28.10.2008 20:29

Autor: Sandra Kmieciak

Eleanoora Rosenholm

Kategorie: Czytelnia, Felietony

Wykonawcy:


rosenholm2008_b.jpg Eleanoora Rosenholm

Pamiętacie bardzo popularny dwa lata temu animowany teledysk z dziewczynką wymachująca porem i śpiewającą wesołą piosenkę? A pamiętacie zdziwienie, kiedy okazało się, że to co śpiewa to nie tylko bezsensowny bełkot, ale regularny tekst piosenki? Dla mnie było to pierwsze spotkanie z językiem fińskim w muzyce, może nie najwyższych lotów, ale na tyle skuteczne, że od tego czasu całą muzykę z metką made in Finland przyswajam bardzo chętnie. Jednym z odkryć jest Eleanoora Rosenholm i jej dwa albumy “Vainajan muotokuva” i “Älä kysy kuolleilta, he sanoivat”.

Fińska muzyka, jaka dociera do Polski to zwykle mroczne, ciemne, metalowe i gotyckie brzmienia spod znaku Nightwish, HIM, Children of Bodom czy trochę bardziej pogodnego (choć nie jestem przekonana czy “pogodny” to dobre słowo) The Rasmus. Można nabrać przekonania, że wszyscy finowie to blade, ubrane na czarno, snujące się widma. Najbardziej znany wyjątek w skali światowej to dawno przebrzmiały Bomfunk MC’s, który w latach mojej młodości nawoływał do freestyleru. Czas mojego dzieciństwa bezpowrotnie przebrzmiał, przebrzmiał też Bomfunk MC’s. Czas na Eleanoorę Rosenholm, która nie ma nic wspólnego ani z mrocznym gotykiem ani z breakbeatowym podrygiwaniem. Co prawda muzyka tworzona przez zespół plasuje się na półce z napisem “pop”, to chcę od razu zaznaczyć, że jest to pop najlepszego sortu. Lepszego, niż niejedno polskie wydawnictwo, które pretenduje do tytułu “najambitniejsza płyta roku”.

Eleanoora oraz jej “przyrodni bracia”, jak określa zespół przy pomocy Miki Rättö, który nie jest członkiem grupy, ale w pewnym sensie jej ojcem chrzestnym, wydała do tej pory dwie płyty: “Vainajan muotokuva” w grudniu 2007 i “Älä kysy kuolleilta, he sanoivat” we wrześniu 2008. Wydawnictwem zajęła się fińska wytwórnia Fonal, która specjalizuje się w płytach rodzimych artystów. Niestety choć zespół zaistniał poza granicami kraju reniferów i świętego Mikołaja, to jego strona internetowa nadal oferuje jedynie informacje w języku fińskim, podobnie jak MySpace i większość miejsc w sieci, gdzie można dowiedzieć się czegoś na temat Eleanoora i chłopaków. Jedyne informacje, jakie znalazłam w języku angielskim to recenzje albumów, które co prawda w pięknych słowach je komplementują, ale źródłem elementarnych danych są marnym.
fr60_erosenholm_cover_large.jpg Zatem zanim przejdę do charakterystyki płyt chciałabym przedstawić Wam Eleanoorę Rosenholm oraz jej zespół: Velia Rosenholm grającego na gitarze, Kalevi Rosenholm i lmari Rosenholm przy keybordach, Sakari Rosenholm na basie, Otava Rosenholm i Kristiana Rosenholm przy perkusji i bębnach. Wszyscy wywodzą się z fińskiej miejscowości Pori, gdzie zostali zauważeni przez Noorę Tommila, Pasi Salmi i Mikę Rättö. Dostali swoją szansę i mogli wydać płytę. Ich pierwszym dzieckiem jest album “Vainajan muotokuva”, a drugim, wydanym po niecałym roku “Älä kysy kuolleilta, he sanoivat”. Krążki sporo się od siebie różnią. Ich punktem wspólnym jest 9 utworów na każdym oraz teksty w języku fińskim. Od czasu pierwszego wydawnictwa znacznie zmieniło się brzmienie, które poszło w stronę electropopu. Kompozycje na drugim albumie wydają się być bardziej dojrzałe, mniej jest utworów, które można pomylić z soundtrackami do japońskich anime, takich jak np. “Kiltti Vai Tuhma” z pierwszego longplaya. “Älä kysy kuolleilta, he sanoivat” stawia na dźwięki spokojniejsze, dojrzalsze, bardziej tajemnicze. Na szczęście zespół nie popadł tylko w mistycyzm i nadal jego kompozycje są na tyle zróżnicowane, że słuchanie ich nie nudzi człowieka. Znajdziemy wśród nich zarówno pastelowe, słoneczne utwory w stylu “Suljetun Osaston Astronautti” czy “Pesulassa”, ale też spokojniejsze, cichsze kompozycje jak “Epailen Sinua”, “Tai-panin Paholainen” albo “Vladimir Grutsov” porównywalne do “Ovet Ja Huoneet” z pierwszego albumu. Płyta “Vainajan muotokuva” z 2007 roku także czerpała z electropopu, ale wtedy był to bardziej pop niż electro. Nie chcę przez to powiedzieć, że było źle albo gorzej. Było inaczej. Nie był to ociekający seksem i różowym plastikiem pop jaki słyszymy w radiu albo widzimy w teledyskach emitowanych przez Vivę Polska.

Eleanoora Rosenholm i jej zespół mają klasę i pokazują to na swoich płytach. Andrew Gaerig z Pitchforka nazwał ich muzykę “art-disco rollercoaster”. Moim zdaniem określenie w 100% charakteryzuje dokonania Finów. A zatem kto chętny na jazdę owym rollercoasterem?

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.