet Albert Hofmann… Żadne psych-folki z Japonii, ani nawet New Weird America – tylko trójka powoli starzejących się panów z norweskiej Rune Gramoffon przywróciła mi wiarę w to, że zobaczę kiedyś świat, którego od dawna nie ma.

Kto jedzie ze mną, za jakiś czas na koncert do Oslo? Jak dla mnie największe odkrycie roku!

Filip Lech

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,45 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.